Reklama

Ucieszyłem się jak noworodek smółką,

Ucieszyłem się jak noworodek smółką, że mój nieświeży pomysł na świeżą partię trafił w taki czuły punkt odzewu. Fajnie! Niemniej muszę zmartwić. Wątpię, aby stał się cud. Przyczynę zwątpienia lokuję w myśleniu. Nie chcę tego procesu nazywać bardziej adekwatnie, brakiem myślenia, ale takie są realia jak zwykło się mówić. Działa to mniej więcej tak jak nastawienie polskich zawodników na angielskim stadionie. Damy z siebie wszystko, pokażemy pazur, a potem tradycyjnie obrona Częstochowy i albo cud nad Wisłą, albo klasyczne parę do jaja. Trzeba się przełamać, żeby wziąć się za bary z takim pomysłem jak gadanie do konkretnych ludzi. Polityk gada do wszystkich i przez to do siebie. Gdy usłyszy, żeby ograniczyć przekaz do konkretnych ludzi, zaraz zamówi sondaż w Homo Pedalini, niech mi Bóg wybaczy nędzny styl poczucia humoru, ale nie znajduję lepszego podsumowania dla pracowni. Cóż dopiero musiałbym powiedzieć temu co zamawia sondaż? Zamówi sondaż jeden z drugim naiwnym, trzepnięty taką metodologia, że włos się jeży i będzie cały sparaliżowany starością, na nowość nie będzie go stać. Dosłownie nie będzie go stać. Przecież taka partia musi wyłożyć wcale niemałą kasę. Widać to szczególnie po PSL jaki dramat się dzieje, gdy przychodzi oddać szmal z odsetkami.

Diagnozy są takie, że i zgon może rychło nastąpić. A gdy się wydaje kasę, to się robi co? Ano asekuruje się. Gdy się asekuruje, jedzie się sztampą. Zresztą jest nawet gorzej. Taki przygłup z Biłgoraja nie wydaje całej kasy jaką ukradł ze spółek skarbu państwa, a mimo wszystko jedzie sztampą i już chyba nie zipie. Tak sztampą, bo jeśli się komuś wydawało, że dawny wydawca endecko-katolickiego Ozonu, robi coś nietypowo, to niech się z łaski swojej rozbiegnie z całej siły i walnie w co mu pasuje. Przygłup robi coś co się nazywa nisza, zrobił badania w tych samych pedalskich sondażowniach i wyszło mu, że jest miejsce na „politycznej scenie” dla 5-8% radykalnego antyklerykalizmu. I jest to o tyle dziwna głupota, że przygłup już raz przerabiał takie badania, właśnie na wspomnianym Ozonie po czym zbankrutował. Bez badań mogę pójść w ciemno za tezą, że gdyby przygłup postawił na radykalny liberalizm, niech mi Bóg wybaczy sponiewierane słowo, zaszedłby dalej niż dziś się cofa. Gdyby pojechał ostrą antybiurokracją, likwidacją tego co maił likwidować w swojej komisji, ugrałby na pewno więcej, niż na tym antyklerykalizmie, poniżej Urbana, czyli bardzo nisko.

Wszystko co mi się udało zebrać, tak całkiem z głowy i przypadkiem świadczy, że niestety lekko nie będzie. Pójść na całość nie ma komu i za co. Do dziś się czuję jak idiota, ponieważ byłem przekonany, że tacy jak Hofmann i Kamiński (chudy), jako pierwsi polecą robić swoje, a oni jako pierwsi narobili w gacie i wybrali ciepłe miejsce po dawnych kolegach i koleżankach. Podobnie będzie z nową formacją, zrobią jakieś badania, polecą metodologią graniczącą z tarotem i wyjdzie im, że jest do wyrwania 2% z PiS, 3% z PO i z 4% z PSL. Wyjdzie im przy standardzie politycznego postępowania. Gdyby mieli zaryzykować nową narrację, zaraz im wyjdzie, że w przedziale wiekowym tracą, ponieważ najwyższa frekwencja jest 50-70 lat na karku. Często słyszę, żeby obudzić tych co nie chodzą. Zgoda, ale wydaje mi się, że jestem pewien naiwności. Naiwnym trzeba być, gdy się zakłada, że śpiących się obudzi. Co miałoby ich obudzić? Podam tylko dwa przykłady. W 1989 roku zdychała komuna, po 45 latach, większego wydarzenia w skali i niespodzianki nie było w tym 20-leciu. Jaka była frekwencja? Nie chce mi się klikać w Wikipedię, ale z tego co pamiętam było jakieś 65%. Czym i kto miałby przebić takie wydarzenie, tym bardziej, że jest drugi przykład, mianowicie akces do UE. Mimo dwóch dni głosowania, ledwie pokonaliśmy frekwencyjny próg.

