Reklama

Wyginam śmiało ciało, poranną kawą podlane.

Wyginam śmiało ciało, poranną kawą podlane.
Nie pamiętam co robiłem, jak obchodziłem pierwsze urodziny. Kto trzymał na rękach, jakie życzenia składał, chichot ciotek i ten rytuał z książką, różańcem, kasą i kieliszkiem…Nie wiem jak daleko on sięga w historię. Załóżmy, że w moim przypadku, był to sam początek lat 80-tych.
Zresztą, nie wiem, czy ktokolwiek może sięgać pamięcią aż tak bardzo. (może są tacy geniusze?)

Pamiętam jednakowoż, że jakiś rok temu, popełniłem sobie pierwszy post na kontrowersjach.net
Odwagi dodała dobroduszność i wyrozumiałość Gospodarza, oraz swoboda w kwestii tzw. poprawności. Trafiłem akurat na najlepszy moment, tzw. rozkręcania biznesu. Sporo nowych autorów, tekstów, ogólna “burza mózgów”. Później, jak to z portalami polityczno-społecznościowymi w Polsce bywa, pojawiły się jakieś tarcia w łonie i tym podobne anomalia. Ale nie ma tego złego…i tak dalej. Widzę, że Dorola nadal popełnia świetne teksty, więc nie jest źle.

Myślałem, że jak sobie popiszę od czasu do czasu, to kiedyś przyjdzie ten dzień, że z weną za pan brat, wykluje się jakiś fajny tekst. Nic z tych rzeczy. Pewnych spraw się, prawda, nie przeskoczy. Jak ktoś jest siermiężny, próbuje być sztucznie zabawny, sili się, aby te kolejne zdania miały ręce i stylistyczne nogi, to prędzej czy później uświadomi sobie, że drepcze w miejscu wyobrażeń o własnym pisaniu. Bo talent, to jest rzecz reglamentowana w sumie. Choć gdyby się w te talenty zagłębić, to pewnie każdy jakiś ma, tyle że na różnych polach się one objawiają. W każdym razie, obsiewanie blogowego poletka żyznym, a wartkim tekstem, to nie jest moja domena.

Dlatego tak fajnie czyta się tych lepszych, z lekkim piórem i głową pełną pomysłów. Z niczego potrafią wyczarować fajne opowiadanie, o sobie, o otoczeniu, o wszystkim.

Ale w związku z tym, że i taki nudziarz, jak ja, może się tu czuć w miarę swobodnie, to nie obiecam, że w ciągu następnego roku, nie napiszę czegoś nowego.

W końcu i ślepa kura, ma tą swoją niepowtarzalną szansę, by skubnąć ziarnko.

Pozdrowienia dla wszystkich. I tych cierpliwych też.

Reklama
Poprzedni artykułNiech będzie pochwalony pilot – krótkie reminiscencje polskiego telewidza
Następny artykuł3. Super Kubak i problemy wizerunkowe

7 KOMENTARZE

  1. Dołączam się do
    Dołączam się do życzeń.:)

    Przypomniałeś mi przypadkiem o mojej przypadłości. Dawno temu omal nie popełniłam, w swoim mniemaniu oczywiście. arcydzieła. Znalazł się nawet wydawca, co z tego, że znajomy a wydawnictwo niezależne?;p Ważne, że był i czekał po wstępie i kilku pierwszych rozdziałach, na ciąg dalszy. Się nie doczekał, bo…bo tak wyszło. Dla mnie dobrze, dla onego wydawcy takoż.:) Pewnie dziś bym się wstydziła tego co spłodziłam, a wydawca żałowałby wydanych pieniędzy.:) Po latach wiem, że nigdy więcej, że co najwyżej w internecie, bo ten jako uosobienie cierpliwości zniesie wszystko.:)
    Jedyne talenta jakie posiadam to robienie na drutach, pieczenie ciast i śpiewanie.:) Jeśli chcesz, to Ci mogę zaśpiewać Sto lat!, chyba,że wolisz tort, albo sweter.:) 😉

  2. Dziękuję
    mili goście.

    Gryzoniu (powiem ściszonym głosem)

    Jak jeszcze Kurak był blogerskim singlem, to ilekroć czytałem, to zawsze pod notką przewijałem, by trafić na Twój tam komentarz.
    Można więc powiedzieć, że masz prawa do “współojcostwa”, mojego pojawienia się tutaj.

    Pozdrawiam

  3. Jasmine
    Nadrobiłem zaległości czytelnika.
    I wiesz co? Do tego śpiewu, ciast i robienia na drutach, bez wahania dołożyłbym pisanie.

    Gryzoń ma rację. Wbrew pozorom, to my sami (może nie wszyscy) jesteśmy swoimi największymi przeciwnikami, jeśli idzie o ocenę. A jeśli sami tak zaczynamy, to i otoczenie z czasem uznaje, że mamy rację.

    Pozdrowienia