Kalifornia płonie, piekło w Paradise…

Prześlij dalej:

Pożar (nazwany “Woolsey Fire”) szaleje również w drugim południowym wydaniu, na północny zachód od Los Angeles i obejmuje powiat Los Angeles i powiat Ventura. W tym wypadku spłonęło 151 mil kwadratowych (391 km2) ziemi, pożar opanowano już w 94%, są trzy ofiary śmiertelne, zniszczonych zostało 1,500 budynków, a 341 uszkodzonych.

Komentatorzy dociekając przyczyn tak wielkiego nieszczęścia  zauważają, że z “leśnego” budżetu jedynie 15% idzie na interwencję, na przecinkę, która pomogła by ograniczyć rozmiary pożaru, również na oczyszczenie lasu z chorych drzew. Liczne prawa federalne i stanowe przepisy nie pozwalają na właściwe przygotowanie się do pożarów. Chodzi tu o przepisy zabraniające kontrolnych wypaleń (The Clean Air Act), ochrony zagrożonych gatunków ( Endangered Species Act) i wiele innych.  Mniejsza o to, że stworzone tymi aktami utrudnienia w szybkim likwidowaniu pożarów w konsekwencji obrócą się przeciwko ich chwalebnej idei ochrony…

 

Szeryf poprosił krewnych zaginionych ludzi o próbki DNA, aby przyspieszyć identyfikację ofiar. Nad przyczynami wybuchu pożarów pracuje policja. Dwie kompanie energetyczne zaopatrujące powiat w prąd są podejrzane o niewłaściwe zabezpieczenia linii przesyłowych. Kilka dni wcześniej mieszkańcy Paradise zgłosili do nich iskrzenie linii elektrycznych. Wielu mieszkańców miasteczka Paradise i okolic nie miało ubezpieczonych swoich domów.  Nie otrzymają odszkodowania, a jedynie doraźną pomoc. W ub. niedzielę ocalali mieszkańcy Paradise modlili się w kościele First Christian Church w Chico za dusze tych co zginęli w pożarze...

 

Więc pożar wybuchł 8 listopada, tego samego dnia nowo wybrany gubernator Kalifornii Gavin Newsom ogłosił stan pogotowia dla Kalifornii. Trzy dni później jeszcze urzędujący gubernator Jerry Brown (też Demokrata) wystąpił o pomoc federalną. Wtedy prezydent Trump ogłosił deklarację o wielkim zagrożeniu. Ta klasyfikacja pozwala ofiarom ognia zarejestrować się po federalną pomoc jednocześnie uruchamiając federalną agencję pomocy ofiarom nieszczęść FEMA takich jak utworzenie tymczasowych miejsc mieszkalnych, etc.

 

W sobotę na miejsce tragedii przybył prezydent D.J. Trump, aby na własne oczy obejrzeć rozmiar i głębię nieszczęścia. Skażony toksynami dym dotarł do mostu Golden Gate i San Francisco, nie mówiąc już o powiatach na południe od pożaru. Zamknięto szkoły, wyludniły się ulice miast i miasteczek, pojawili się ludzie w maskach.

 

Trump był pod wrażeniem tragedii spalonego miasta:

 

“Nigdy nie widziałem czegoś takiego jak w Kalifornii. To obraz totalnej dewastacji”

 

Jeszcze przebywając w Paryżu na obchodach rocznicy zakończenia I Wojny Światowej prezydent Trump w tweecie sugerował, że przyczyną rozmiaru szalejących pożarów w Kalifornii jest jej lewicowy rząd, który nie dba o zabezpieczenie lasu przed pożarami. Miał tu na myśli brak przecinek i kontrolowanego wycinania chorych drzew i regulowania gęstości drzewostanu. Momentalnie został zaatakowany przez MSA jako nieuk, który nie chce uznać skutków Globalnego Ocieplenia! Trump jednak nie zmienił zdania i domaga się lepszej gospodarki lasami Kalifornii, na którą rząd federalny przeznacza rocznie miliardy dolarów.

Strony

Źródło foto: 
1680 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.