Polityka



share

Jeden z wojewódzkich bardów śpiewał tak: ?w polskim Wrocławiu niemieckie drzewa, to właśnie moja Ojczyzna?. Dalej pieśń się potoczyła w kierunku Lwowa, ale to już temat na inne rozważania. Dziś będzie o niemieckich drzewach polskim Wrocławiu. Zacna techniczna uczelnia miasta Wrocław uhonorowała kanclerz Merkel tytułem doktora honori causa. Jak sama łacińska nazwa wskazuje, tytuł jest nadawany z ?zasłużonej przyczyny?. Ktoś sobie zasłużył na tytuł i uczelnia taki tytuł zasłużonemu wręcza. Kiedy ktoś honoruje nie wypada się unosić honorem i odmawiać, wypada przyjąć i ewentualnie wyrzucić z mostu na fale, w tym wypadku mostu grunwaldzkiego. Swoją drogą i na marginesie, straszna złośliwość, nazywać niemiecki most, w polskim Wrocławiu, grunwaldzkim. No i ja właśnie o tej złośliwości i kompleksie polskim.



share

Złe informacje dla polskiego Kościoła Katolickiego są na porządku dziennym. Nie ma praktycznie tygodnia, aby nie docierały do nas informacje o mniejszej, czy większej aferze kościelnej. Media, i to nie tylko te ?liberalne?, żeby nie powiedzieć - libertyńsko - lewackie nie zamiatają już spraw społecznych, majątkowych, czy wręcz aferalnych pod dywan - tylko o nich informują. Zdarzają się jeszcze wprawdzie sytuacje, kiedy administracja państwa, czy aparat prawa ulegają presji swoistej poprawności klerykalnej, jak było w przypadku umorzeń dochodzeń wobec różnych aspektów działania redemptorysty z Torunia - ale dzieje się to już co raz rzadziej. Gorzej jest z samą hierarchią kościelną, która mentalnie tkwi w swojej twierdzy i każdą informację, czy publikację traktuje jako atak na ?świętości?.



share

Dawno ? niedawno. Dziś, jutro, wczoraj Las stał ogromny. W Lesie wszystko było, jak się wydawało. Stał spokojny, stary już, starością mądry. Stojąc przykładem świecił. Bo choć wszystko w nim było, wygodnie mieściło się zawsze.
Przybywało wszystkiego, bo świat się zmienia, a w Nim miejsca było zawsze tyle, ile trzeba.

Mądrość z kitą białą wyrozumiale spoglądała na parzystokopytną Głupotę.
Zgodnie w sąsiedztwie żyli Miłośnicy Rozmów Nocnych i Zwolennicy Snu Długiego.
Uśmiechali się do siebie przechodząc Niscy i Wysocy.

A ustrój ten najprostszą miał nazwę ? Tolerancja.
Gardzili w Lesie oligarchią, mimo to stosunki dyplomatyczne z pobliskim Sadem, gdzie prawodawcą były Dorodne Jabłonie, utrzymywano bezwzględnie.
Tyrania nie do pomyślenia była, mimo, że Sadzawka Zagraniczna rządzona przez Suma Wąsatego Mężnego była ważnym partnerem handlowym.
Demokrację odrzucono, choć cała reszta świata zachwyciła się nią bezgranicznie.

Strony