ateizm



share

Od paru i to dosłownie od paru lat, bo więcej jak dwa lata nie będzie, drażnię się wszem wobec podziałem znaczeń. Podział w moim drażniącym rozdwojeniu przebiega w takim miejscu, które mało kto akceptuje. Uważałem, uważam i będę uważał, że niektóre owoce dobre, słuszne i dozwolone jednostce, w społeczeństwie muszą być ściśle reglamentowane. Jestem jednym z tych ateistów, których lubią nawet najgłębiej wierzący, fanatyków nie liczę, a lubią mnie dlatego, że ja nie wyszydzam, nie gwałcę, nie poniewieram, nie walczę, nie zmuszam, nie usiłuje zmienić, nie zamierzam poprawiać emocji. Ateizm to jest stan umysłu nie ducha, zatem wszelkie próby nawracania na ateizm są żałosne, są sekciarskie, pogańskie, prymitywne. Człowiek, który nie potrafi przejść z szacunkiem wobec stanu ducha bliźniego jest gówniarz nie ateista.



share

Bardzo mnie bawi jak ateiści zabierają się za analizowanie wiary i ocenianie członków kościoła, czy to świeckich czy duchownych. Równie dobrze łysi mogliby analizować grzebienie, czy też przedszkolaki wpływ seksualizmu na zachowanie rodziców.
Ja bym badzo chciał, żeby ateiści poanalizowali swój ateizm. Czy wyszłoby coś więcej niż ateizm na złość ciemnogrodowi i ich zaścinakowym obyczajom.
Niby uzasadnienie ateizmu, to nic nowego, bo i egzystencjalizm i z jednej strony Nietzsche i kontynuatorzy, a z drugiej dialektyka materialna - pardon to już wiemy, że komunizm był be - tego argumentu nie używajmy. Wszystko jedno - teorie ateistyczne, uzasadniające wsteczność myśłi idealiztycznych, w szczególności religii chrześcijańskich ze wyjątkowo beznadziejną rzymskokatolicką, mają dobrą podbudowę zarówno filozoficzną jak i empiryczną. Można powołać się na historię inkwizycji, konkwisty, wojen średniowiecznych, a nawet zamachów IRA. Materialu jest pod dostatkiem.



share


Jest jeden Bóg i nie będziesz miał cudzych przed nim

Długo zbierałem się w sobie, aby zakończyć cykl, ale dzięki temu wiem jakie katusze musieli przechodzić katecheci. Zbierałem się w sobie, ponieważ poszukiwałem formuły dla pisania o niczym. Pisanie o 10 przykazaniu jest pisaniem o niczym. Taki wniosek jest logiczną konsekwencją wynikającą z faktu, że 10 przykazanie po prostu nie istnieje. Nie ma takiego przykazania: 

Ani żadnej rzeczy, która jego jest 

Strony