Jedno widać na pewno – szczekająca Tadla i in vitro to obraz paniki w obozie Komorowskiego

Prześlij dalej:

Kampania wyborcza jest równie męcząca, jak trawienie niezliczonej ilości analiz, ale taki to urok politycznej zgadywanki. Chętnie i od zaraz zamieniłbym wszelkie spekulacje, które rzekomo są taka atrakcją łatwą do sprzedaży, na twarde dane pozwalające sensownie ocenić, co w trawie piszczy. O zakazanych tabelach, wykresach i informacjach można sobie pomarzyć, one istnieją, ale są w rękach kreatorów rzeczywistości. Co konkretnie mam na myśli? Nie, nie plany ataku nuklearnego ze strony Związku Radzieckiego, ani sprzedaż akcji przez główne banki należące do „Indian”. Zadowoliłbym się porządnymi badaniami socjologicznymi, przeprowadzonymi według sztuki i nauki, a nie zamówienia. Nie dla psa kiełbasa, tylko władza i być może największa partia opozycyjna dysponuje podobnym skarbem, z tym, że proporcje w jakości i ilości z całą pewnością przemawiają na rzecz władzy. Mając do dyspozycji wiedzę tajemną i główne media sprzyjające władzy da się zrobić praktycznie wszystko, stąd też biorą się polskie nieszczęścia, ale z drugiej strony pojawia się uzasadniona nadzieja. Zgaduję, nie mając innego wyjścia, że ostatnie nerwowe ruchy Komorowskiego i jego kolesiów biorą się właśnie z wiedzy. Gdyby Komorowski miał bezpieczną przewagę nad Dudą i sensacja nie wisiałby w powietrzu, nie widzielibyśmy żenujących zabiegów TVP firmowanych przez spuszczoną z łańcucha „dziennikarkę” Tadlę, czy beznadziejnie durnego spotu z zamęczonym na śmierć in vitro. Poprzestanę na drugim przykładzie, pierwszy zwykły magiel. Dobrze poinformowani dziennikarze, którym za kulisami sprzedaje się wygodną część informacji, donieśli, że materiał był nagrany od miesiąca, ale sztab Komorowskiego przybił na puszce pieczątkę z wysokim stopniem ryzyka. Ci sami dziennikarze twierdzą, że autorem filmiku jest Iwan Alosza Michajłowicz Kamińskij, który ponad miesiąc ukrywa się przed prokuraturą i nie odbiera wezwania w sprawie zegarka.

Patrząc na to „dzieło” z dystansu można od razu powiedzieć, że z egzystencjalny i moralnych wyborów tłusty miś zrobił komedię. „Singielka” mieszkająca w chałupie za milion zł, wsiada do bryki za 100 tysięcy zł, by odwieźć dziecko do prywatnego przedszkola za 1500 zł czesnego miesięcznie. Żyje sobie ta wyzwolona płeć społeczna jak księżniczka, dopóki nie usłyszy, że „Andrzej Duda podpisał ustawę o In vitro. Wtedy kobiecie sukcesu zawala się świat, biegnie w szpilkach za 1200 zł, wlokąc torebkę po ziemi za 2 tysiące zł, żeby przytulić dziecko, które za 10 tysięcy kupiło jej nowoczesne państwo. Panika? No podwójna albo i potrójna. Spanikowany Iwan Alosza Michajłowicz Kamińskij robi durnowaty filmik będący karykaturą życia rodzinnego i dramatu bezdzietności. Gniot tkwi na półce miesiąc, ale spanikowany sztab Komorowskiego widząc, co się dzieje w badaniach wewnętrznych sięga po ostatnią deskę ratunku. Przy tym wszystkim ośrodki medialne sprzyjające władzy panikując z jeszcze większą siłą heblują inne mniejsze i większe deski ratunku. Dalej podtrzymuję swoją tezę, że fenomen Kukiza jest rezerwuarem systemu na czarną godzinę, bo w przeciwnym razie skończyłby jak każdy, tymczasem stał się faworytem celebrytów, którzy ciągną za sobą rozmaitych fanów-buntowników. Do pełnego obrazu paniki brakuje oceny narzędzi. Słusznie zauważą wątpiący w demokrację i procedury prawne, że przewaga medialna plus fałszerstwo w wyborach załatwią właściwy wybór i całą reszta jest tylko tłem. Zgoda, ale nie do końca.

Strony

34092 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

39 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Cycuś!

    http://www.pb.pl/4055088,51061,pracoholizm-choroba-a-mfw-wideo

    PS W środku się zatrzymuje, trzeba przeskoczyć :)

  2. avatar

    Tak więc wychodzi Duda na konferencji prasowej i stanowczym tonem mówi:

    ¨To prawda, jestem katolikiem i nigdy się nie wstydziłem przyznać, że nauka Kościoła jest dla mnie ważna. Nie uważam też, że sumienie polityk powinien zostawić w domu gdyż polityk bez sumienia to niebezpieczny polityk. W poruszonej ostatnio kwestii in vitro opowiadam się przeciwko niszczeniu ludzkich embrionów czy przedmiotowemu traktowaniu człowieka przez np. mrożenie zarodków, co niestety aktualnie wpisuje się w metodykę zapłodnienia pozaustrojowego. Jest to nie tylko kwestia sumienia ale przede wszystkim kwestia etyki, w jaki sposób obchodzimy się z człowiekiem na jego pierwszym stadium rozwoju: czy jako towar czy jako podmiot równy nam. Dlatego właśnie chcę powiedzieć otwarcie wyborcom o swoich poglądach w tej kwestii, aby wiedzieli, czego mogą się po mnie spodziewać. Nie znoszę obłudy, zakłamania i hipokryzji, takiej jak np.:

    - obietnica złożona w kampanii wyborczej o niepodnoszeniu podatków i za chwile podpisanie wszystkich uchwalonych ustaw podnoszących podatki.

