Polityka



share

Uroczyście przysięgam, że nie miałem bladego pojęcia o tym, że Tusk dziś zeznaje przed komisją „vatowską”. Być może to mój rażący brak kompetencji, w końcu zajmuję się komentowaniem polityki niemal zawodowo, ale nawet gdyby tak było to jeszcze gorzej świadczy o statusie Tuska. Nie, nie odbiło mi i nie idę tropem „wina Tuska”, rzecz jest bardzo prosta do wytłumaczenia. Pierwsze wizyty „prezydenta Europy” w Polsce były zapowiadane na miesiąc przed wyznaczonym terminem. Trąbiono o tym wszędzie, dzień i noc, ze szczegółami, choćby takimi, że Tusk przyjdzie Pendolino.



share

Czy w polityce nie bierze się jeńców? Oj głupi ty jeden z drugim! Pewnie, że się bierze i używa jako argumentu w walce. W sezonie ogórkowym mamy całą serię utopień przeplatanych z komunikatami, że trzeba dużo pić. Przerwy między tragicznymi wypadkami uzupełniają niesforne zwierzęta: łosie, dziki, cietrzewie i co się na kamerę nawinie. Trudny to czas dla polityków, nic się nie dzieje, a to znaczy, że jest problem. Pod coś się trzeba podczepić, gdzieś warto zrobić zadymę, w przeciwnym razie biznes nie będzie się kręcił. No i nagle na plaży pojawił się gniot reżysera od gniotów.



share

Z konieczności, ale też z wyboru odczekałem parę dni, bo doskonale wiem, jak ludzie nie mający styczności z sądami podchodzą do takich spraw emocjonalnie i schematycznie. Pierwsze skojarzenie jest takie, że przecież zginęło 96 osób i 10 miesięcy w zawieszeniu „to jakaś kpina”. Tego rodzaju opinii było najwięcej i od razu powiem, że nie zamierzam potępiać dość naturalnych reakcji, co więcej całkowicie je rozumiem, chociaż z różnych względów nie podzielam. Niestety albo na szczęście, procedura prawna jest czymś zupełnie innym niż społeczne oczekiwanie sprawiedliwości i wszędzie na świecie istnieje ta sama rozbieżność, jedynie skala może być różna.

Strony