Polityka



share

Takie są plany, ale jak będzie naprawdę to się okaże w niedzielę. O czym lub o kim trzeba napisać felieton, aby zgromadzić milion osób przed ekranami komputerów? Jeśli to pytanie do mnie, to od razu odpowiadam, że nie mam bladego pojęcia. Piszę w ciemno, taki jest ambitny plan, może łut szczęścia albo nadzwyczajny zbieg okoliczności zdecydują o popularności tekstu? Na nic więcej nie liczę, bo nie zamierzam pisać felietonu o kotach, prawdziwych gigantach Internetu, nie będę też epatował kalectwem, ciężką chorobą, ani pokazywał pikantnych filmików z żeńskiego akademika.



share

Wredna baba Scheuring-Wielgus, po lewackim sierpowym, zaliczyła polityczny nokaut. Jak widać daleko mi do szarmanckiego stylu Jarosława Kaczyńskiego, ale zazwyczaj staram się traktować kobiety trochę łagodniej, chociaż jestem za równouprawnieniem, naturalnie w granicach rozsądku i podziału płciowego. Przyznaję jednak, że do niektórych kobiet nie umiem ukryć głębokiej awersji i tak jest w przypadku Joanny Scheuring-Wielgus, czyli klasycznego połączenia głupoty, bezczelności, cynizmu i nieodzownej krzykliwości. Piszę o klasyce, ponieważ ten typ jest precyzyjnie zdefiniowany, jako przekupa lub maglarka i występuje w przyrodzie stanowczo za często.



share

Istnieje taka mało zabawna prawda życiowa, która mówi, że ofiara złodzieja, napastnika, czy gwałciciela ma niewielkie szanse na uzyskanie pomocy, jeśli krzyczy „ratunku”. Najskuteczniejszą formą zwracania uwagi osób postronnych jest zupełnie inny alarm, mianowicie: „pali się”. Głupot nie chcę wypisywać, ale dam głowę, że gdzieś czytałem, nie „eksperta” TVN w typie Dziewulskiego, tylko poważne opracowanie naukowe, w którym ta prawda życiowa była zweryfikowana jako fakt ze sfery zachowań społecznych. Coś jest takiego w człowieku, że do pewnego rodzaju zagrożeń podchodzi obojętnie, a do innych z pełną powagą.

Strony