badania



share

W ścisłej tajemnicy, zespół złożony z przedstawicieli różnych ministerstw pracuje nad dronem Tuskobusa. ABW, NPW i CBA kładzie się krzyżem i zaprzecza rewelacyjnym doniesieniom medialnym, ale kilka niezależnych źródeł w sposób jednoznaczny potwierdza prace, które są faktem. Z tych dwóch zdań można się śmiać lub uznać za mało udany dowcip, ale w rzeczywistości mało, które zdania oddadzą precyzyjnie kondycję dogorywającej ekipy. Nieustannie mnie śmieszy i pociesza, nieudolny proces rytualnego zagrzewania Tuska do boju, który kojarzy mi się z pompowaniem tlenu w trupa. Dlaczego premier nic nie robi? Dlaczego Donald stracił dawny zapal? Co się stało z tą słynną energią i nosem społecznym Tuska? Takie i jeszcze głupsze pytania padają ze wszystkich ośrodków propagandowych, ale mnie szczególnie ujmują programy publicystyczne, w których i prowadzący i zaproszeni goście tak się zapominają w pełnieniu roli, że nie są w stanie ukryć po co w programach uczestniczą.



share

Przepraszam za chłód, który wprowadzam już na początku artykułu, a właściwie w tytule, ale chciałbym, by tragedia rodzin skrzywdzonych przez wiadomych ludzi, miała wymiar zadośćuczynienia. By tak się stało trzeba na chwilę odłożyć sam dramat związany z zamianą ciał, bo jakkolwiek brzmi to okrutnie, ten element tragedii jest najmniej dramatyczny. Fakt, że zamieniono trumny w kontekście wielkiej mistyfikacji smoleńskiej z jednej strony jest tylko makabrycznym dodatkiem do hektarów kłamstwa, z drugiej pokazuje skalę, tylko trzeba tę skalę odpowiednio wyłowić. Co wiemy na pewno i do czego przyznała się kłamliwa ekipa Donalda Tuska, który się w mękach kończy? Ponad wszelką wątpliwość wiemy, że nikt ze strony polskiej nie brał udziału w sekcjach zwłok.



share

Trema to straszna rzecz. Wychodzi człowiek przed szereg, wszystkie oczy i światła na niego, a on klepie ten swój wierszyk, co to go sobie przez cały dzień przygotowywał. Spieczonym burakiem płonie, jąka się i zacina i na koniec słyszy: siadaj trzy z dwoma. I byłby skonał z nieszczęścia całkiem, gdyby mu po powrocie do domu ewaluacji nie zrobili: „Eee, nie było tak źle. Tylko na drugi raz wyjmij palec z buzi, włosy zapleć w warkoczyki i zawiąż na nich wstążki i sznurówki też powinny być na kokardkę”. Inaczej mówiąc: skorzystaj z dobrego lustra przed występem, bo liczy się nie tylko, co, ale jak i do kogo.

W solidne zwierciadło trzeba zainwestować. Mus i koniec. Nie koniecznie ogromne, ani ciężkie w złotych ramach. Wystarczy by było przyzwoicie gładkie, a padające z jednego źródła promienie odbijały się pod tym samym kątem. Fatalne odbicie w fałszywym lustrze nie musi oznaczać porażki. Jest tylko jeden warunek, znamy prawidłowy obraz. Lecz skąd tę wiedzę czerpać ?