Prześlij dalej:

Nie może być tak, że w sobotę biskupi potępiają z jasnogórskiej ambony ideologię gender oraz wzywają do walki z całą antyludzką ideologią LGBT, a po tygodniu potępiają ludzi wcześniej mobilizowanych do walki z antywartościami mówiąc, iż: „Przemoc i pogarda w żadnym przypadku nie mogą być usprawiedliwiane i akceptowane. Trzeba wyrazić jednoznaczną dezaprobatę wobec aktów agresji, takich jak te, które miały miejsce w Białymstoku. Każda forma agresji jest wbrew nauce Jezusa Chrystusa. Szacunek należy się każdemu człowiekowi, bez względu na jego poglądy. [rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik]

Niestety, ale z przykrością należy stwierdzić, że to jakieś niekatolickie banialuki są; jakaś forma poprawności politycznej wypierająca się zdrowego rozsądku i własnych poglądów.

Przede wszystkim Konferencja Episkopatu Polski „nie zauważyła”, że aktem agresji jest bluźniercze oraz dekonstruujące i redukujące człowieka do poziomu prostego, nieekologicznego organizmu biologicznego,  manifestacyjne przedstawianie osoby ludzkiej w ramach wolności zgromadzeń i wolności słowa.

Być może marsze takie i wypowiedzi są legalne z punktu widzenia obowiązującego prawa, lecz z pewnością nie są pokojowe, gdyż burzą spokój społeczny oraz spokój moralny i intelektualny. Ideologia LGBT sama definiuje się jako rewolucyjna, czyli burząca dotychczasowy porządek. Z definicji zatem jest formą agresji.

Kwestią zatem, jaką powinni zająć się biskupi, jest kwestia, czy użycie siły w obronie przed agresją środowisk LGBT jest słuszne i uzasadnione, czy też nie. Czy istnieje walka sprawiedliwa, czy też podjęcie jakiejkolwiek i kiedykolwiek walki jest godną potępienia agresją.

Czy katolik powinien bronić prawdy? bronić przestrzeni publicznej przed kłamstwem i demoralizacją? przestrzeni w której uczestniczą też rodziny i dzieci?

Kolejna sprawa to szacunek dla każdego człowieka. Tutaj szanowni biskupi pomylili wrodzoną godność osoby ludzkiej, każdego człowieka, która wynika z tego, iż Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, ze stosunkiem relacyjnym występującym pomiędzy ludźmi.

Stosunki te są zresztą proste, zatem nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć. Ludzi uczciwych i sprawiedliwych szanujemy, a niegodziwcami, łajdakami, zboczeńcami, bandytami itd. gardzimy. To przecież oczywiste. Szanować bandytę może tylko inny bandyta. Człowiek uczciwy gardzi bandytyzmem, jako zachowaniem niegodnym osoby ludzkiej stworzonej na Boże podobieństwo.

I o to chodzi. Gardząc złoczyńcami, nie gardzimy ludźmi, tylko ludzkimi uczynkami, ale złe uczynki pozbawiają swego sprawcę prawa do szacunku. Bandyta staje się godnym jedynie pogardy.

Kościół pierwszy mówił o wielkiej wojnie duchowej, która czeka świat. I oto teraz, gdy czas tej apokaliptycznej wojny nadszedł, polscy biskupi chowają głowę w piasek. Nie rozpoznają znaków czasu; nie rozpoznają, że czas wojen militarnych zakończył się, że teraz zło prowadzi wojnę hybrydową, w mediach, poprzez wykorzystywanie wolności obywatelskich, poprzez agenturę wpływu. Dla nich ci zboczeni potępieńcy, to ludzie godni szacunku.

Pytanie tylko za co mamy ich szanować? bo nie wiem…

PS. Czy biskupi chodzą jeszcze w niedzielę na Mszę św.? przytaczam wczorajszy (21.07.) Psalm (15) –

Kto godzien stanąć przed Bogiem? -  kto złoczyńcę uważa za godnego wzgardy

1. Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie,

kto zamieszka na Twojej świętej górze?

2. Ten, który postępuje bez skazy, działa sprawiedliwie,

Strony

Źródło foto: 
12961 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek Biel

Autor artykułu: Jacek Biel

4 (liczba komentarzy)

  1. Dla mnie osobiście nie jest to żadnym zaskoczeniem. Polski episkopad wziął sobie za wzór zachowania episkopatów na zachodzie Europy. Czym to się dla Kościoła spończyło - to wiedzą wszyscy zainteresowani. Budowanie "królestwa bożego" a'la Nycz Tower na łzach i krzywdzie wyrzucanych i prześladowanych ofiar warszawskiej reprywatyzacji, profanowanie świątyni w Gdańsku poprerz pozwolenie pochowania w jej murach propagatora lgbt Adamowicza czy też wzywanie policji na protestujących parafian katedry św. Rocha w Białymstoku sprzeciwiających się koncertowi muzyki judaistycznej to tylko rzeczywisty wyraz zaślepionych judaszowymi srebrnikami hierarchów. A gdy człowiek zdaje sobie sprawę z nasycenia pedałami urzędników kościelnych i zadziwiającą bierność Kościoła w tej sparwie to już mamy obraz przyszłości Kościoła w Polsce i na świecie.

  2. Polski episkopat jest nieźle pogubiony i od dłuższego już czasu dryfuje. Musi lawirować między tradycją katolicyzmu i lewackim papieżem. Do tego dochodzą działania niezlustrowanych agentów peerelowskich służb. To wszystko powoduje chaos, który zakończy się utratą wiernych. Może ktoś to zaprojektował w ten sposób.

  3. Ale Kościół to też my, zwykli wierni. Każdy normalny zdrowo myślący człowiek potrafi odróżnić dobro od zła i w Białymstoku była normalna reakcja. Wcale nie musimy słuchać spaczonych pedalstwem, pedofilią i agenturą hierarchów kościelnych.

  4. Kościół to wierni. Jeśli hierarchowie nie czują tego co wierni i nie są z nimi sami wykluczają się z kościoła. Sami biskupi gotują koniec kościoła hierarchicznego. Włąsnymi czynami i wiecznym korzeniem przed lewactwem.

  5. Strony