aborcja



share

Z wolna zaczyna docierać do poniektórych, że czas zaklinania rzeczywistości magicznym zaklęciem „Kaczyński rozgrywa opozycję”, niestety się skończył. Nie chcę się pastwić nad politykiem, którego bardzo szanuję i uważam, że Polska wiele mu zawdzięcza, ale nie potrafię też kłamać. Nawet genialny strateg Napoleon popełnił błędy, które wiadomo jak i czym się skończyły. Kaczyński popełnia, a właściwie powiela własne błędy z 2007 roku i w dużym skrócie da się to opisać jednym słowem – przedobrzenie. W podświadomości większości ludzi drzemie coś takiego, że seria zwycięstw nigdy się nie skończy i skoro tak dobrze idzie, to reszta sama się zrobi i to jeden z możliwych kardynalnych błędów. Drugi to poprawianie dobrego, czasami nawet bardzo dobrego, czym dokładnie zajął się PiS i szef tej partii.



share

Pomieszanie z poplątaniem, tyle mogę powiedzieć w kwestii pojawiających się analiz socjologicznych i politycznych związanych z wyrokiem TK. Jeśli się przyjmuje jakieś założenia albo tworzy całą teorię, to trzeba być konsekwentnym, w przeciwnym razie cała para idzie w gwizdek. Ciężko się połapać w meandrach logicznych tych samych analityków, którzy słusznie zauważali, że postawienie na radykalny kurs przeciw LGBT dało Andrzejowi Dudzie drugą kadencję, a jednocześnie wieszczą porażkę środowisk liberalno-lewicowych, z powodu radykalnego kursu aborcyjnego. Czytam tu i ówdzie, że brutalne i wulgarne ataki zjednoczyły prawicę i zaszkodziły stronie przeciwnej, zatem przyjrzyjmy się temu na poważnie, zamiast czarować niczym niepotwierdzonym myśleniem życzeniowym.



share

Uprzejmie się uprasza o opuszczenie felietonu, wszystkie osoby „niebinarne”, które zabijanie ludzi nazywają zabiegiem na zlepku komórek, jak i fanatyków „prolife”, którzy każą rodzić, aż po śmierć matki i dziecka, to nie felieton dla was. Proszę o pozostanie ludzi myślących i chcących porozmawiać o realiach społeczno-politycznych. Jaki mamy pieprznik wszyscy widzimy, dziś do całej serii idiotyzmów dołożono kolejne, z tą naczelną, że w ramach „godzin dla seniorów”, rzeczeni seniorzy mają siedzieć w domu i czekać, aż im wolontariusze kupią pasztet w „Biedronce”. I co dalej z tym stanem rzeczy? Będzie jeszcze gorzej, bo mamy do czynienia z całkowicie pogubiona ekipą, właściwie stadem bez przewodnika.

Strony