Jerzy Owsiak zamiast ksiąg rachunkowych pokazuje darczyńcom i Wysokiemu Sądowi środkowy palec

Prześlij dalej:

Dotąd starałem się publicystycznie przedstawić wydarzenia z sali sądowej w Złotoryi, dziś szczególną uwagę skupię na kwestiach rachunkowych, formalnych i prawnych. Wielu ludzi myli podstawowe pojęcia i stany prawne, co w znacznej mierze jest efektem działania domorosłych prawników i księgowych oraz pionu propagandowego WOŚP. Tymczasem pojawiła się nowa okoliczność procesowa, która jednoznacznie rozstrzyga kwestię stosunku Jerzego Owsiaka do podatników, donatorów, wolontariuszy i prawa. Jest to stosunek wyrażony arogancją i poczuciem bezkarności Jerzego Owsiaka, jak również lekceważeniem milionów ludzi, którzy świadomie lub nieświadomie finansują jego działalność. Do sądu w Złotoryi w końcu wpłynęło pismo, w którym mecenas Zagajewski bezceremonialnie informuje, że Jerzy Owsiak, po raz drugi łamiąc prawo, nie wykona zarządzenia sądu wzywającego fundację WOŚP i spółkę powiązaną „Złoty Melon” do ujawnienia ksiąg rachunkowych. Fanatyczni zwolennicy Owsiaka rozsyłają w Internecie kłamstwa, że wszystkie księgi do sądu dotarły, ale nie spodobały się Matce Kurce – wiadomo, typ się nie zna. Prawda jest taka, że niczego poza sprzecznymi wewnętrznie ROZRACHUNKAMI w sądzie nie ma, a różnica między rozrachunkiem i zapisem na kontach ksiąg rachunkowych jest taka, jak między listą zakupów i paragonem z kasy fiskalnej. Na liście każda gosposia może sobie napisać, dopisać, skreślić i oszacować ceny produktów w dowolny sposób, paragon pokazuje rzeczywistość. Owsiak boi się rzeczywistości i przysłał do sądu świstki spisane na kolanie księgowej Doroty Pilarskiej. Pan prezes rękami i nogami broni się przed ujawnieniem swoich rozliczeń, co jest jego ustawowym obowiązkiem, ponieważ WOŚP to Organizacja Pożytku Publicznego.

Każdy taki podmiot na wniosek dowolnej osoby, która zadaje pytanie w trybie „Ustawy o dostępności do informacji publicznej”, ma obowiązek udzielić informacji, rozliczając się z ostatniego grosza. Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 2012-01-03 jednoznacznie stwierdza, że faktury stanowią informację publiczną, co znosi kolportowane kłamstwo, jakoby ujawnienie takich dokumentów naruszało „tajemnicę handlową”. Jest dokładnie odwrotnie, faktury i szczegółowe rozliczenia OPP stanowią nie tajemnicę handlową (szczery uśmiech politowania), ale są informacją publiczną. Tak się przedstawiają sprawy rachunkowe i formalne, pora przejść do podstawowych faktów prawnych. Matka Kurka nie jest pozwanym, tylko oskarżonym, do sądu nie wpłynął pozew, tylko prywatny akt oskarżenia. Podstawą prawną aktu oskarżenia jest:

Art. 212. Zniesławienie

Strony

37878 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. To co wyprawia Słoik to już przestaje być śmieszne. Sąd powinien wystąpić do Skarbówki o wydanie dokumentów, skoro nie mogą się doprosić od Owsiaka. Jakie teraz było stanowisko Sądu w związku z brakiem dokumentów?

  2. avatar

    Nie ma jeszcze satnowiska sądu, dopiero dziś akta trafiły do sędziego.

  3. Skoro WOŚP jest Organizacją Pożytku Publicznego, oraz każda OPP ma obowiązek udestępniać swoje rozliczenia KAŻDEMU z ulicy.
    To czy w związku z de facto odmową udzielenia tej informacji WOŚP może zostać wykreślona z OPP.
    Chodzi mi o to, czy istnieje jakiś paragraf, który umożliwiałby osobie postronnej udać się do sądu rejestrowego i tam złożyć wniosek o wykreślenie z rejestru OPP w związku z niewywiązywaniem się danej OPP (tu WOŚP) z nałożonej na nią obowiązku ustawowego.
    I/lub czy za pośrednictwem sądu w Złotoryji nie możnaby takiego wniosku złożyć, co byłoby jak sądzę skuteczniejsze, gdyż to sąd uwiarygadniałby fakt, że WOŚP nie wywiązała się z jednego ze swych ustawowych obowiązków.

    P.S.
    Walcz dalej.

  4. Z tego co mi wiadomo, to JO ma co najmniej dwa wyroki i mu to nie zaszkodziło... Może i sprawa oczywista, ale nie ogłaszałbym fanfar.

