Polityka



share

Natury nie oszukasz, nawet w trakcie kampanii wyborczej, takie proponuję motto na dziś. Dwa dni temu redaktor Lis stawał na głowie, aby powstrzymać tęczowe chucie i dzikie tańce przed Pałacem Prezydenta RP i o dziwo słusznie to argumentował potrzebą zachowania dystansu do ostrych ideologicznych sporów. Efekt tych dość rozpaczliwych apeli był taki, że doszło do kuriozalnej kłótni w rodzinie. Tęczowi aktywiści stali się na moment przebranymi wyborcami PiS, ale w końcu ustalono, że to grupka prowokatorów od Biedronia i Zandberga. Orgietka w ważnym dla wielu Polaków dniu zrobiła sporo bałaganu w „narracji” Trzaskowskiego, który przez dwa tygodnie ucieka od pytań dotyczących „małżeństw jednopłciowych” i finansowania fundacji zajmujących się „edukacją seksualną” dzieci.



share

Ulubiona „argumentacja” postępowych środowisk europejskich, to teorie spiskowe i oszołomy. Takimi stwierdzeniami obrzucani są ludzie usiłujący racjonalnie tłumaczyć sobie poszczególne wydarzenia. I co to się nagle dzieje? Oto redaktor Lis, ale i wielu innych marzących o pokonaniu Andrzeja Dudy, od dwóch dni zachowują się jak oszołomy poszukujące spisków. Wczorajsza demonstracja „tęczowej zarazy” jeszcze przed zapowiedzią, że się odbędzie, została okrzyknięta podstępem PiS. Wspomniany redaktor osobiście firmował tę hipotezę, a za nim poszły tłumy zwolenników i aktywistów POKO. Doszło do takiej tragifarsy, że pan Poniedziałek, bardziej znany z tego, że jest „gejem” niż aktorem, wydał specjalnie oświadczenie.



share

Ostatnie wydarzenia w USA to kolejny obraz „teraźniejszej przyszłości”, jaki nakreśliłem w swojej drugiej powieści „Pokój”. Muszę przyznać, że mam niebywałe szczęście jako autor i straszliwego pecha jako człowiek. Wizja literacka, która nigdy nie miała cech s-f, ale była rozprawą socjologiczną i metaforą zarówno obecnych czasów, jak i kierunku w jakim zmierza ludzkość, otrzymała dwa mocne potwierdzenia. Pierwszym jest „pandemia” i krocząca za nią „nowa normalność”, drugą upadek USA pogrążonych w tej samej otchłani absurdu, w jakiej tkwi postępowa Unia Europejska. Książkę napisałem w 2012 roku i dokładnie tak sobie wyobrażałem bieg zdarzeń, który teraz możemy obserwować. Prognoza socjologiczna staje się faktem, chociaż na razie mamy etap przejściowy, taką klasyczną rewolucję, ale bez przebudzenia pozostaniemy w ideologicznej malignie na zawsze.

Strony