Polityka



share

Kilka razy zwracałem uwagę na fakt, że mrzonki o końcu pandemii za sprawą „szczepionki”, to wielka i wyjątkowa naiwność. Zacznijmy od podstawowej rzeczy, jaką znamy z „pierwszej, „drugiej” i „trzeciej fali. Chyba wszyscy pamiętamy ożywione dyskusje na temat liczby testów, co zresztą trwa do dziś, dlatego nie ma najmniejszych wątpliwości, że w przypadku „szczepionki” będzie tak samo, tylko bardziej. Zakładając nawet, że to placebo, czy inny zajzajer uwarzony w siedem miesięcy, zostanie wprowadzony do sprzedaży, de facto bez żadnych badań klinicznych, to problem się nie skończy, ale dopiero zacznie. Nawet patologiczni kłamcy Niedzielski i Morawiecki mówią, że pierwsza partia to około 2 miliony „szczepionek”, co oznacza, że może przyjdzie milion.



share

Od samego początku, czyli od czasów dokumentnie skompromitowanego ministra ewangelisty Szumowskiego, tak zwane testowanie było jednym wielkim kabaretem. Rzekomy polski fenomen z „pierwszej fali”, polegał wyłącznie na tym, że Włosi i Hiszpanie „wymazywali po 35 tysięcy nieszczęśników, a Szumowski po 700 i to jeszcze każdego po trzy razy, zanim został pozytywnym. Identycznie było ze zgonami, Polska liczyła po niemiecku i praktycznie do każdego zgonu przypisywano „chorobę współistniejącą”. Wszystko się zmieniło na jesieni, kiedy Niedzielski zaczął „wymazywać” nawet po 80 tysięcy dziennie, z kolei statystyki zgonów w związku z gwałtownym załamaniem służby zdrowia poszybowały w okolice 600 dziennie.



share

Gdy się śledzi relacje z coraz bardziej skromnych protestów, na których stawiają się wyłącznie weteranki z pułku „wściekłych macic”, to jedno rzuca się w oczy od razu. Od co najmniej tygodnia wrogiem numer jeden tych lewackich hord nie jest PiS i Kaczyński, ale policjanci. Prawidłowość jest taka, że im bardziej rewolucja dogorywa, tym bardziej media pompują trupa. Wcześniej mieliśmy protesty pod domem Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu, serię ataków na Julię Przyłębską, Krystyną Pawłowicz i wielu znienawidzonych polityków prawicowych. Dziś to wygląda zupełnie inaczej, media non stop pokazują dramatyczne wydarzenia po interwencji policji, zatem cofnijmy się na chwilę do początku rewolucyjnej farsy i przypomnijmy sobie, jak to się zaczęło.

Strony