banały



share

Znacie jedną z tych durnych zabaw, która nazywa się wkręcanie? Pewnie tek, ale na potrzeby felietonu chciałbym przywołać jedną z wariacji, zresztą dość często wykorzystywanych w kabaretach i komediach. Skecz polega na tym, że jakiemuś mądrali, który się zna na wszystkim, a w każdym razie chce za takiego uchodzić, zadaje się trudne pytanie z pułapką. Dobre wkręcenie to takie, w którym jest kupa śmiechu już na starcie, dlatego znawców literatury wkręca się znaną islandzką pisarką Nadijką Rekinowsky. Gdy już mamy start dowcipu zaczepiamy mądralę niewinnym pytaniem. Słuchaj, a czytałeś oczywiście „Skrzyżowanie płetw” Nadijki Rekinowsky? Pierwsza odpowiedź zwykle jest milcząca i wyrażona kwaśną miną, ale czasami wyrwie się – Co? No jak, no co ty nie znasz wybitnej islandzkiej pisarki Nadijki Rekinowsky, przecież tylko to się teraz czyta. Aha! Nadijka, widzisz, takie nazwisko, że się ciężko kojarzy, jasne, jasne. To czytałeś? Co? Czytałeś „Skrzyżowanie płetw”?



share

Mam taką nadzieję, że o Unii Europejskiej można porozmawiać poważnie, że jest zapotrzebowanie na analizę zysków i strat, że można kochać i myśleć. Nie wchodzę już w polemikę z ludźmi, którzy lenistwem intelektualnym, efekciarstwem i sloganem zdobywają tani poklask, problem jest poważny i wymaga spojrzenia pragmatycznego. Liczę na poważne komentarze i uwagi, liczę na wysiłek i wyjście poza schemat, ponieważ o tym inaczej rozmawiać się nie da, jeśli chce się rozmawiać o problemi, bo pyskować o tolerancji to każdy potrafi. W największym uproszczeniu projekt zwany Unia Europejska można podzielić na część ekonomiczną i cześć ideologiczną. Ideologię odstawiam sobie na potem, na deser, bo to temat, w którym każdy sobie poradzi, biorąc za punkt wyjścia „właściwe opinie”.