Obudzić śpiących, to piękne i szlachetne zawołanie, jednak darowałbym sobie takie ambitne plany. Obudzić i owszem, ale polityków, obudzić ze zgranych recept. Jeśli mamy kilogram kokainy do podziału i mamy dwie partie, które stać na zakup w odpowiednich proporcjach, oraz mogą zapewnić sieć dealerów, to chyba warto się zastanowić, co może wchodzący na rynek w tym biznesie. W moim przekonaniu powinien lansować albo abstynencję, albo karę śmierci dla dystrybutorów, bo heroinę każdy może zaproponować i wszyscy nazwą to następnym prochem. Pierwszy warunek nazywa się odwaga, za nią niekonwencjonalne myślenie, potem projekt i w końcu realizacja. Niestety nie widzę ani odwagi, ani odmiennego myślenia, a już tym bardziej realizacji. Jedyne co mi pozostaje, to „apelować” o odwagę i szanowanie ostatniego wydanego grosza. Każda nowa partia, która będzie usiłowała wejść w branżę, między mafie, utonie z betonową miską u nóg. Trzeba być twardym gliną na tym rynku, aby się wylansować, albo mieć ludzi, sprzęt i pieniądze, żeby wyrżnąć konkurencję i przejąć dystrybucję, ale to dla wyborcy żadne pocieszenie, kiedy lepsza mafia zastępuje gorszą. Żeby nie było tak całkiem pesymistycznie, powiem, że mam skrę nadziei, że może jednak ktoś posłucha i przecież nie mnie tylko ducha czasów, ducha realnego zapotrzebowania, nie tandety sondażowej. Tego sobie i wszystkim wielkiej, przekraczającej granice naiwności, wiary, ośmielam życzyć. Nie podejrzewam nowej siły partyjnej o taką odwagę, ale szczerze im tego życzę, tym bardziej, że jedyną szansę dla nich i dla nas w tym właśnie upatruję.

Reklama
Poprzedni artykułLepszej propozycji dla nowej politycznej oferty nie widzę!
Następny artykułLot nad kukułczym gniazdem. Wszelka zbieżność z filmem Formana – zupełnie wykluczona.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

8 KOMENTARZE

  1. Sezon się zbliża
    Jeśli PIS i PO dzielą Polaków pionowo, to istnieje znacząca Siła, która dzieli poziomo. Albo odwrotnie; rzecz nie jest w geometrii tylko w masowości poparcia wbrew czynnikom wiekowym i wiem, że ta Siła jest ponad partyjnymi podziałami. Wszyscy wrzucają do skarbonek i jest zaszczytem mieć na kurtce serduszko z kolejnego roku. Na serduszku nowy napis: WOŚP 2011: Polska Jest Najważniejsza!

  2. Sezon się zbliża
    Jeśli PIS i PO dzielą Polaków pionowo, to istnieje znacząca Siła, która dzieli poziomo. Albo odwrotnie; rzecz nie jest w geometrii tylko w masowości poparcia wbrew czynnikom wiekowym i wiem, że ta Siła jest ponad partyjnymi podziałami. Wszyscy wrzucają do skarbonek i jest zaszczytem mieć na kurtce serduszko z kolejnego roku. Na serduszku nowy napis: WOŚP 2011: Polska Jest Najważniejsza!

