Polityka



share

Poglądy mieć każdy może. I często trudno jest zorientować się, czy dany pogląd jest sensowny. Postanowiłem więc przetestować te ze swoich poglądów na politykę walutową, który uważam za najważniejsze. Ponieważ mowa o pieniądzach, test prowadzę tak, aby zarobić, jeśli mam rację, a stracić, jeśli jestem w błędzie. A test opisuję publicznie, gdy tylko się zaczął – a więc w momencie, gdy jeszcze nie wiadomo, co z niego wyjdzie. Jestem więc uczciwszy niż przywódcy radzieccy, którzy poinformowali o locie kosmicznym Gagarina dopiero wtedy, gdy okazał się sukcesem.

Co testuję

Testuję dwa poglądy. Pierwszy z nich jest opisany i uzasadniony w rozdziale Likwidacja ryzyka kursowego tekstu Po co wchodzić do strefy euro. Chodzi o to, że Polska pilnie potrzebuje wprowadzenia euro przede wszystkim dlatego, by uniknąć płacenia wysokiego haraczu przy okazji importu kapitału.



share

Jest, przyleciał, wszedł do sali obrad, poklepał premiera Donalda Tuska, uśmiechnął się szeroka szparą po dolnej piątce do prezydenta Sarkozy?ego. Tryumfuje - osiągnął to co chciał - i we własnym mniemaniu może zapisać to po stronie ?ma?, jako aktyw polityczny. Do swojej kampanii wyborczej. A spocony spin doctor, Misio Kamiński postawił na swoim. A Polska?

Kaczyńskiemu się wydaje, że przyjechał tam jako przywódca - a jest i będzie, nie tylko w kuluarach, jak sądzę, ale również w prasie zachodniej, określany jako figurant. Wszedł na salę, zasiadł za stołem - ale już po 10 minutach musiał ją opuścić, ustępując miejsca ministrowi, który się zna na tym, na czym Kaczyński się nie zna. Bo nie zna się na niczym. Przeszedł do sali obok i zapewne wdał się w mądre dyskusje. Ze spoconym Kamińskim u boku?



share

No dobrze pojechał i pomińmy pytanie czy miał prawo, czy nie miał, czy jest liderem delegacji, czy sałatkę będzie wcinał jak Dyzma. Jest gość numer jeden w tym grajdole, wybrano go głosami demokratycznymi, są jakieś papiery, że można mu wiele, a pozostałe papiery pozostawiają wątpliwości, czy wolno mu wszystko. Stosuję zasadę, że rzeczy nie udowodnione działają na korzyść megalomana i rezygnuję z pytania, czy mógł jechać. Pytam po co prezydent pojechał na ten szczyt? Proste pytanie po co? Prosta odpowiedź ? miał prawo. Miał prawo, to jest tylko odpowiedź formalna, ta odpowiedź nie mówi, po co pojechał, ta odpowiedź mówi, że mógł jechać. Przez ostatnie dni dowiedziałem się z ust prezydenta i jego dworu, że jest najfajniejszy, że ma prawo i ma procedencję, że on jest pierwszy w państwie, a tamten jest czwarty w państwie, że jest oczywiste jak to on jest najważniejszy i tak mu dopomóż Bóg.

Strony