ACTA



share

Jak widzę zachwyt socjologów nad banałem socjologicznym, to nie żałuję, że się do teorii socjologii nie przykładałem. Przynajmniej porównanie do Solidarności nie jest tak zabawne jak to się zwykle przy podobnych okazjach dzieje. A i owszem Solidarność, tylko nie ta skala, a skala nie ta, ponieważ problem egzystencjalny ograniczony dostępem. Solidarność wyszła na ulicę z powodu cen margaryny, można się oburzać, jednak 10 milionów ludzi nie porwało oburzenie wywołane kłamstwami w Trybunie Ludu, tych może było kilkadziesiąt tysięcy. Solidarność porwała nędza egzystencjalna, tak jak w latach 70-tych Gierek uśpił Polaków na całą dekadę, tak w 80-tych już nie było czym usypiać. Młodzi wyszli na ulicę ponieważ podniesiono im cenę margaryny, z tym, że nie każdy lubi i żyć nie może bez tej margaryny.



share

Patrzę na poczynania Donalda Tuska i powoli zaczynam nabierać takiego przekonania, że gwiazdor odlatuje. Po kibicach, lekarzach, aptekarzach, emerytach, najwyraźniej chce się zmierzyć już nie tylko z Internautami, ale z „reżimowymi mediami”. Władza kusi, władza nęci, cienka czerwona linia podnieca. Któż mógłby przypuszczać, że Tusk na swojej konferencji zjedzie od góry do dołu najbardziej światłego, nowoczesnego i europejskiego publicystę, Jacka Żakowskiego, nazywając go: „pewnym publicystą, który stanął po stronie hakerów”. Zjechał i mało mu, wiedziony głodem adrenaliny porwał się na redakcję Polityki, której zarzucił nic innego jak hipokryzję, gdyż ta chroni swoje dobra autorskie limitując dostęp do artykułów. Naturalnie nie jest ważne, kto komu i co udowodni, ale ważne jest, kto i czyje potrąci ambicje.



share

Znowu mgła, sztuczny dym, kolejne przedstawienie. ACTA, pakta. Zamiast dać męskiej części gawiedzi akta z panienkami by zaskarbić na dłuższą metę ich wdzięczność, robią ordynarne numery ze śrubą. Bierze się śrubę M10 i to czarną, a nie ocynkowaną, klucz fajkowy /bo trudniej spada ze łba/ i dokręca. Jak gawiedź jęczy i skamle, że za dużo, to się puszcza o pół obrotu i gawiedź spokojna. A jak trzeba to się dokładnie dynamometrycznym sprawdzi czy za dużo nie uwiera. Do następnego obrotu. Czasem trzeba postękać zamiast gawiedzi i udać wielce zdziwionego.
Gawiedź zapomina o tym, że tak w ogóle to mu się tę śrubę... wkręca. I to nie jedną.
A metoda podobna – balonik próbny i śruba, tylko śruby z innym gwintem, nawet z lewoskrętnym.

Strony