Polityka



share

Chyba wszyscy stali obserwatorzy „pandemii”, znają stronę, którą internetowa publika podnieca się non stop. Roboczo nazywam ją „trupy online”, bo to niczemu innemu nie służy, tylko epatowaniu statystykami, choć dane nie przystają do żadnej pandemii znanej ludzkości i są poniżej poziomu zapadalności na dur brzuszny. Z mieszanymi uczuciami podaję adres: https://www.wor... głównie dlatego to robię, że dziś zamierzam bazować wyłącznie na źródłach i danych powszechnie uznawanych. Drugim powodem jest to, że dokładnie tam można znaleźć odnośniki do szczegółowych informacji dla poszczególnych krajów.



share

Od dawana wiadomo, że w ciężkich czasach wychodzi z ludzi to, co najlepsze i to, co najgorsze, ale czas na weryfikację tej prawdy życiowej. Czasy mamy lekkie, póki co powiedziałbym nawet, że tak dobre jak nigdy, niestety to się zaraz zmieni o czym każdy rozgarnięty człowiek wie. Za chwilę będzie dokończony prawie niewidoczny „kryzys” i wtedy cała reszta zrozumie za jakie stado baranów dotąd robiła. Jednak póki co nie ma ciężkich czasów, jest tania tragifarsa do zweryfikowania w parę minut, a mimo wszystko z ludzi wychodzi najlepsze i najgorsze. Odnośnie najlepszego wiele nie ma do napisania, garstka się chowa gdzieś po bunkrach i zaledwie cześć z tej garstki ma odwagę się odezwać, raczej norma. O najgorszym z kolei można pisać bardzo długo, ale na to nie mam czasu i ochoty, dlatego zwrócę uwagę na najgorsze u najgorszych.



share

Jeszcze przed wywiadem Jarosław Kaczyńskiego z Krzysztofem Ziemcem, pozwoliłem sobie na spisanie „spiskowej teorii dziejów” i poinformowałem świat, że lider PiS ostentacyjne pokazuje, co myśli o „pandemii”. Cały „spisek” oparłem na wyjściu do kościoła, co normalnie nie byłoby niczym nadzwyczajnym, ale tym czynem Jarosław Kaczyński wzbudził ożywione reakcje komentatorów. Wszyscy siedzieli w domach, Kościół udzielił dyspensy, w związku z szalejącą „pandemią”, a blisko siedemdziesięcioletni polityk z grupy największego ryzyka naraża siebie i innych na śmiertelne niebezpieczeństwa. Ten jeden incydent dla wielu był słabą podstawą do budowania tak dalekosiężnych wniosków, ale po wywiadzie mamy całą serię przesłanek, wręcz potwierdzeń „spiskowej teorii”.

Strony