bezpieczeństwo



share

Minęło 7 lat od tragedii w Smoleńsku, mamy rok rządów PiS, które w tej tragedii straciło najwięcej i po tym czasie po eterze krążą kolejne analizy ścieżek i kursów, winy pilotów i państwa zdającego egzamin. Nie są to jednak analizy dotyczące PO i Smoleńska, ale czwartego z rzędu wypadku samochodowego z udziałem najwyższych przedstawicieli państwa zarządzanego przez PiS. Kolejno z życiem uszli: Prezydent, Premier, minister MON i jeszcze raz Premier. We wszystkich czterech przypadkach, zawsze mieliśmy do czynienia z nadzwyczajnymi okolicznościami, winą osób trzecich i w tle pojawiały się bujne ekspertyzy zamachowe. Po tej czarnej serii wydarzeń rodem z republiki bananowej wielu nie ma dość i dalej powtarza brednie o zorganizowanym spisku na życie polityków PiS. Beze mnie, mogę wspierać i wspieram, co dobre, ale patologii i idiotyzmu firmował nie będę.



share

Doktor Sławomir Cenckiewicz, znany z ostrożności i wielokrotnego weryfikowania materiałów źródłowych, ale też odwagi w publikowaniu prawdziwych życiorysów, podzielił się dokumentem, który ukazuje bandyckie kulisy funkcjonowania RP III. Przy całym szacunku dla Cenckiewicza, mnie informacja, że UOP ówcześnie związany z Bolesławem Wałęsą, wysadził w powietrze budynek, w wyniku czego zginęło 21 ludzi, w najmniejszym stopniu nie zaskakuje. Jestem świecie przekonany, że w czasie „25 lat wolności” okrągłostołowa bezpieka, świadomie wykończyła więcej Polaków, niż zginęło w Poznaniu, na Wybrzeżu i w stanie wojennym łącznie. Z relacji Cenckiewicza wynika, że bezpieczniacy mieli doprowadzić do wybuchu gazu, aby po sztucznie wywołanym zamieszaniu przeszukać lokale celem ustalenia przyczyn „wypadku”. Naturalnie miejsce nie było przypadkowe i chodziło o bardzo konkretne mieszkanie należące do byłego esbeka, niejakiego Adama Hodysza.



share

Od wielu tygodni posiadam informacje na temat tego, o czym dziś doniosły media, w związku z organizacją „Przystanku Woodstock”. Festyn w Kostrzynie w końcu został właściwie zakwalifikowany, jako impreza masowa podwyższonego ryzyka. Nie pozyskałem „tajemnej” wiedzy od Jarosława Kaczyńskiego, ani od żadnego funkcjonariusza reżimu PiS, wiem o wszystkim z własnych źródeł i toczących się z moim udziałem postępowań. W całej sprawie chodzi o rzecz niezwykle banalną i fundamentalną jednocześnie, mianowicie o bezpieczeństwo. Wbrew temu, co mi się przypisuje, nigdy nie byłem za tym, aby „Przystanku Woodstock” zakazać z powodów moralnych, czy ideologicznych. Co więcej wielokrotnie publicznie mówiłem, że jest grubą przesadą nazywanie uczestników „Woodstocku” skrajną patologią, która tapla się w błocie i w przyszłości będzie ludzi mordować. Mamy do czynienia z prostym i znanym od lat zjawiskiem. Jerzy O. organizuje prywatkę pod tytułem „starych nie ma chata wolna”.

Strony