Allegro



share

Ludzie pytają mnie, co dalej z Owsiakiem? Cóż z tego, że Sąd wskazał na „nieścisłości” w zeznaniach prezesa, księgowej i rzecznika WOŚP, cóż z tego, że „Złoty Melon” i WOŚP bezkarnie odmówiły doręczenia ksiąg rachunkowych na zarządzenie Sądu, skoro w pierwszą niedzielę stycznia 2015 roku, znów zacznie się hucpa i Owsiak dalej będzie robił swoje. Wytłumaczę raz jeszcze, że dotąd miałem dowody i przedstawiłem je w sądzie, na to, że Owsiak oszukuje ludzi i wbrew zapewnieniem wyprowadza z fundacji miliony złotych do własnej kieszeni, ale czyni to zgodnie z obowiązującym prawem. Większość normalnych obywateli nie rozumie jak to możliwe i słusznie, że nie rozumie, niestety na kreatywnej księgowości nie jeden biznes zbudowano. Mam jednak pewien przełom, który przestaje być kreacją księgową i zahacza jeśli nie o prawo karne, to na pewno o prawo karno-skarbowe.



share

Powinienem siedzieć cicho, zacierać łapki i być cwany jak sam podwójny prezes i dyrektor graficzny Jerzy Owsiak, który właśnie ogłosił 52 miliony rekordu. 4 lutego Owsiak usiłował  łapać się ostatniej deski ratunku, mianowicie wspólnie z mecenasem uradzili, że to Matka Kurka jest odpowiedzialny za „prawdopodobnie słabszy wynik” zwykłej zbiórki publicznej szumnie nazywanej Finałem. Ta deska właśnie została przez Owsiaka utopiona. Do serii kłamstw prezesa, w tej chwili już udokumentowanych pismami, między innymi doręczonych w imieniu ministrów i prezydentów miast, doszła dzisiejsza półprawda. Prezes Owsiak ogłosił rekord w stosunku do ubiegłych lat i naturalnie swoim zwyczajem „zapomniał” dodać, że uzyskana kwota (52 miliony) została w ostatniej chwili napompowana aukcjami allegro, ale i to nie jest do końca prawdą.



share

Kolęda "Cicha noc" należy do najbardziej znanych na świecie, przetłumaczono ją na ponad 300 języków. Tekst powstał na podstawie wiersza napisanego w 1816 roku przez austriackiego wikarego Josepha Mohra, a melodię dopisał w dwa lata później kościelny i organista z Oberndorfu k. Saltzburga - Franz Gruber. Oficjalnie jako pieśń kościelną uznano ją w 1866 r. Na ziemiach polskich znana była w zaborze austriackim i pruskim, jednak dziś śpiewane słowa  spolszczył do niej dopiero 1930 roku Piotr Maszyński.