Kapłani, naukowcy, lewica

Prześlij dalej:

Jak od trzech wpisów, równolegle bardziej czytelna wersja na wordpressie http://antyszwe...

Ostatnio pod wpływem pewnego zacnego środka wpadłem na trop kapłańsko-lewicowy, który niniejszym kontynuuję zapłodniony lekturą Socjobiologii Wilsona. Książka to długa, żmudna w czytaniu, ale wartościowa poznawczo i pewnie jeszcze do kilku przemyśleń mnie zainspiruje.

1. Lewicowa tolerancja dla obcych to odpowiedź na wzrastającą mobilność ludzi, a tym samym szersze przenoszenie się genów. Jeśli czarny mówiący w innym języku może dziś być bardziej z nami spokrewniony, to mniej opłacalne są agresywne zachowania względem niego.

2. W dawnych czasach podstawową wykładnią świata była religia. Teraz jest nią nauka. Wtedy i dziś ludzie zajmujący się tym byli w pewien sposób warstwą pasożytniczą. Społeczność utrzymywała tą warstwę w zamian za to, że ich swobodne poszukiwania nowych dróg życiowych zwiększały wartość przystosowawczą ogółu. Kapłani i naukowcy poświęcali na te badania swoje własne przystosowanie (nie ruchali), ale ich geny przetrwały u spokrewnionych z nimi członków społeczności. Korwinowska wykładnia mówiąca o wyższości poszukiwań napędzanych ekonomiczną kalkulacją nad opłaconymi „pod przymusem”, musi być nieco błędna, skoro społeczności stosujące pasożytniczy model nadal trwają. Nawet przy uznaniu wymierania Zachodu, młode cywilizacje barbarzyńskie (np. islamska) utrzymują pasożytnicze kasty duchownych.

3.O ile niegdyś główną wiedzę o świecie czerpano od duchownych, to teraz czerpie się ją od naukowców. Naukowcy nie mają jednak funkcji opieki nad stadem. Tą rolę próbuje wydrzeć kapłanom lewica. Głosi ona w zasadzie te same stadne wartości, tylko nie uznaje istnienia bytu wyższego. Obecnie spór o władze polityczną dotyczy właśnie walki kapłanów z lewicą.
 

2989 liczba odsłon

Autor artykułu: Antyszwed