afera



share

Czy to przypadkiem nie jest tak banalna sprawa, jak słychać na taśmach? Sprawstwo stało się tematem numer jeden, a ja za długo klepię w klawiaturę, żeby się podniecać jak pierwszy naiwny brakiem reakcji opozycji na zmianę kierunku propagandy. Zwracam się z prostym pytaniem do wszystkich zdegustowanych postawą opozycji, czytaj PiS. Nic nie robią? A co mieliby zrobić? PiS ma 160 posłów i parę niszowych portali o zasięgu kilkadziesiąt tysięcy unikalnych użytkowników. Nie ma żadnej szansy w zastanych warunkach medialnych i politycznych zrobić cokolwiek realnego. PiS jest skazane na to, co zostanie publice podrzucone i może reagować na bieżąco tylko i wyłącznie politycznymi gestami, które zwrócą uwagę wyborcy. Tusk nie musi się wysilać, ma za sobą ludzi, którzy popieraniem jego polityki zwyczajnie się zbłaźnili i nie przyznają nagle, co sobą reprezentują. Reszta lepszego towarzycha wolałaby stan wojenny niż powrót PiS do władzy.



share

Dzisiaj możemy odpowiedzieć sobie na szereg kluczowych pytań, które do wczoraj były zagadką. Nie Tusk, nie Sienkiewicz i w ogóle nie przenajświętsza PO, ale Seremet beknie za cały blamaż. Latkowski nie ma więcej taśm lub kazano mu powiedzieć, że ich nie ma. To, co „Wprost” wrzucił na początku miało moc, to co wrzucił i będzie wrzucał za chwilę, przyniesie dokładnie odwrotny efekt – znudzenie i zamęczenie tematu. Sakramentalne pytanie, kto to zrobił, lada dzień znajdzie odpowiedź. Wrogie siły zagrażające stabilizacji państwa, które służą obcym służbom niedemokratycznych państw wspierane przez opozycję. Słowem mamy gwałtowny zwrot akcji. Zawsze powtarzam, że w Polsce nr III nie da się niczego kategorycznie stwierdzić, ponieważ tutaj wszystko działa w chaosie i zależy od przypadku. Niestety sam nie słucham swoich dobrych rad i tak, jak większość wyczekująca przynajmniej tej małej satysfakcji w postaci widoku Tuska na szafocie, daję się ponieść emocjom.



share

Kto zechce ten się zgodzi, kto nie zechce będzie przeczył, ale dla mnie sprawa jest dość oczywista. Nie uruchamia się takiej afery, żeby zrobić kuku jednemu podrzędnemu ministrowi albo załatwić robotę szwagierce. Pokazano publice całą zgniliznę nagromadzoną wokół Tuska i jego rządów. O nic innego nie mogło chodzić, jak tylko o walkę z Tuskiem i w tym zakresie nie mam cienia wątpliwości. Skoro uderzono w Tuska, to mamy próbę sił przed nowym rozdaniem lub porządkowaniem szeregów PO. W tej chwili istnieją tylko dwa duże obozy w ramach tej samej sitwy, po jednej stronie stoi Bronek z WSI i zapleczem politycznym, po drugiej jeszcze stoi Tusk. Teoretycznie dałoby się do gry wciągnąć ugodzonego Kwaśniewskiego, ale chyba sobie nikt nie wyobraża, żeby Kwaśniewski jeszcze coś w polityce zrobił, jak również ciężko sobie wyobrazić Kwaśniewskich przed sądem. Gra toczy się na najwyższym szczeblu i stawką jest… WSZYSTKO.

Strony