Bartoszewski



share

Śmierci nie wybiera czasu i miejsca, ale gdy przyszła, to pogrzeb Bartoszewskiego miał być, bo tak został rozpisany, częścią kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego. Wszystkie założenia w zasadzie zostały zrealizowane, ponad 9 dni „Polskę radykalną” drażniono „racjonalnymi” cytatami, „ostrymi, ale dowcipnymi” mądrościami z dorobku nieboszczyka. Nie zabrakło „dyplomatołków”, „bydła” i tak dalej. Mam jednak wrażenie i chyba nie jestem odosobniony, że ta część politycznego planu kompletnie nie wypaliła. Trudno powiedzieć co się stało, ale to raczej nie przypadek, przecież wystarczyło w GW lub w TVN na czołówkach umieścić parę komentarzy z forów internetowych i po raz kolejny pokazać plujących jadem „prawdziwych Polaków”. Nie podjęto podobnych prób i sam się zastanawiam, skąd to wycofanie, może chodziło o to, żeby trumną kneblować, a nie wszczynać awanturę, która popsułaby majestatyczny i światowy charakter uroczystości pogrzebowej.



share

Na załączonym obrazku nie widzimy fotomontażu, przypadku, gafy, ani też pocałunku z rozpędu, jaki się niemal zdarzył Kaczyńskiemu przy dłoni Sikorskiego. Widzimy autentyczną fotografię, która przedstawia dwóch dorosłych mężczyzn, a jeden właściwie jest więcej niż dorosły, to senior. Pierwszego można bez trudu rozpoznać jako Władysława Bartoszewskiego, cudownie zwolnionego z Auschwitz, rzekomego uczestnika Powstania Warszawskiego, który ślinił koperty i jedynego w Polsce profesora, który nigdy nie napisał pracy magisterskiej. Tym drugim jest młody, wykształcony, operatywny i skuteczny polityk apolityczny – Rafał Dutkiewicz. Pomimo pierwszych reakcji, a przypuszczam, że u większości odbiorców pojawiło się zażenowanie lub/i śmiech, warto się głębiej i poważnie zastanowić, jaki jest wymiar symboliczny tej sceny. Zacznijmy od najbardziej korzystnej dla pana Dutkiewicza wersji wydarzeń.



share

Media doniosły, że zabraknie na Powązkach trzech „bohaterów” PRL Walczącego. W kolejności alfabetycznej będziemy musieli przeżyć absencję: Bartoszewskiego, Komorowskiego i Tuska. W głównym nurcie informacja nie wywołała większego ognia, po prawej stronie coś jakby oburzenie dało się zauważyć, a ja patrzę sobie na to oczyma bezstronnego i widzę strach. Cała trójka się boi, chociaż każdy czegoś innego. Komorowski po aferze z taśmami i wiszącej aferze z sekstaśmami, potrzebuje wszystkiego, tylko nie wspólnych fotografii z Donaldem Tuskiem i jego przybocznymi. Sądzę, że obrotowy Bronek podwinąłby ogon i przed Hanną Gronkiewicz-Waltz, bo jemu zależy na białoruskim poziomie zaufania społecznego, tymczasem wojna z Chazanem podzieliła naród na pół. Tusk boi się wszystkiego i wszystkich, nie ma pojęcia, czy i kiedy gruchnie kolejnym skandalem. Przy poparciu na poziomie 25% w Warszawie rozniósłby się gwizd, jakiego dotąd Tusk nie słyszał.

Strony