afera



share

Wczoraj mieliśmy 1234 przypadek pełnej kompromitacji „dziennikarstwa” i podaję statystyki za ostatnie 1234 dni. Zatrzymanie i przesłuchanie znanego mecenasa i polityka, wywołało spory szum, chociaż ze względu na widome okoliczności sprawa wcale nie była tematem numer jeden. Pogoń za sensacją uwypuklił marność upadającego zawodu i w zasadzie cała brać dziennikarska siedziała na Twitterze komentując na bieżąco wpisy żony i córki Giertycha. Od czasu do czasu ktoś tam wspomniał czego w ogóle dotyczy interwencja CBA, ale nikt nie powiązał najprostszych faktów, jakie są znane od lat, co warto zrobić żeby zrozumieć co tak naprawdę się dzieje.



share

Schematy medialne dostosowane do postaci, nie do faktów, to jest coś czym wszyscy są bombardowani na co dzień. Weźmy taki pierwszy z brzegu schemat, który precyzyjnie określa kiedy nie wolno mówić o bohaterze afery i o samej aferze, aż do prawomocnego wyroku, a kiedy wolno wydawać wyroki przed postawieniem zarzutów przez prokuraturę. Jedynym kryterium schematu jest nazwisko, no i od razu narzuca się nazwisko Banasia, prawda? Podejrzany, oskarżony, osądzony i skazany, przed niezawisłym i niezależnym sądem pierwszej instancji GW i prawomocnie przed sądem najwyższym TVN.



share

Ostatnia rzecz o jakiej mam ochotę pisać, ale co mam zrobić? Miała być 153 rewolucja i 2345 upadek demokracji, ale się okazało, że protest wyborczy to zwykła procedura, obowiązująca w każdej normalnej demokracji. Z drugiej strony Internet żyje „sprawą Zychowicza”, a mam taką zasadę, w przeciwieństwie do zawodowych dziennikarzy, że szanuję głos ludu, no może z wyjątkiem disco polo, czego szanować się nie da. Skoro ludzie uważają, że coś jest ważne, to taki temat z natury rzeczy staje się ważkim w wymiarze społecznym, co z kolei zobowiązuje publicystę, aby zabrać głos na miarę swoich możliwości.

Strony