Reklama

Dałem sobie sporo czasu na przemyślenia, bo w sprawie „Stoczni Gdańskiej im. Lenina” bardzo łatwo wpaść w kanał ideowy, a nawet ideologiczny. Pierwsze wrażenie miałem mało oryginalne, zakwalifikowałem ten „historyczny” zabieg jako ewidentną prowokację. Czas w najmniejszym stopniu nie zmienił mojego stanowiska, natomiast dodał kilka detali, które wydają mi się bardziej znamienne niż obraz ogólny. Brama stoczni należy do miasta, zatem wszystkie prace, jakie się przy bramie odbywają, muszą być zatwierdzone przez władze miasta. Pierwszy detal, który mi się rzuca w oczy ma konkretne imię, konkretne nazwisko i nie pierwszy raz ten detal oddaje hołd radzieckim towarzyszom. Andrzej Wajda kręci epopeję i sagę jednego człowieka, wiem, wiem, kupy się nie trzyma, ale daję pełną gwarancję, że tak właśnie będzie. Pojawił się doskonały pretekst, żeby uwędzić prowokację i jednocześnie zrobić mały interes na jednym dymie. Trudno sobie wyobrazić, nawet w filmie Wajdy, aby w epopei sagi Wałęsy zabrakło scen z legendarną bramą stoczni. Pewnie by się dało zrobić jakąś artystyczną przebitkę z archiwalnych zdjęć i w ten sposób pan producent zaoszczędza na pracach przy bramie, ale po co się wysilać artystycznie, skoro można coś dostać za darmo. Pan Wajda przywykł do peerelowskiego modelu finansowania jego wybitnych dzieł, większość filmów nakręcił za tak zwane państwowe, czyli niczyje. Nie inaczej jest i tym razem, bramę niczym słomianego misia wybudowało panu Wajdzie miasto, za miastowe, czyli niczyje. Dzięki takiemu sprytnemu zabiegowi, pan producent nie zapłaci złamanego grosza, pan Wajda będzie miał filmowy gadżet, natomiast polityczni wyrobnicy z PO, piękną prowokację, bo nie ma takiej siły, żeby nie odezwały się „typowo polskie głosy”.

Ktoś słusznie zauważy, że to takie trochę nieprawdopodobne, w końcu ileż można zapłacić za „szwajcowanie” kilkunastu liter? Ano właśnie, uwaga ze wszech miar słuszna o ile punktem wejścia i wyjścia jest kultura śródziemnomorska. W „kulturze” sowieckiej nie kradnie się dlatego, że coś jest warte tyle lub jeszcze mniej, w „kulturze” sowieckiej kradnie się genetycznie. Śp. Bareja nie wymyślił słynnych parówek zjedzonych na planie filmowym. Przy całym szacunku dla jego geniuszu nie wierzę, że ta scena powstała mocą wyobraźni scenarzysty. Scena z życia się wzięła i co najwyżej została oszlifowana na potrzebę filmu. Na planie filmowym PRL kradło się wszystko, zżerało rekwizyty, wynosiło papier toaletowy. Pan Wajda nie składa hołdów kulturze śródziemnomorskiej, on największe wzruszenia przeżywał na bolszewickim cmentarzu, a największe triumfy na festiwalach w Moskwie. Taka brama, ile by nie kosztowała, poszła w państwowe koszty, ponieważ geny nie pozwalają inaczej. Trudno mi zgadywać, czy numer przeszedłby, gdyby nie polityczne zabarwienie numeru. Mam na myśli kradzież bez dodatkowych zysków. Szczerze powiem, że nie wiem, nie, inaczej powiem. Chcę wierzyć, że mimo wszystko kradzież bez zysków politycznych, by nie przeszła, ale tylko dygresja. Istota skompletowała się sama. Okradziono miejską kasę, uruchomiono polityczną zadymę, wykonano gest w stronę Wajdy, a wszystko razem wytłumaczono szacunkiem dla historycznych realiów. W tym miejscu chciałbym się zastanowić, na ile ta argumentacja jest uniwersalna, na ile ściśle reglamentowana.

