Jerzy Owsiak – złoty melon sekty WOŚP

Prześlij dalej:

dwa ostatnie punkty to nie „pucha”, no to i tak guru sekty biegający między pałacami na Niedźwiedziej i Dominikańskiej (po sąsiedzku) ma problem by rozliczyć blisko półtora melona, która to kasa na pałac i inne rozrywki musiała być z puchy wyciągnięta. Łączne przychody z rozliczenia za 2011 rok to 55 690 743,80, ale przychody rozlicza Owsiak z 59 678 695,35, to ten manewr z kombinacjami na koniec roku sprawia takie cuda. Zostańmy jednak przy szemranym liczeniu, bo nie ma innego wyjścia do czasu ustaleni jak to sie dzieję, że rozbite przychody nie bilansują się kwotą główną. 59 678 695,35 minus same koszty administracyjne, czyli 12 547 353,95 daje 47 131 341,4, a to z kolei oznacza, że „puchy” zawierające 48 563 662,82 straciły 1 432 321,42. Wsiąkło co najmniej półtora złotego melona i nie policzyłem 6 i pół melona przeznaczonego na „promocje i reklamę”. Jakiś dziennikarzyna z „Wprost” w cynizmie lub głupocie swojej policzył, że z każdej złotówki 96 groszy idzie na „chore dzieci”, a 4 grosze zarabia Owsiak. Nie wiem do jakiej i czy w ogóle do szkoły pismaczyna chadzał, wiem natomiast, że porównując kwotę przychodu i samych kosztów administracyjnych mamy stosunek 55 690 743,80 do 12 547 353,95, co oznacza, że z każdej złotówki romski macho, guru sekty WOŚP w 2011 roku wyjął lekką i nie urobioną rączką 22,5 gr, zatem ponad jedną piątą kwoty zebranej przez biedne, zmarznięte polskie dzieci. Gdy policzyć 59 678 695,35, nadal wyjdzie ponad 20 gr.

Po takim zestawieniu zwykle pada inny przezabawny argument. Nieważne, niech zarabia, najważniejsze, że dzieci zdrowieją, w każdym szpitalu jest serduszko, moja koleżanka, mój szwagier, moja kochanka, mój narzeczony, dziecko by stracili, umarłoby jak nic, gdyby nie Owsiak. Co roku ten sam ból i te same pytania. Niestety nie mam rozliczenia za rok 2012, co jest przedziwne, Owsiak zawsze robi rozliczenia z takim poślizgiem, że ledwie łapie się na termin, ale wiem coś, co głodnym faktów, nie tandety psychologicznej, powinno dać do myślenia i w tym aspekcie: „ratuje życie”. O ile jest w tym ziarnko prawdy, to na zasadzie mógł zabić, ale dał używany sweter. Jak pisałem wyżej Owsiak przygotowuje swoje żebraniny coroczne tylko i wyłącznie pod katem marketingowym. Pech lub szczęście chce, zależy jak na to patrzeć, że nażarty jak bąk Owsiak po prostu traci ostrożność. W tym roku palnął eutanazją w kontekście „pomagania starszym” i znów zaliczył wpadkę, ale za to poprawił błąd z zeszłego roku. W 2012 roku Owsiak wymyślił sobie kobiety w ciąży z pompami insulinowymi, odchorował to ciężko i już nie bawi się w takie detale. Jak słusznie zauważyła „Rzepa”, gdy jeszcze „Rzepą” była, cała ta akcja nie miała najmniejszego sensu, ponieważ szpitale nie mogą przyjmować pomp i żadnych innych urządzeń, które są refundowane przez NFZ. Owsiak przyłapany na kompletnym braku kompetencji przykrywanym marketingiem, spierał się z „Rzepą” używając swoich tradycyjnych, rzewnych argumentów. Minął rok i co mamy? Wielkie Świąteczne Pierdnięcie Orkiestrowe, czyli ulubione narzędzie Owsiaka – „program zdrowotny”. Najpierw ministerstwo zdrowia wydało specjalną decyzję dla Owsiaka, że pompy mogą być przekazane do szpitali, a potem zaczął się jeszcze większy cyrk, który pozwolił Owsiakowi rozproszyć cały smród. Oto informacja dla kobiet w ciąży ze strony Owsiaka, która jest dętym kantem:

Strony

139473 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. Ciekawe omówienie działalnosci fundacji:
    http://www.prze...

    W przypadku Owsiaka zwróć uwagę na dziedziczenie i wysokość średniego wynagrodzenia pracowników.

    Mam nadzeiję, że się przyda.

    SKS

  2. Owsiak zaczyna ratowac sobie reputację ... dziś przejeżdzając przez moje miasto wojewódzkie acz prowincjonalne zobaczyłam bilboard głoszący ile to inkubatorów kupił i po ile każdy.
    Znowu się bierze za przytulanie dzieciątek ale w takiej formie jeszcze nie widziałam ..

    Hej ho!

  3. Moje pytanie do autora tego artykułu jest takie. Jakie znaczenie ma to na co konkretnie idą pieniądze dla statystycznego obywatela, który przecież może na WOŚP przekazać co łaska, bo nie ma przecież jakichś sztywnych wymogów, zresztą w ogóle nie ma wymogu by cokolwiek wpłacić? Żaden wolontariusz nie ma prawa się domagać wrzucenia w skarbonkę jakiejkolwiek kwoty. Jeżeli ja wrzucę jakąś małą sumkę np. 10 zł, to rzecz jasna rozstaję się już z tą 10-złotówką, czy kilkoma monetami, dostaję serduszko i na tym się w zasadzie kończy. Oczywiście zawszę mogę wspomóc WOŚP poraz kolejny tyle razy, na ile tylko mam ochotę (a raczej na ile stan portfela na to pozwala). :-)

    Idąc dalej. Złoty Melon, Mrówka Cała, Przystanek Woodstock. Czy uważasz, że bez tych powiązanych przedsięwzięć komercyjnych a także udziału mediów, zbiórka w ramach WOŚP miałaby szanse być zorganizowana na aż tak wielką skalę? Ile dla przykładu podczas jednego dnia jest w stanie zebrać np. Caritas?

    Tu problem jest zupełnie w czym innym, bo mnie osobiście wali na co idą te pieniądze. Problem jest taki, że wolontariusze pracują od rana do wieczora nie pobierając za to żadnego wynagrodzenia (pomijam już przypadki kiedy to komuś uda się ileś tam monet wyjąć ze skarbonki umiejętnie nią potrząsając czy też jakoś inaczej bo zapewne są specjaliści od tego), natomiast pracownicy WOŚP nie pracują przecież za darmo bo z czegoś przecież trzeba żyć. O ile mniej zostałoby zebrane, gdyby wolontariusze dostawali jakieś wynagrodzenie z jakichś umów zlecenie? Pewnie nie byłoby to zbyt mile widziane w sensie medialnym, bo by się nagle okazało, że tego hajsu zebrano dużo dużo mniej. A tak to najlepiej zrobić podsumowanie, że w tym roku zostało zebrane dużo dużo hajsu, który oczywiście wspaniałomyślnie zostanie w jakiejś części rozdysponowany na zakup sprzętu. Swoją drogą dlaczego nie finansuje się np. operacji czy chociażby oddłużania szpitali? Dlaczego finansuje się sprzęt, który zresztą i tak generuje koszty amortyzacji, że o innych kosztach już nie wspomnę?

  4. Strony