  3. „Obudzić śpiących, to piękne i szlachetne zawołanie,
    jednak darowałbym sobie takie ambitne plany” – jesli nie teraz to kiedy? Po wojnie koreańskiej? Czym takie myslenie rozni się od myslenia różnych tuskow i kaczynskich którzy dokladnie tak samo podchodza do reform: nie teraz bo to za ambitne plany. Jednym z wielu nowotworow jakie tocza ten kraj to brak ambicji i brak potrzeby równania w gore.
    Doświadczenia biznesowe pokazuja ze wlasnie tacy nadambitni zapaleńcy realizujący szalone pomysły sa w stanie osiągnąć sukces. Oczywiście startuje bardzo wielu wygrywa tylko kilku. Szczerze mówiąc bardzo niewielu…
    Ale:1. Im wiecej ich probuje tym wieksza szansa na wylonienie chociaz jednego któremu się wreszcie uda
    2. Udaje się tym którzy spelniaja następujące warunki:
    „Pierwszy warunek nazywa się odwaga, za nią niekonwencjonalne myślenie, potem projekt i w końcu realizacja”
    3. Niekonwencjonalne myslenie to min. Odrzucenie “pedalskich sondażowni” z ich “tandeta sondażowa” i zrobienie badan inaczej, gdzie indziej, całkowicie, zupelnie od zera. Nie wiem jak bo się na tym kompletnie nie znam, ale wiem ze jeśli można zrobic cos na 10 sposobow to na pewno jest tez i 11. i 12.
    3a. Oprocz samych badan jest tez spoooro miejsca na sensowna ich interpretacje i wyciąganie wnioskow
    Jeśli się nie wie do kogo się przemawia z „trybun” to na pewno przemawia się po prostu do głuchego tlumu a to jest niepotrzebnym, nieproduktywnym, bezsensownym traceniem energii, potencjalu, kapitalu, czasu – wszystkiego. Gdyby jakakolwiek firma chciala w ten sposób prowadzic działalność nie przetrwalaby na rynku nawet miesiąca.
    Pobuje zwrocic uwage na pewne analogie pomiedzy polityka a biznesem (nie mylic z lobbingiem!!!). Biznes „kreci lody” i ma się dobrze – dlaczego? Bo idac droga kompromisu, kierując się pragmatyzmem, za kryterium przyjmując opłacalność – wypracowal sobie pewne sposoby i metody rozwoju i funkcjonowania. I tak się sklada ze niektóre sposoby i niektóre metody mogą być powielone w polityce.
    Palikot – rodzimy, domorosły biznesmen czul pismo nosem, ale korzystal z “pedalskich sondażowni” no i jest za głupi żeby sobie poradzic z interpretacja jakichkolwiek badan – i tonie. Nie będę tez plakac jak Kluzikowa utonie – patrz pkt 1.: spytam kto nastepny.
    Nawet jeśli „utonie z betonową miską u nóg” jeszcze 10, 15 czy 50 alternatywnych historii a la Palikot czy Kluzik.
    Ten kto przetrwa ma szanse na nagrode w postaci mojego cennego, bo rzadko uzywanego, glosu.
    Ale nic po lebkach! Nic na tymczasem!

  4. „Obudzić śpiących, to piękne i szlachetne zawołanie,
    jednak darowałbym sobie takie ambitne plany” – jesli nie teraz to kiedy? Po wojnie koreańskiej? Czym takie myslenie rozni się od myslenia różnych tuskow i kaczynskich którzy dokladnie tak samo podchodza do reform: nie teraz bo to za ambitne plany. Jednym z wielu nowotworow jakie tocza ten kraj to brak ambicji i brak potrzeby równania w gore.
    Doświadczenia biznesowe pokazuja ze wlasnie tacy nadambitni zapaleńcy realizujący szalone pomysły sa w stanie osiągnąć sukces. Oczywiście startuje bardzo wielu wygrywa tylko kilku. Szczerze mówiąc bardzo niewielu…
    Ale:1. Im wiecej ich probuje tym wieksza szansa na wylonienie chociaz jednego któremu się wreszcie uda
    2. Udaje się tym którzy spelniaja następujące warunki:
    „Pierwszy warunek nazywa się odwaga, za nią niekonwencjonalne myślenie, potem projekt i w końcu realizacja”
    3. Niekonwencjonalne myslenie to min. Odrzucenie “pedalskich sondażowni” z ich “tandeta sondażowa” i zrobienie badan inaczej, gdzie indziej, całkowicie, zupelnie od zera. Nie wiem jak bo się na tym kompletnie nie znam, ale wiem ze jeśli można zrobic cos na 10 sposobow to na pewno jest tez i 11. i 12.
    3a. Oprocz samych badan jest tez spoooro miejsca na sensowna ich interpretacje i wyciąganie wnioskow
    Jeśli się nie wie do kogo się przemawia z „trybun” to na pewno przemawia się po prostu do głuchego tlumu a to jest niepotrzebnym, nieproduktywnym, bezsensownym traceniem energii, potencjalu, kapitalu, czasu – wszystkiego. Gdyby jakakolwiek firma chciala w ten sposób prowadzic działalność nie przetrwalaby na rynku nawet miesiąca.
    Pobuje zwrocic uwage na pewne analogie pomiedzy polityka a biznesem (nie mylic z lobbingiem!!!). Biznes „kreci lody” i ma się dobrze – dlaczego? Bo idac droga kompromisu, kierując się pragmatyzmem, za kryterium przyjmując opłacalność – wypracowal sobie pewne sposoby i metody rozwoju i funkcjonowania. I tak się sklada ze niektóre sposoby i niektóre metody mogą być powielone w polityce.
    Palikot – rodzimy, domorosły biznesmen czul pismo nosem, ale korzystal z “pedalskich sondażowni” no i jest za głupi żeby sobie poradzic z interpretacja jakichkolwiek badan – i tonie. Nie będę tez plakac jak Kluzikowa utonie – patrz pkt 1.: spytam kto nastepny.
    Nawet jeśli „utonie z betonową miską u nóg” jeszcze 10, 15 czy 50 alternatywnych historii a la Palikot czy Kluzik.
    Ten kto przetrwa ma szanse na nagrode w postaci mojego cennego, bo rzadko uzywanego, glosu.
    Ale nic po lebkach! Nic na tymczasem!