bezkarność



share

Czego się można spodziewać po celebrytach, dziennikarzach i pozostałych „fachowcach” po obu stronach barykady? Oczywiście wszystkiego, nie znasz dnia i godziny, ale jednego możesz być pewny: schematu, banału, taniego moralizatorstwa. Wszelkie cechy topowego celebryty i dziennikarza dało się zaobserwować po najnowszym hicie Internetu. Niejaki Michał „Mata” Matczak, o którym do wczoraj słyszeli tylko koneserzy „polskiego rapu”, wystrzelił z „Patointeligencją”, hitem na Yutube. Dwa miliony odsłon w dwa dni, numer jeden na karcie odsłon, no i się zaczęło.



share

Większość wątków degrengolady Durczoka zostało omówionych w oklepany sposób. Dwie sekundy po zatrzymaniu na podwójnym gazie było dla mnie jasne, że najwyżej 48 godzin upłynie i cała „narracja” zostanie odwrócona. Nie myliłem się, bo się nie mogłem mylić, od wczoraj mamy mieszankę laudacji i morze łez wylanych na „hejterów” niszczących „wspaniałego dziennikarza”. Takich zabiegów podejmują się wprawdzie postaci na poziomie Durczoka, choćby Hartman, czy Wieliński z GW, ale właśnie tak to działa. Niezwykle znamienne jest też milczenie TVN, wzmianki o Durczoku nie widziałem, a śledzę propagandystów przez kilka godzin dziennie.



share

Nie przeproszę za niegramatyczny tytuł, bo to parafraza znanych karteczek wywieszanych na witrynach sklepowych i przy okienkach pocztowych. Liczę na to, że felietony czytają młodzi ludzi i specjalnie dla nich wyjaśnienie. W czasach szarości betonu, klient nie był panem, ale… no co tu dużo mówić, śmieciem po prostu i tak był traktowany. Jedną z form wyrzucania „śmieci” z placówek handlowych, tak się nazywały sklepy, było wywieszanie kartek przez sprzedawców. Wszystkie dowcipy, które krążą po Internecie to autentyczne informacje dla klientów, nawet ten: „Nie ma mnie w sklepie, z powodu, że jestem nieobecny”.

Strony