Społeczeństwo



share

...Wszyscy cierpieliśmy, znosząc konieczne w tym przypadku niezbędne ograniczenia, niedogodności, powstałe utrudnienia, lecz nie możemy nigdy zapomnieć o tych, których ta straszliwa zaraza dotknęła najboleśniej. Tych, którzy stracili swoich najbliższych... przyjaciół... sąsiadów.  Ale tu, z tego miejsca, mogę zapewnić, że każdy poszkodowany otrzyma pomoc!. Nie pozostaniecie sami! Nikt nie pozostanie sam!

Pamiętamy także o bohaterach. Osobiście pragnę podziękować wszystkim paniom i panom też oczywiście, którzy pracowali w tym czasie w supermarketach przy kasie. Chcę gorąco podziękować także wszystkim służbom medycznym, lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, którzy codziennie dla nas z poświęceniem narażali swoje zdrowie i swoje życie, walcząc z podstępnym i niewidzialnym wrogiem. To są nasi cisi bohaterowie!  Im należą się brawa szczególne.



share

„.. Było nam wszystkim bardzo ciężko. Niektórzy z nas przecież stracili najbliższych... przyjaciół... sąsiadów. Chciałbym teraz podziękować każdemu z was z osobna, za pomoc i za wiarę, jaką sobie okazywaliśmy w tych trudnych chwilach. Jednak przetrwaliśmy ten kryzys, tylko dlatego, bo byliśmy zjednoczeni! Byliśmy razem!” -  mówił, a wzruszony tłum bił mu brawo.

    Post ten nie jest przeznaczony dla czytelników, których zdanie na temat pandemii koronawirusa pokrywa się z narracją prezentowaną przez najbardziej wpływowe ośrodki medialne oraz przez większość oficjeli władz państwowych.

   Tekst zaprezentowany poniżej jest prawdziwym zapisem rozmowy, która odbyła się w kwietniu 2013 roku.



share

  Tylko ktoś bardzo okrutny i pozbawiony uczuć, nie wzruszyłby się, widząc, gdy mocno utykający, stary człowiek, ciężkim krokiem, mozolnie, lecz nieustępliwie, przemierza w samotności olbrzymi Plac Świętego Piotra, by błagać Boga w imieniu udręczonej „pandemią koronawirusa” całej ludzkości o zmiłowanie nad światem. „Obudź się, Panie”, rozdzierającym serca głosem zawołał do Boga, podczas modlitwy Urbi et Orbi Papież Franciszek, aby Pan dłużej nie zwlekał i wreszcie łaskawie nachylił Swe ucho, uwalniając nas od „śmiercionośnej pandemii”.

Strony