Jak to sprawdzić? Wydaje się, że dość prosto, poprzez moją ulubioną analogię. Powiedzmy, że nie w Gdańsku, ale w Warszawie, nie Wajda, ale Stankiewicz kręci film nie o Lechu Wałęsie, ale o jakimś Ojzaszu Lipsztajnie, żydowskim szmalcowniku z Judenrat. Per analogiam reżyserka Stankiewicz zgłasza się do gminy, naturalnie do Warszawskiej Gminy Żydowskiej, z prośbą o połączenie przyjemnego z pożytecznym. Pani reżyser chciałby przywrócić historyczną nazwę Umschlagplatz i zorganizować na tym placu instalację. Wagon kolejowy, kilka nazistowskich flag, odlane z brązu figury żydowskich szmalcowników z Judenrat, którzy pod rękę z esesmanami prowadzą na śmierć swoich rodaków z gwiazdą Dawida na ramieniu. Ważne, żeby ci nieszczęśnicy wyglądali tak, jak wyglądali naprawdę, nie jak w filmie równie wybitnej artystki, Wajdy w spódnicy, pani Agnieszki Holland. Zaszczuci, zarośnięci, brudni Żydzi w łachmanach, żadnych okularów na twarzach mężczyzn, żadnych gustownych kapelusików na głowach kobiet. Przerobieni na zwierzęta Żydzi, pędzeni przez swoich rodaków i esesmanów. Tak było, takie były historyczne realia i mieszkańcy gminy żydowskiej mieliby doskonałą okazję pokazania młodszym pokoleniom, kawałka żydowskiej historii. Zapomniałem o jeszcze jednej analogii. Przez bramę stoczni codziennie przechodzi kilka tysięcy stoczniowców, ponieważ panu Donaldowi nie udało się jeszcze przerobić stoczni na bankruta. Mamy zatem do czynienia z miejscem pracy, które pan Adamowicz był łaskaw ozdobić muzealnym wejściem. Umschlagplatz należałoby zorganizować w podobny sposób, na przykład na ulicy Czerskiej, przy wejściu do Agory S.A, zawiesić nazistowskiego orła, dzierżącego w szponach swastykę. Ciekawy pomysł? Oddaję ideę, roboczo zwaną „Instalacja Umschlagplatz”, za darmo i pod rozwagę rabina Warszawy. Jestem również ciekaw opinii środowisk artystycznych, politycznych, medialnych, a przede wszystkim pracowników Agory. Chętnie w rzeczowej atmosferze porozmawiam, na ile przedstawiony projekt trafia do żydowskich serc i umysłów.

Reklama

24 KOMENTARZE

  1. I drobny, z pozoru szczegół – wypowiedział się Bolek
    ten sam Bolek, co robił za Lecha, zanim reżyser Wajda nie zrobił z niego ,,Kościuszki naszych czasów”.
    Otóż Bolek, już prawie Tadeusz, wybełkotał w polankowym narzeczu, że sie mu podoba. I że bedom narzekać i protestować. I bedzie taka zabawa.
    W związku ,,z tom zabawom” ciśnie się pytanie : o co walczył Lech Bolek? Z jakiego powodu robi za symbol ,,polskiego bohaterstwa”? I na co marnuje swój bezcenny czas i talent – reżyser gniotów Wajda?

  2. I drobny, z pozoru szczegół – wypowiedział się Bolek
    ten sam Bolek, co robił za Lecha, zanim reżyser Wajda nie zrobił z niego ,,Kościuszki naszych czasów”.
    Otóż Bolek, już prawie Tadeusz, wybełkotał w polankowym narzeczu, że sie mu podoba. I że bedom narzekać i protestować. I bedzie taka zabawa.
    W związku ,,z tom zabawom” ciśnie się pytanie : o co walczył Lech Bolek? Z jakiego powodu robi za symbol ,,polskiego bohaterstwa”? I na co marnuje swój bezcenny czas i talent – reżyser gniotów Wajda?

  3. I drobny, z pozoru szczegół – wypowiedział się Bolek
    ten sam Bolek, co robił za Lecha, zanim reżyser Wajda nie zrobił z niego ,,Kościuszki naszych czasów”.
    Otóż Bolek, już prawie Tadeusz, wybełkotał w polankowym narzeczu, że sie mu podoba. I że bedom narzekać i protestować. I bedzie taka zabawa.
    W związku ,,z tom zabawom” ciśnie się pytanie : o co walczył Lech Bolek? Z jakiego powodu robi za symbol ,,polskiego bohaterstwa”? I na co marnuje swój bezcenny czas i talent – reżyser gniotów Wajda?

