Polityka



share

Ściągnąłem sobie całe zdanie odrębne sędziego Sądu Najwyższego Zbigniewa Myszki. Dokument jest dość obszerny, ale zachęcam do lektury również dlatego, że jest napisany po ludzku. Oczywiście nie da się napisać uzasadnienia bez powoływania się na konkretne reguły prawne, doktrynę i orzecznictwo, ale w tym uzasadnieniu każda łacińska paremia sama się tłumaczy kontekstem wypowiedzi. Przeczytałem wiele uzasadnień wydanych zarówno w sprawach, w których brałem udział, jaki i w setkach innych spraw, co upoważnia mnie do wydania jednoznacznej opinii. Rzadko, właściwie prawie w ogóle nie spotyka się uzasadnień orzeczeń, w tym przypadku uchwały, tej klasy. Od pierwszego do ostatniego zdania widać, co i dlaczego sędzia Zbigniew Myszka chciał napisać.



share

Pożalę się trochę na wstępie, jak wiadomo jestem „codziennym felietonistą” i co za tym idzie muszę tak kombinować, aby samego siebie nie zanudzić i jeszcze przy tym przykuć uwagę Czytelnika. Czasami felietony piszą się z palca albo są przepisywane prosto z głowy. Bywa jednak, że przychodzą trudne dni i nie tyle weny brakuje, co dobrego tematu. Jak się łatwo po moich żalach domyślić, dokładnie dziś jest jeden z takich trudnych dni. Nie ma o czym pisać, można jedynie wałkować w kółko te same tematy. Wprawdzie krąży po prawej stronie medialnej nowa „taśma”, tym razem z Millerem i Kulczykiem, ale na kim to zrobi wrażenie, że „Bolek nie przeskoczył płotu”? Od lat wiadomo, że nie przeskoczył i jeszcze więcej wiemy o Banasiu.



share

Która to już kampania wyborcza przeprowadzona w tym samym schemacie? Policzmy, wybory samorządowe, wybory europejskie, wybory parlamentarne i najnowsze wybory prezydenckie. Co łączy wszystkie kampanie? Nieprawdopodobny poziom histerii rozpętywanej przez wszystkie partie opozycyjne, ale liderem histerii zawsze jest POKO. Nawet człowiek, który dzień w dzień śledzi polską politykę nie jest w stanie bez internetowej wyszukiwarki dokładnie przytoczyć, jakie konkretne tematy wywoływały histerię. Spróbuję jednak sobie z tym poradzić i głownie po to się męczę, aby potwierdzić tezę, którą przedstawię za chwilę.

Strony