4 czerwca



share

Prawdy ludowe i polityczne bardzo często są przestrogą i wyznacznikiem działania, ale równie często robią wielką krzywdę tym, którzy nazbyt dosłownie biorą to do siebie. Poszedłbym nawet dalej, bardzo często prawdy ludowe są po prostu kłamstwem, mnie na przykład zdarzyło się coś dwa i więcej razy, chociaż ponoć nic dwa razy się nie zdarza. I z drugiej strony próbowałem do trzech razy i sztuka się nie udała. W Tusku nie ma cienia prawdy i te wszystkie porzekadła, które się do niego przykleiły, na funt kłaków bym nie wycenił.



share

Inteligentna i rzeczowa ocena tego, co się stało 4 czerwca 1989 roku musi zawierać w sobie dwie perspektywy. Pierwsza wydaje się naturalna, po prostu przenosimy się w czasie do roku 1989 i zapominamy o wiedzy oraz doświadczeniu, jakie zebraliśmy do roku 2019. Po co taki wybieg? Żeby nie mylić perspektywy współczesnego spojrzenia, z tą drugą, historyczną perspektywą. Dwie różne okoliczności, rzekłbym nawet, że skrajnie różne i dlatego warto uczciwie patrzeć na wszystko co się działo przy Okrągłym Stole i po nim. W 1989 roku prawdopodobnie usiadłbym przy Okrągłym Stole, z tej prostej przyczyny, że po 45 latach komuny jakakolwiek szansa na przerwanie tej szaro-burej mitręgi, była pokusą nie do odrzucenia.



share

W 1989 roku miałem 17 lat i całe życie spędziłem w PRL. W 1990 roku zdawałem maturę, na którą w ogóle nie miałem zamiaru się wybierać, poszedłem jednak na ciężkim kacu, a cudu tego dokonała moja Mama. Sam nie pamiętam, co wtedy powiedziała, w każdym razie wstałem i poszedłem bez cienia wiary i stresu. Tematem numer jeden w tamtym czasie była „kuroniówka”. Gdziekolwiek się nie obróciłeś, z kimkolwiek nie rozmawiałeś zawsze temat schodził na „kuroniówkę”. Większość zapewne wie o co i o kogo chodzi, młodszym krótko wyjaśnię, że był taki facet, który się nazywał Jacek Kuroń i co wtorek opowiadał jak przeżyć w nowych czasach. Gotował w telewizorze zupę dla biednych i od jego nazwiska powstała nazwa „kuroniówka”, czyli nędzny zasiłek na poziomie kilograma mirabelek i 10 kg szczawiu. Maturę zdałem bez najmniejszego przygotowania i nawet poszedłem na studia, ale uciekłem po 4 dniach.

Strony