absurd



share

Pewien szlachetny naczelnik więzienia nie będąc krewnym skazanego schizofrenika, uiścił 40 złotych, w ramach wyroku za kradzież batonika, której dopuścił się schizofrenik. Tym sposobem stworzyła się doskonała okazja populistycznego wzięcia w obronę naczelnika więzienia ewidentnie łamiącego prawo, bo łatwo się atakuje sąd. Niestety problem jest znacznie szerszy i dużo poważniejszy niż anegdotyczny wyrok. Zacznijmy od początku, gdzie rzeczywiście sędzia skazujący schizofrenika za kradzież batona o wartości 99 groszy powinien być zrównany z ziemią, tymczasem niemal zlinczowano sędziów dwóch kolejnych instancji, którzy słusznie uznali szlachetnego naczelnika więzienia winnym popełnienia WYKROCZENIA, nie przestępstwa. W świetle prawa sędzia I i II instancji mógł się odwołać do „niskiej szkodliwości społecznej” i w przypadku zwykłego Kowalskiego pewnie by tak było, przynajmniej chcę w to wierzyć.



share

Czym skorpka za młodu...czyli sędziowska mentalność.

 
Wczoraj dostałam wiadomość od właścicieli jednego z portali blogowiskowych z informacją, iż b. sędzia Artur J. straszy portal konsekwencjami prawnymi i żąda usunięcia swoich danych osobowych zawartych w  moim tekscie z przed lat. Portal po otrzymaniu wniosku od sędziego usunął mój tekst.

 



share

Czasem wstyd mi za te nasze polskie media. Potrafią wszystko spłaszczyć, zgwałcić i pozbawić zupełnie całej istoty i sensu. Nie dziwię się słowom Jana Rokity, który w najnowszym “Uważam Rze” mówi Piotrowi Zarembie, że przebieg rewolucji w Afryce wolał oglądać w Al-Dżazirze a nie w polskich mediach, bo te (oraz inne europejskie) nie dają poczucia uczestnictwa.

Pomijając już wtórność informacji, to uwaga naszych mediów nie dotykała istoty zrywu, podążania za wolnością, ograniczała się do przyziemnych rozmów na temat, jak mówi Rokita, “czy pani Ziuta wykąpała się w Morzu Czerwonym czy nie”. Zresztą ja zauważyłem coś jeszcze. W naszych mediach jedna rewolucja wypychała drugą, nie mogą one funkcjonować w polskich mediach jednocześnie. A przecież to cały łańcuch naczyń połączonych, a nie osobne i niezależne od siebie zrywy.

Strony