Jeszcze raz o szczawiu, ale tym razem z bolesnymi niuansami…

Prześlij dalej:

Zamieńmy Niesiołowskiego na Kaczyńskiego i pozostawmy tę samą treść, a wyjdzie nam dokładnie taki sam odruch społeczny, w którym mówienie do rzeczy zastąpi emocja personalna. Słynne Kaczora: „My stoimy tam gdzie wtedy, oni tam gdzie stało ZOMO” jest stwierdzeniem trafiającym w punkt, ale wzburzyło tłumy ponieważ powiedział to: a) człowiek władzy, b) człowiek nie internowany, c) człowiek nie zdający sobie sprawy jaka jest siła punktów a i b. Niesiołowski miał rację i Kaczor miał rację, chociaż obaj nie powinni tego mówić z takich pozycji jakie zajmowali i w takim kontekście, który sam się narzuca. Podświadoma obrzydliwość, bunt i sprzeciw wywołany słowami Niesiołowskiego wiąże się z tym, że ten socjopata bez wahania za takie same słowa wypowiedziane przez Kaczora nazwałby swojego wroga faszystą, podpalaczem Polski i jak zwykle Gomułką. Tego rozjazdu nie jest w stanie przetrawić odbiorca i ja się wcale odbiorcy nie dziwę, bo mam podobnie. Patrzę na typa i nie chce mi się dociekać co on mówi, bo wiem kim jest i w dodatku widzę, że jest ostatnim, który może gębę otworzyć. Prawdziwe słowa Niesiołowskiego bulwersują nie z powodu treści, ponieważ ta jest faktografią, ale z powodu bezczelności. Niesiołowski wcale nie mówił o problemie „głodnych dzieci”, on mówił, że władza PO ściągnęła dzieci z nasypów i spod drzew z ulęgałkami, a jak się komuś ta interpretacja nie podoba, to niech żre szczaw ze śliwkami, co musi skutkować sraczką słowną. Pytanie kto zechce zrozumieć generalia i subtelności? Kto zechce pojąć, że intencje i motywacje decydują o puencie? Jak mi się zdaje niewielu ma taką ochotę, wolę i skłonność do wysiłku, dlatego obowiązuje prostacki rachunek równości sprowadzający każde rozumowanie do akcesji.

Strony

7340 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Oddzielanie twórcy od tworzywa i produktu jest piekielnie trudne. Wczesne komuchy dla ułatwienia stosowały zasadę: "nieważne co kto mówi, ważne z jakich pozycji".
    Gdy mówił szczery komunista, to robił konstruktywną krytykę, gdy to samo rzekł przedstawiciel sił antysocjalistycznych, był psem łańcuchowym reakcji.
    Dla nas decydował fakt, że to Niesioł, ta łajza, śmiał zaniżać liczbę ofiar Tuska.
    Gadanie Wałęsy dało słabszy efekt dezorientujący, bo przywykliśmy.
    Istotne, że żadna wypowiedź Tuska, nie zrobi podobnej kariery. To co on sobie gada nie interesuje już nikogo naprawdę. Taki monotonny szum morza bez podstawy prawnej i mocy sprawczej.

  2. avatar

    Za każdym, a żeby nie przesadzać, prawie za każdym razem jak czytam Twój komentarz do tekstu, zastanawiam się, czy warto pisać strony skoro komentarz w trzech zdaniach powie to samo.

  3. Tak mi się robi kiedy zgadzam się z tekstem. Zamiast komentarza wychodzi streszczenie.
    Tak czy siak, muszę mieć podkładkę wysokiej klasy, sam z głowy bym nic nie napisał.

  4. Pewnie niewielu pamięta, ale za PRL w naszej telewizji doszło do niebywałego skandalu.
    Otóż w programie o tytule (z pamięci) "Tak jest, jak się Państwu wydaje" zebrano grono wybitnych znawców muzyki klasycznej. Nastepnie puszczono im 4 filmy z wykonaniem jakiegoś znanego, klasycznego utworu i poproszono o recenzję. Dodam, że dwa wykonania był światowej sławy wirtuozów fortepianu, a dwa studentów Akademii. Oczywiście nad wirtuozami cmokano, lubowano się w smaczkach, niuansach, po prostu miodzio. W przypadku studentów były zastrzeżenia, wskazywano na błędy, potknięcia itp. Potem puszczono sam dźwięk z podaniem wykonawców, tylko telewidzowie wiedzieli kto gra. No i wtedy się zaczęło. Znowu były oceny, krytyka, pochwały. Chwalono studentów, ganiono wirtuozów:-) Żeby było jeszcze śmieszniej okazało się, że podłożony pod filmy dźwiek byłą w 4 przypadkach tym samym wykonaniem. Siła sugestii:-) Wybuchł skandal, program zdjęto z anteny, ale mi do końca życia podważono zaufanie do opinii tzw. krytyków.
    Zgadzam się z tezam MK.

  5. Tak, pamiętam, puścili koneserom kilka razy tą samą taśmę w jakoby różnych wykonaniach. Niezłe jaja, jeden z ekspertów nawet potem jakoś się próbował tłumaczyć.
    Ale to nie był aby "Pegaz" czy "Camerata"?

  6. a powtórek w tym czasie nie było:-) Nawet gdyby były, to tego by drugi raz nie puścili. Kompromitacja po całości.
    MK ma całkowitą rację, ja Kaczora słucham bezkrytycznie, a na widok Tuska przełączam kanał.

  7. avatar

    Jest okazja...

  8. Strony