  4. Dzisiaj rano zdębiałem jak w
    Dzisiaj rano zdębiałem jak w TVP Info tłumaczył jeden wyrobnik PO, że usunięcie Lenina ze stoczni to “zakłamywanie historii”. Jakim tępy kretynem trzeba być żeby takiego argumentu użyć – pomyślałem. Ale to chyba faktycznie prowokacja, czyli stara metoda rządzenia bandy ryżego chuja. Tak czy owak tym razem nawet i mnie sprowokowali.

    p.s. Inna oczywista analogia to Pałac Kultury imienia Stalina. HGW w imię odkłamywania historii powinna natychmiast przywrócić skutą wcześniej ksywę słońca narodów.

    • Do programu ,,Szkiełko łubu dubu” zadzwonił jakiś normalny
      facet – zamiast działacza lub aktywisty – i zaproponował, żeby przywrócić oryginalną nazwę Pałacu im. Józefa Wissarionowicza, Na co przytomnie, redaktor prowadzący, odpowiedział, że tam niczego przywracać nie trzeba, bo starej nazwy nikt nie skuwał. Jest wciąż na swoim miejscu, nieporadnie zakryta, ale jak się przyjrzeć to ją widać.
      Tefałen nie kłamie.

  5. Dzisiaj rano zdębiałem jak w
    Dzisiaj rano zdębiałem jak w TVP Info tłumaczył jeden wyrobnik PO, że usunięcie Lenina ze stoczni to “zakłamywanie historii”. Jakim tępy kretynem trzeba być żeby takiego argumentu użyć – pomyślałem. Ale to chyba faktycznie prowokacja, czyli stara metoda rządzenia bandy ryżego chuja. Tak czy owak tym razem nawet i mnie sprowokowali.

    p.s. Inna oczywista analogia to Pałac Kultury imienia Stalina. HGW w imię odkłamywania historii powinna natychmiast przywrócić skutą wcześniej ksywę słońca narodów.

    • Do programu ,,Szkiełko łubu dubu” zadzwonił jakiś normalny
      facet – zamiast działacza lub aktywisty – i zaproponował, żeby przywrócić oryginalną nazwę Pałacu im. Józefa Wissarionowicza, Na co przytomnie, redaktor prowadzący, odpowiedział, że tam niczego przywracać nie trzeba, bo starej nazwy nikt nie skuwał. Jest wciąż na swoim miejscu, nieporadnie zakryta, ale jak się przyjrzeć to ją widać.
      Tefałen nie kłamie.

  6. Dzisiaj rano zdębiałem jak w
    Dzisiaj rano zdębiałem jak w TVP Info tłumaczył jeden wyrobnik PO, że usunięcie Lenina ze stoczni to “zakłamywanie historii”. Jakim tępy kretynem trzeba być żeby takiego argumentu użyć – pomyślałem. Ale to chyba faktycznie prowokacja, czyli stara metoda rządzenia bandy ryżego chuja. Tak czy owak tym razem nawet i mnie sprowokowali.

    p.s. Inna oczywista analogia to Pałac Kultury imienia Stalina. HGW w imię odkłamywania historii powinna natychmiast przywrócić skutą wcześniej ksywę słońca narodów.

    • Do programu ,,Szkiełko łubu dubu” zadzwonił jakiś normalny
      facet – zamiast działacza lub aktywisty – i zaproponował, żeby przywrócić oryginalną nazwę Pałacu im. Józefa Wissarionowicza, Na co przytomnie, redaktor prowadzący, odpowiedział, że tam niczego przywracać nie trzeba, bo starej nazwy nikt nie skuwał. Jest wciąż na swoim miejscu, nieporadnie zakryta, ale jak się przyjrzeć to ją widać.
      Tefałen nie kłamie.

  7. prawa rynku
    Jeśli film przedstawia w pochlebnym świetle jakaś żyjącą osobę ludzką, to jest przedsięwzięciem komercyjnym, podnoszącym finansową wartość wizerunku tejże osoby.
    Za reklamówki trzeba płacić, a zatem Wałęsa powinien sfinansować kręcenie tego spota.

  8. prawa rynku
    Jeśli film przedstawia w pochlebnym świetle jakaś żyjącą osobę ludzką, to jest przedsięwzięciem komercyjnym, podnoszącym finansową wartość wizerunku tejże osoby.
    Za reklamówki trzeba płacić, a zatem Wałęsa powinien sfinansować kręcenie tego spota.

  9. prawa rynku
    Jeśli film przedstawia w pochlebnym świetle jakaś żyjącą osobę ludzką, to jest przedsięwzięciem komercyjnym, podnoszącym finansową wartość wizerunku tejże osoby.
    Za reklamówki trzeba płacić, a zatem Wałęsa powinien sfinansować kręcenie tego spota.