Arabski



share

Z konieczności, ale też z wyboru odczekałem parę dni, bo doskonale wiem, jak ludzie nie mający styczności z sądami podchodzą do takich spraw emocjonalnie i schematycznie. Pierwsze skojarzenie jest takie, że przecież zginęło 96 osób i 10 miesięcy w zawieszeniu „to jakaś kpina”. Tego rodzaju opinii było najwięcej i od razu powiem, że nie zamierzam potępiać dość naturalnych reakcji, co więcej całkowicie je rozumiem, chociaż z różnych względów nie podzielam. Niestety albo na szczęście, procedura prawna jest czymś zupełnie innym niż społeczne oczekiwanie sprawiedliwości i wszędzie na świecie istnieje ta sama rozbieżność, jedynie skala może być różna.



share

Nie wiem jaki cel postawili sobie pełnomocnicy oskarżycieli prywatnych, którzy wnieśli prywatny akt oskarżenia przeciw Arabskiemu i czterem innym pracownikom kancelarii Tuska, ale raczej nie był to cel procesowy. Przesłuchanie Tuska od początku do końca wyglądało tak, jakby postępowanie toczyło się w zupełnie innej sprawie, nie przeciw oskarżonym, ale przeciw świadkowi. Większość ludzi nie mająca styczności z procesami sądowymi w ogóle tego kuriozum nie dostrzegła i 99% komentarzy, które przeczytałem dotyczyły czysto politycznych interpretacji zeznań świadka Tuska. Jeśli nawet pełnomocnicy oskarżycieli przyjęli polityczną strategię, co w tej wyjątkowej sprawie jakoś się broni, to zwyczajnie nic z tego nie wyszło.



share

Bardzo się cieszę, że mecenas Hambura i pozostali pełnomocnicy rodzin uzyskali w końcu namiastkę satysfakcji i krztę sprawiedliwości. Dziś sąd podjął decyzję, że nie będzie umorzenia procesu i tym sposobem na ławie oskarżonych zasiądzie zbój Arabski. Jak napisałem cieszę się bardzo, bo wiem, ile to zdrowia kosztuje, ale jednocześnie nie mam złudzeń, co się stało. Decyzja sądu nie ma nic wspólnego z prawidłowo funkcjonującym wymiarem sprawiedliwości, to jedynie stare jak świat „pod kogo się podpiąć”. Chciałbym, aby ktoś kiedyś policzył ile postępowań prokuratorskich i sądowych dowcipnisie w togach na starcie rozpatrują anegdotyczną metodą „naukową”. Nauczyciele opowiadają sobie branżowy żarcik, w jaki sposób sprawdzają prace uczniów. Rzuca się w górę plik kartek, te które spadną na podłogę dostają „pałę”, te na krześle 3 i 4 na chybił trafił, a te na stole 5.

Strony