Polityka



share

W życiu nie ma nic za darmo, wszyscy o tym wiedzą, ale nieliczni decydują się na wysokie koszty. Najlepiej żyje się w stadzie, szczególnie w stadzie politycznym i w przypadku Polski sprawa jest prosta albo jesteś po stronie PiS albo „bronisz konstytucji”. Jedna i druga pozycja gwarantuje bezpieczeństwo, nawet w czasie największych kryzysów, co doskonale pokazuje przykład PO. Była partia rządząca przekroczyła wszelkie progi żenady, jej liderzy, szczególnie ci po Tusku, to chodząca kompromitacja. Jakiegoś dziwnego pecha ma PO do kobiet, owszem Trzaskowski nie jest mądry i błyskotliwy, to samo dotyczy Budki, jednak mimo wszystko to Kopacz i Kidawa–Błońska „zrobiły robotę”. Chyba jednak trochę się zagalopowałem i zapomniałem, że pionierem był Komorowski.



share

Na wstępie parę kluczowych wyjaśnień, chociaż z tym jest ponoć tak jak z alternatywą, która może być tylko jedna. Trudno, poświęcam gramatykę na rzecz argumentacji, dla mnie kluczowych spraw jest kilka. Przede wszystkim u mnie nic się nie zmieniło, gdyby mi ktoś podsunął deklarację ideową, jaką PiS wydrukował w 2015 roku, po wykreśleniu jakichś 5 do 10%, złożyłbym pod tym podpis. Po drugie mądremu tłumaczyć nie trzeba, głupi nie zrozumie, że czym innym jest wierność przekonaniom, a czym innym wierność partii, która łamie i profanuje własne zasady. Po trzecie nie widzę po stronie opozycji nikogo, kto miałby minimalne predyspozycje do rządzenia Polską, łącznie z „Konfederacją”, bo jej liderzy o polityce nie mają pojęcia, za to robią medialne „szoł” z pakietem radykalnych przekazów gwarantujących poparcie nie większe niż próg wyborczy.



share

W województwie małopolskim znajduje się mała wieś Kąty, gdzie mieszka około 700 Polek i Polaków, w większości katolików. W kątach, jak w większości polskich wsi, jedynym miejscem, w którym gromadzą się ludzie jest kościół, ale w czasach „pandemii” zabroniono większych zgromadzeń i do kościołów w krytycznym momencie mogło przyjść zaledwie pięcioro wiernych. Proboszcz z Kątów od początku zajmował inne stanowisko i nie przeganiał wiernych ze świątyni, co nie spodobało się części mieszkańców donoszących policji o naruszeniu obostrzeń. W kościele wielokrotnie zjawiały się patrole policji, jak twierdzi sam ksiądz proboszcz Jan Witek, początkowo policjanci zachowywali się jak ludzie i między wierszami mówili, że interweniują, bo muszą.

Strony