Polityka



share

Zdecydowanie wolę, gdy wszyscy Polacy znają się na polityce, piłce nożnej i nawet medycynie, bo to wbrew pozorom przynosi mniejsze szkody, niż „znanie się” na prawie. Po raz milionowy wraca na tapetę aresztowanie i na wstępie trzeba powiedzieć, że 90% komentujących sprawę Durczoka i wiele innych spraw myli szczególny środek zapobiegawczy, z wyrokiem sądu. I to jest pierwsza podstawowa przyczyna produkująca niedorzeczne komentarze, tak niedorzeczne, że nie pozostaje mi nic innego, jak bronić „kasty” i co gorsze degenerata Durczoka.



share

Przyglądając się serialowi pod tytułem: „Reforma Sądownictwa” nie sposób odnieść wrażenia, że to zabawa w ciuciubabkę albo i w pomidora. Każdy kolejny duży ruch jest torpedowany jednym gwoździem, którym „kasta” rysuje po karoserii reformy i na tej skazie buduje swoją „narrację”. Proszę zwrócić łaskawą uwagę, że scenariusz non stop się powtarza. Powstaje jakaś duża ustawa, po czym zostaje ogłoszony przełom i zupełnie nowa jakość, a na końcu jakiś „OTUA” w todze składa pytanie prejudycjalne, ewentualnie wszczyna uliczną zadymę i oczywiście cała uwaga opinii publicznej jest skupiona na „sensacjach”, nie na prawie.



share

Czy przypadkiem nie jest tak, że pysznie sobie kroczę przed upadkiem, bo w polityce może się wszystko wydarzyć? Nie wolno nikogo deprecjonować, lekceważyć i skazywać z góry na porażkę? Od wszystkich reguł istnieją wyjątki i dlatego z czystym sumieniem mogę publicznie oświadczyć, że szybciej mi kaktus w kształcie dmuchawca urośnie na dłoni, niż Hołownia okaże się „czarnym koniem” wyborów prezydenckich. Z pełną bezczelnością, ale i też przekonaniem twierdzę, że to jest dowcip, nic nie znaczący wygłup polityczny skierowany przez nikogo do nikogo, jeśli mówimy o kontekście politycznym.

Strony