Polityka



share

Ulubiona metoda wszelkich służb specjalnych, to mieszanka żarliwości, przy jednoczesnym ośmieszeniu idei. Przykładów na wdrożenie tego patentu jest multum, od sławetnego Hadacza, przez „Joannę od krzyża”, aż po zadymiarza Rybaka i oszołoma Międlara. Pojęcia nie mam, czy Międlar jest na usługach służb, czy nie, gdybym miał zgadywać postawiłbym, że nie jest, bo w tym co robi nie ma żadnego ładu i składu, a kompromitacja przewyższa gorliwość. Natomiast nie mam cienia wątpliwości, że jego działa idealnie wpisują się w ulubioną zagrywkę bezpieki i co za tym idzie reszta zupełnie mnie nie interesuje.



share

Czasami robię taki wstęp, aby przeczytać tekst uważnie i do końca, no i to jest właśnie jeden z takich tekstów. Proszę przeczytać uważnie, od deski do deski, jednocześnie uspokajam wszystkich podnieconych i rozgorączkowanych, że cenzury i tym bardziej końca Internetu nie będzie, co wynika wprost z treści „kontrowersyjnych przepisów”. Skąd wiem? Ano stąd, że w przeciwieństwie do 99,99% komentujących zapoznałem się z biurokratycznym bełkotem roboczo nazwanym ACTA2. Gwarantuję, że nic nam nie grozi, ale politycznej histerii nie warto gasić, bo to zjawisko pożyteczne.



share

Zakładam, że sprawę znają wszyscy, skoro stała się tematem dnia, w związku z tym podaruję sobie szczegółowe opisy, podam tylko ogólny zarys, który jest jednocześnie kluczem do „zagadki”. Dwóch nastolatków urządziło sobie małą przejażdżkę, wskakiwali hulajnogami na pomnik i chociaż wiadomo o jaki pomnik chodzi, zostańmy przy samym pomniku. Przeżyłem prawie 50 lat i odkąd pamiętam, w takiej sytuacji policjanci zawsze interweniowali, ponieważ podobny czyn nazywa się wandalizmem. Pamiętam też, że byłem nastolatkiem i robiłem równie głupie albo i jeszcze głupsze rzeczy.

Strony