Polityka



share

Zarządzam oficjalną kwaran…, nie, jednak nie będę się znęcał nad sobą i Szanownymi Czytelnikami, przerwę sobie po prostu zrobimy od bieżącej paranoi, bo to już naprawdę zaczyna zagrażać życiu i zdrowiu. Wracamy do normalnej, codziennej nawalanki politycznej, oczywiście na ile to możliwe. Co się okazało? Nic się nie okazało, wszystko było okazane od zawsze i zgodnie z banalnym „proroctwem”, w czasach powszechnego zagrożenia, choćby było wiadomo z czego wyjęte, lud jak kurczaczki ucieka pod skrzydła rządowej kwoki. Kto ma władzę ten w takich chwilach tylko i wyłącznie zyskuje, nawet jeśli jest tak nieudolny jak władza PO. Oni w 2009 roku w podobnej sytuacji w ogóle się niczym nie przejmowali, na liczniku wybiło 180 zgonów, szczepionek nie chcieli kupić i… podwójnie wygrali wybory prezydenckie i parlamentarne.



share

Odwieczne marzenie polityków? Władza bezwzględna! Jak to definiować. Da się na rożne sposoby, ale wybiorę ten najprostszy. Bez względu na proweniencję: liberał, socjalista, demokrata, każdy wódz marzy o dwóch rzeczach, aby mógł wydawać dowolne dyrektywy i wcielać złote rozwiązania, za co lud będzie go nosił na rękach. Rzadko kiedy takie marzenia się spełniają, a jeśli już to wszystko odbywa się bardzo dużym kosztem, trzeba podrzucić kiełbasę albo mannę spuścić nieba. Wadą dobroczynnego rozwiązania są nie tylko koszty, ale też krótkotrwały efekt. Człowiek nie świnia, do wszystkiego się przyzwyczaja i w stosunkowo krótkim czasie czuje się znudzony. Takie na przykład 500+ było sensacją, ale 5 lat temu, teraz zwyczajnie się należy i nie ma o czym gadać.



share

Ciężkie czasy, nie będę ukrywał, że dla mnie to okres głębokiej samotności i depresji, chociaż absolutnie nic nie zaskakuje. Wszystkie zachowania społeczne, polityczne i medialne są tak sztampowe, jak tylko można sobie wyobrazić, a jednak wpadłem w depresję, za którą odpowiedzialna jest skala i „inwencja”. Wczoraj nieodpowiedzialnie opuściłem miejsce kwarantanny i wszedłem ze swojej drewnianej chałupy schowanej w lesie, aby leczyć zerwane ścięgno Achillesa. Wybrałem się do przychodni NFZ, gdzie prywatny gabinet wynajmuje fizjoterapeuta. Przed gabinetem z panem terapeutą rozmawiała lub raczej komunikowała swoje uwagi pani sprzątaczka: „Sam pan powiedz, tych ludzi popier…o!”. Pan terapeuta uśmiechnął się i skinął głową.

Strony