afera



share

Obraz wart 1000 słów? No raczej, jakby powiedziała młodzież. Bóg, właściciele nagrań i paru dziennikarzy wie, czy będą nowe rewelacje, ale tego syfu już się zamieść nie da. Wszystkie afery uszły Tuskowi płazem, ta jedna będzie wieczna i to z kilku powodów. Po taśmach Beger, w których de facto nie było niczego nagannego, poza wykupieniem weksli przez państwo, do obiegu informacji na stałe weszła rozmowa w pokoiku sejmowym. Warto też zwrócić uwagę, że Lipiński z posłanką używali przyzwoitego języka, poseł PiS szwagrów posłanki i inne propozycje odrzucił, nie było przy tym popijawy i ośmiornic za 1400, ani nawet dorsza za 8,16. Ze zwykłej rozmowy politycznej zrobiono aferę tylko i wyłącznie z jednego powodu – chodziło o PiS. Nikomu wówczas nie przyszło do głowy, żeby Mrozowskiego i Sekielskiego nazywać obrzydliwymi podsłuchiwaczami, nie wkroczyło ABW do TVN, Renata Beger została bohaterką, dziennikarze otrzymali nagrody.



share

Czy to przypadkiem nie jest tak banalna sprawa, jak słychać na taśmach? Sprawstwo stało się tematem numer jeden, a ja za długo klepię w klawiaturę, żeby się podniecać jak pierwszy naiwny brakiem reakcji opozycji na zmianę kierunku propagandy. Zwracam się z prostym pytaniem do wszystkich zdegustowanych postawą opozycji, czytaj PiS. Nic nie robią? A co mieliby zrobić? PiS ma 160 posłów i parę niszowych portali o zasięgu kilkadziesiąt tysięcy unikalnych użytkowników. Nie ma żadnej szansy w zastanych warunkach medialnych i politycznych zrobić cokolwiek realnego. PiS jest skazane na to, co zostanie publice podrzucone i może reagować na bieżąco tylko i wyłącznie politycznymi gestami, które zwrócą uwagę wyborcy. Tusk nie musi się wysilać, ma za sobą ludzi, którzy popieraniem jego polityki zwyczajnie się zbłaźnili i nie przyznają nagle, co sobą reprezentują. Reszta lepszego towarzycha wolałaby stan wojenny niż powrót PiS do władzy.



share

Dzisiaj możemy odpowiedzieć sobie na szereg kluczowych pytań, które do wczoraj były zagadką. Nie Tusk, nie Sienkiewicz i w ogóle nie przenajświętsza PO, ale Seremet beknie za cały blamaż. Latkowski nie ma więcej taśm lub kazano mu powiedzieć, że ich nie ma. To, co „Wprost” wrzucił na początku miało moc, to co wrzucił i będzie wrzucał za chwilę, przyniesie dokładnie odwrotny efekt – znudzenie i zamęczenie tematu. Sakramentalne pytanie, kto to zrobił, lada dzień znajdzie odpowiedź. Wrogie siły zagrażające stabilizacji państwa, które służą obcym służbom niedemokratycznych państw wspierane przez opozycję. Słowem mamy gwałtowny zwrot akcji. Zawsze powtarzam, że w Polsce nr III nie da się niczego kategorycznie stwierdzić, ponieważ tutaj wszystko działa w chaosie i zależy od przypadku. Niestety sam nie słucham swoich dobrych rad i tak, jak większość wyczekująca przynajmniej tej małej satysfakcji w postaci widoku Tuska na szafocie, daję się ponieść emocjom.

Strony