Kalifornia płonie, piekło w Paradise…

Prześlij dalej:

Północna, a właściwie środkowa Kalifornia jeszcze poprzedniego dnia zachwycająca się własną postępowością w dziedzinie ochrony czystego powietrza i ochronie środowiska, najeżona zabezpieczającymi ją biurokratycznymi rozporządzeniami, okólnikami bezradnie zamyka swoje okna i drzwi. Kalifornia, stan od lat zarządzany przez skrajną lewicę obiecującą czystość powietrza i bezpieczne współistnienie z Naturą, często boleśnie dla ludzi biznesu wdrażająca swoje przepisy i obostrzenia o ochronie środowiska naturalnego, niespodziewanie otrzymała czerwoną (płonącą) kartkę od Natury. Nie pomogły ograniczające działalność człowieka skrupulatnie wdrażane drakońskie przepisy o ochronie zagrożonych gatunków ptaków, roślin, zwierząt i wszelkich robaczków, w sytuacji kiedy matka Natura wydała na to wszystko bezlitosny wyrok.

 

Przed jednym z ocalałych cudem domów szukających ciał ofiar ratowników powitał radośnie pozostawiony w pośpiechu przez swoich właścicieli piesek Ella, biało brązowy Border Collie z nadpalonymi nogami i bokiem, strzegący domu sąsiadów. Później powrócili też właściciele i rozpoczęli w internecie zbiórkę pieniędzy na leczenie Elli, (prosili o $300 zebrali już ok. $2,500) która mogłaby teraz nazywać się Lucky (Szczęściara)... Prawdą jest, że często ludzie myśleli o powrocie po resztę “dobytku”, ale zostali bezwzględnie zatrzymani przez policję i strażaków.

 

Pożar (nazwany oficjalnie “Camp Fire”) ogłoszony najbardziej niszczącym w historii Kalifornii, wybuchł ok. 6.00 rano 8-go listopada  i w różnych obszarach nakazywano ewakuację w różnych godzinach w rozrzuconym po malowniczych pagórkach porośniętych drzewami miasteczku. Przez ponad pół roku nie było deszczu i wszystko wokół (co nie było podlewane) wyschło na wiór. Miejscami huragan ognia przenosił się aż z szybkością 80 mil na godzinę, ludzie często wskakiwali do samochodów i ratowali się jadąc przez płonącą drogę i jej otoczenie. Można było oglądać nawet kręcone filmiki tych co przeżyli, kiedy modląc się głośno uciekali samochodami przez pełne grozy płonące piekielne wrota. Ratownicy znaleźli też kilka samochodów z zwęglonymi ciałami pasażerów…

 

Po kilku tragicznych dniach uspokoił się wiatr, co pozwoliło straży pożarnej rozpocząć pacyfikację tego potwornego pożaru. Do walki dołączyły samoloty i strażacy z sąsiednich powiatów. walka trwa. Część ocalałych ludzi osiedlono w namiotach na parkingu sklepu Walmart w sąsiednim uniwersyteckim miasteczku Chico, które wcześniej też zagrożone, częściowo ewakuowano…

 

Już wkrótce ludziom z pomocą nadejdzie wreszcie Natura, w środę zaczną padać deszcze. Jednak i ta pomoc może przynieść opłakane konsekwencje, przede wszystkim zatrzyma dalsze prace identyfikacyjne ofiar i zniszczy dowody.  Ulewa zmyje błoto z pozbawionych krzewów i drzew pagórków i wzgórz. Zniszczone pokrycie ziemi, zniszczone zielone bariery spowodują lawiny osuwającej się ziemi i podtopienia niższych terenów. Innymi słowy będzie kolejne nieszczęście...

 

Tragedia ta ma miejsce w powiecie Butte (na północ od Sacramento), jej rozmiar to spalone 151,000 akrów (ponad 600 km2), na dzisiaj pożar opanowany jest w 66%, znaleziono ciała 77 ofiar, ok. 1,000 ludzi jest zagubionych, zniszczonych zostało 12,794 budynków.

 

Strony

Źródło foto: 
1682 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.