Kultura



share

Wielu komentatorów, ale niestety bez artystycznego wyczucia i wyobraźni, usiłuje zinterpretować wymowę zaprezentowanego ostatnio plakatu na tegoroczny (2019 r.) Marsz Niepodległości.

Przeważają schematyczne opinie oraz brak osobistej refleksji. Porównania do zaciśniętej pięści White Power, do ręki uzbrojonej w kastet. Najwięcej obaw wyrażają środowiska lewicowe. Na plakacie widzą zachętę do dotkliwego pobicia różańcem. Obawiają się, czy różaniec nie powybija im oczu i nie pokiereszuje twarzy.

Co jednak przedstawia plakat? otóż nie przedstawia zaciśniętej pięści, tylko uchwycenie w garść, złapanie czegoś i chęć zatrzymania tego sobie. Jest to zatem gest skierowany do wewnątrz, do własnej chęci posiadania, do własnego wnętrza, a nie na zewnątrz w celu bicia kogoś pięścią, czy różańcem (co za obsceniczna, lewacka, nie znająca modlitwy myśl - tfu!).



share

                                     CZWARTY ROZBIÓR POLSKI – 23 VIII 1939)                                                                                                                   W związku z niesławną rocznicą paktu przyjaźni między naszymi sąsiadami, zamieszczam wcześniej napisany tekst, będący swego rodzaju kalendarium wydarzeń prowadzących do podpisania Paktu znanego w historiografii, jako „PAKT RIBBENTROP – MOŁOTOW”.

https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQogagpQW-gbWsK7vjvNB17LFOhbQvghxgwvHfdJx3oTO9BMEwaUQ 



share

W rocznicę aresztowania gen. Grota-Roweckiego przypominam wywiad jaki przeprowadziłem z jego córką Ireną w styczniu 1987 r. w Kalifornii.

" W środę 30 czerwca 1943 r. po spotkaniu z łączniczką Elą Zboińską, kierował się na godzinę 10.00 na Barską 5 na naradę. Wcześniej wstąpił na ulicę Spiską 14 m 10. Ledwo wszedł do mieszkania, którego zresztą nie lubił (miało tylko jedno wyjście), zajechało 17 aut policji. Pokazano mu jego zdjęcia. Gestapo wezwał, rozpoznawszy go wcześniej, były kolega z 4 dywizji z wojny 1920 r. Eugeniusz Świerczewski (zgładzony przez kontrwywiad AK w 1944 r.) Działał on ze szwagrem Ludwikiem Kalksteinem i jego żoną Blanką Kaczorowską (skazani w PRL na więzienie). Byli oni agentami Gestapo, ale pracowali też w komórce wywiadu AK."

Strony