Polityka



share

Bartek Węglarczyk, obecny szef działu zagranicznego ?Gazety Wyborczej?, długoletni korespondent w Waszyngtonie, wspomniał ostatnio, że pewne czasopismo amerykańskie, dwumiesięcznik, wypuściło swój ostatni tegoroczny numer, w którym obwieszcza zwycięstwo kandydata demokratów,Baracka Obamy. W swym edytorialu czasopismo się tłumaczy, że ponieważ ma taki cykl wydawniczy, jaki ma - nie zamierza udawać, że zostało wydane po wtorku 4 listopada, czyli terminie wyborów prezydenckich - więc spokojnie podejmuje ryzyko i informuje o wyniku rywalizacji pomiędzy kandydatem republikańskim, McCainem, a Obamą.
Myślę, że jednak to nie jest zbyt duże ryzyko, na pewno mniejsze, niż 8 lat temu, kiedy to dopiero sądowe rozstrzygnięcie dało prezydenturę George?owi W. Bushowi w starciu z Al Gorem.



share

Matka Kurka: Witaj, wywiad jest anonimowy z obu stron, więc sądzę, że obaj możemy sobie pozwolić na nietypową formułę wywiadu, w którym polityk mówi prawdę. Co Ty na to?

Poseł: Witam Ciebie, witam czytelników. Cóż, możemy spróbować, sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie.

Matka Kurka: Jak to jest być tym po drugiej stronie lustra? Masz poczucie, że rozpoznawalny polityk nie musi się martwić o bilet i wszyscy mu stawiają piwo?

Poseł: Owszem, ale nie na każdą imprezę dostaniesz bilet i do wielu knajp Cię nie wpuszczą, rozpoznawalność to za mało, trzeba być w czołówce. Często jest tak, że to Ty musisz załatwić bilet i postawić wiele piw, aby przetrwać.

Matka Kurka: Stawiasz nadal?

Poseł: Stawiam i jeszcze długo będę stawiał, jeśli chcesz się utrzymać w towarzystwie, musisz stawiać, a nawet podawać piwo.

Matka Kurka: Czyli nobilitacja, ta na zewnątrz, od środka jest niczym innym jak kelnerowaniem?



share

Dopóki będzie choć jedna grupa zawodowa, której z metra należą się wcześniejsze emerytury, mamy jak w banku, że inne będą się domagały, aby tej łaski też dostąpić. Tak jest i będzie, przynajmniej w przewidywalnej przyszłości, w kraju, którego niepodległość wywalczyły związki zawodowe, a praca kojarzona jest raczej z ciężką mitręgą niż z twórczym sensem życia. Owszem, są zawody przy wykonywaniu których człowiek zużywa się szybciej, fizycznie bądź psychicznie. Jednak, nie każdy, nie wszyscy w tym samym czasie oraz, co najważniejsze, nigdzie nie jest powiedziane, że człowiek urodził się po to, aby całe życie stać przy tej samej maszynie. Zresztą, nie oszukujmy się. Wielu naszych 50-letnich emerytów świetnie na rynku pracy funkcjonuje. Są poszukiwani przez pracodawców, którzy nie muszą za nich płacić zusu i, dobrze o tym wiedząc, chętnie swoje usługi oferują. Wystarczy w dowolnej gazecie przejrzeć ogłoszenia w rubryce Praca.

Strony