afera



share

Ostatnia rzecz o jakiej mam ochotę pisać, ale co mam zrobić? Miała być 153 rewolucja i 2345 upadek demokracji, ale się okazało, że protest wyborczy to zwykła procedura, obowiązująca w każdej normalnej demokracji. Z drugiej strony Internet żyje „sprawą Zychowicza”, a mam taką zasadę, w przeciwieństwie do zawodowych dziennikarzy, że szanuję głos ludu, no może z wyjątkiem disco polo, czego szanować się nie da. Skoro ludzie uważają, że coś jest ważne, to taki temat z natury rzeczy staje się ważkim w wymiarze społecznym, co z kolei zobowiązuje publicystę, aby zabrać głos na miarę swoich możliwości.



share

To jest polityka! Taki frazes od razu przychodzi do głowy, gdy się słyszy o nowej aferze w POKO, co oznacza, że pewne rzeczy są stałe, a niektóre wręcz oczywiste i od tego zacznę. Ktokolwiek się łudzi, że wyborcy POKO, lewicy, PSL, czy reszty opozycji nagle otworzą oczy i zaczną głosować na PiS, niech się polityką nie zajmuje, bo sobie i innym krzywdę zrobi. Z tej strony komunikat będzie jasny: „Pisowskie media szczują”, „przykrywają aferę hejterską Ziobry”, „esbeckie metody” i tak dalej i tym podobnie. Efekt? Będzie mobilizacja w betonowym elektoracie POKO, jeszcze większa niż była.



share

Zapaść i brak wiary w cud, nawet do „kamienicy Banasia” nie wpadną na godzinę. Tak nudnej i jednocześnie zabawnej kampanii, jak żyję nie pamiętam. Naprawdę nie chce się wierzyć, że do wyborów zostały trzy niedziele, a tematami kampanii są debilne nagrania zblazowanych komediantów i od wczoraj kamienica Banasia. W przeciwieństwie do proroków publicystyki, nie będę udawał najmądrzejszego i powiem wprost. Nie mam jednej odpowiedzi dlaczego tak się dzieje, ale tak na logikę nie ma innego wytłumaczenia poza kompletnym brakiem wiary, że w tych wyborach z PiS można wygrać. I byłoby to niebezpieczne uśpienie połączone z demobilizacją, gdyby nie konsekwentna robota programowa jaką narzucił „Uzurpator z Żoliborza”.

Strony