  5. czyli jego główny atut i narzędzie sterowania tłumem prawdopodobnie niewiele ucierpi na tej sprawie. Chyba, że tzw. główne media będą trąbić dzień i noc, że jest zły.

  6. avatar

    po grajdole bufetowej 200 km/h i czerwonych światłach ile wlezie, zupełnie bezkarnie, a Biedroń tłuc policjantów i być niewinnym. Sory, taki oto mamy tuskoland, trawestując wypowiedź mojej detonującej intelektualnie ulubienicy. Po 7 latach, panowania tej bandy rozkład państwa jest totalny, chyba nawet większy niż po II WŚ. Otworzyłem dziś portale i co widzę: ano PO idzie po zwycięstwo z 32%, strażnik żyrandola pozostaje publicznym ulubieńcem, a kundel wygrywa plebiscyt na najlepszego polityka w jakimś tam sondażu, zamiast do kryminału, udając się na brukselskie salony. Nic dodać, nic ująć, poza smutną konstatacją, że ten zidiociały naród najwyraźniej nie dorósł do tego, by być niepodległym :(

  7. usłyszałam, że wszystkie 36 (słownie trzydzieści sześć) !!! F16 jest gotowych "bronić naszego nieba".
    Jeden na milion ludzi!!! Powiedzcie, że coś popieprzyłam, bo się kurwa mać aż popłakałam z bezsilnej wściekłości!!!
    I jeszcze sto awionetek, 200 paralotni w tym dwie co latają nad moim domem!!! 

  8. avatar

    Jak mieszkasz po lewiźnie Wisły ucz się sprechen Deutsch, a z prawej strony gawarić pa russkij! I wsio budziet w pariadkie, albo in Ordnung, jak kto woli ;)

  9. problemem nie jest to, ile samolotow u nas lata (powinnas jeszcze doliczyc MiG-i 29, ktore naprawde sa niezle). Problemem jest nazwa odmieniona juz we wszystkich mediach, ale nikt tak naprawde nie napisal, o co chodzi. Otoz ta nazwa to: ISKANDER, czyli pocisk balistyczny sredniego zasiegu (oficjalnie ok. 500 km, nieoficjalnie-Niemcy boja sie o Berlin), predkosci 2,1 km/s i plaskim torze lotu, ktory wystrzeliwany jest z przenosnych wyrzutni.
    Iskandery umieszczone w obwodzie kaliningradzkim lub na Bialorusi sa w stanie osiagnac dowolny cel w Polsce maksymalnie w przeciagu 4 minut od momentu wystrzelenia (latwo przeliczyc samemu).
    Teraz Fiziu wyobraz sobie, ze mamy do dyspozycji ok. 70 samolotow zgromadzonych na 3 lotniskach. Satelita amerykanski wykryl cieplo rozgrzewanych silnikow w Iskanderach, powiadomiona zostaje kwatera glowna NATO, ktora przekazuje informacje do Polski. Przyjmijmy nawet, ze uda sie nasze dowodztwo poinformowac po okolo 2 minutach (nastapil juz start rakiet). W cztery minuty piloci nie zdaza nawet (moze z wyjatkiem dyzurow bojowych,ktorzy siedza juz w samolotach) wybiec z budynku, wejsc do hangaru (lub do samolotu na plycie lotniska), odpalic samolot, podkolowac na plyte i wystartowac (i to jeszcze wariant idealny, ze wszystkie samoloty sa zatankowane i uzbrojone).
    Wniosek: polskie lotnictwo nie istnieje w 4 minuty od rozpoczecia wojny. W nastepne 20 minut do akcji przystepuje lotnictwo rosyjskie i rozwala wszystko od Bugu do linii Wisly. Wkraczaja wojska ladowe i po 6 godzinach stoja u bram Warszawy. Z drugiej strony wkraczaja Niemcy aby, zgodnie z art. 5, bronic Polske.
    To dlatego, droga Fiziu, nie ma i nie bedzie stalych baz NATO w Polsce ani w zadnym innym kraju post-sowieckim. Wszyscy zolnierze mogliby teoretycznie zginac w koszarach, w pierwszych 4 minutach od rozpoczecia konfliktu. Jesliby przezyli, pozostaliby bez oslony z powietrza (zanim doleca Niemcy). Po prostu jestesmy za blisko. To nie tchorzostwo NATO, USA czy tam innych, a czysta arytmetyka wojenna. Liczb sie nie oszuka.
    To dlatego Rosja tak boi sie tarczy... Moglibysmy czesc Iskanderow zestrzelic, a wtedy...
    Mam nadzieje, ze mi ABW nie zapuka do domu, za ujawnienie sekretow ;))
    Pozdrawiam Fiziu
    PS. Przepraszam Matko_Kurka, ze wpis pod kompletnie innym tematem, ale chcialem tylko wyluszczyc mniej zaznajomionym w temacie, o co to chodzi z ta "potega polskiego lotnictwa" ;).

  10. Żadna tarcza nie pomoże. Doczytaj trochę...

  11. Strony