    - zapewnienia o niepodnoszeniu wieku emerytalnego a następnie wydłużenia go o nawet 7 lat, jak w przypadku kobiet ciężko pracujących cale życie zarówno jako matka, pani domu i pracownica zarabiająca na chleb.

    - puste frazesy o konieczności dialogu społecznego a następnie zignorowanie obywatelskiego wniosku o referendum w sprawie wcześniejszego posłania dzieci do szkół podpisanego przez ponad milion obywateli.

    - publicznej deklaracji o byciu katolikiem i uczestnictwie w praktykach religijnych niejako na pokaz, aby za chwilę w imię wyrachowanej kalkulacji politycznej podpisywać coś, co z nauką KK stoi w sprzeczności.

    Chcę, aby wyborcy odbierali mnie jako człowieka wiarygodnego i wiedzieli, czego konkretnie można się po mnie spodziewać. Wiem, że sprawa in vitro jest sprawa kontrowersyjną niemniej uważam za stosowne zakomunikowanie innym swoich poglądów, nawet za cenę spadku w sondażach. Mam swoje zasady, które uważam za ważne i to dotyczy nie tylko in vitro ale wszystkich innych kwestii, które poruszam w swoim programie wyborczym. Stawiam na mówienie prawdy a nie na konformiznm i działania obliczone na poklepywanie po plecach przez takie czy inne środowisko. Ponadto uważam, że jest rzeczą naganną finansowanie zapłodnienia pozaustrojowego z pieniędzy podatnika w sytuacji, kiedy duża część podatników nie zgadza się z tą metodą a jednocześnie w sytuacji, kiedy pieniędzy odmawia się chorym na nowotwory czy niedożywionym dzieciom na obiady w szkołach. To są problemy, które powinniśmy rozwiązać najpierw zamiast wyciągać z szafy tematy zastępcze. Dziękuję i liczę na Państwa popracie w wyborach.

  3. avatar

    to pownno być powiedzane w czasie wolnych głosów w dzisiejszej debacie - BRAWO

  4. Obowiązujące dziś podejście do człowieka to melanż empatii chirurga pracującego na akord i grabarza z PRL-u.

  5. leśnikom że nie sprzeda lasów, brakuje czegoś takiego, żeby różne grupy stojąc na wyborach zamiast "a tam zagłosuję na obecnego" po chwili namysłu zdecydowały "a tam nie sprzeda lasów z leśnikami jako parobkami, dopilnuje żeby rząd nakarmił głodne dzieci w szkołach, dopilnuje żeby nie zabierali naszych emerytur, dopilnuje żeby ludzie nie umierali pod szpitalami" itd. na temat in vitro raczej nie będzie się wypowiadał, bo przypuszczam ale to tylko moje przypuszczeniu, że sztabowcy Dudy wyliczyli iż podniesienie przez Komorowskiego tematu in vitro odbiera mu trochę głosów i nie mają ochoty wchodzić w jego buty. Wyborcy środka o który walczą teraz kandydaci poczuli niesmak oglądając ten klip, a Duda potwierdza że on razem z nimi. Sam klip niezły, ta końcówka w przedszkolu zerżnięta z "Pancernika Potiomkina" w wersji nagiej broni.

  6. Słusznie komorowskie nie chciały tego spotu. Komentarz Dudy dominuje nad niespójnym obrazem. Reklamówka raczej ostrzega przed invitro.

  7. avatar

    chciał tym spotem pojechać po bandzie a wyszło z tego wielkie "G", tak jak agent Hadacz, który popiera "bula" z ruskiej budy, zresztą sztab Dudy już odpowiedział też pewnie ukrywanym spotem "Polskie lasy w polskich rękach". Jutro pewnie pójdą następne. Co do debaty - "polsyf" zagrał celnie, wywiad z "bulem" o 19.30, więc pewnie oglądalność będzie porównywalna z debatą kandatów w publicznej kloace. Jest larum, czy ma być podest dla bredzisława czy nie ale to i tak nie zmieni tego, że kandydaci powinni grać kartą typu: "Tu miało być pytanie do kandydata Komorowskiego ale ze względu na jego tchórzostwo zadam je pro forma." Podejrzewam, że tak czy inaczej, strażnik żyrandola straci na tym że nie będzie go w publicznej.

  8. Nie mógł przyjść na debatę, bo to byłby mecz Bronek kontra reszta świata. Zaś w debacie bezbronkowej jest nadzieja iż kandydaci rzucą się sobie do gardeł, i zrobi się chlew na którego tle poważny, choć nie widzialny Bronek pięknie zajaśnieje.

  9. avatar

    nie wiem czy wbrew opiniom kandydaci nie będą spokojnie sobie dyskutować i mówić o swoich programach by na koniec dojść do konkluzji: widzicie państwo? nie ma bula i jest spokój, a podobno my jesteśmy ci gorsi.

  10. dziś dym w Polsat News 2, jaki zrobił Braun. Bania mała, mało nie spadłem z krzesła. Coś czuję, że w wieczornej debacie dojdzie do chryi i będzie po prostu skandal. 

  11. Strony