Frankowy zawrót głowy

Prześlij dalej:

Druga sprawa to wycena tego kredytu i wszystkich jego części (transz i rat spłaty). Każdy bank używał do tego własnego kursu franka, który co ciekawe posiadał DWIE wyceny; kupna i sprzedaży. I tak kiedy braliśmy kredyt, bank przeliczał nam po cenie kupna (niższej), a gdy spłacaliśmy go, to płaciliśmy po cenie sprzedaży (wyższej), to jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i kodeksem cywilnym, bo oznacza że dany towar (kredyt) posiada w jednym momencie DWIE wartości, w zależności od tego w którą stronę się przemieszcza… posłużę się przykładem: wyobraźmy że swój kredyt wyrażony we frankach dostaje w złotówkach, w reklamówce, i po chwili rozmyślam się z tego kredytu i chcę go spłacić jednorazowo-kwota którą godzinę temu dostałem jako KREDYT , jest niewystarczająca na spłacenie go!!!! Mamy przykład czegoś niedozwoloneg, bo nie można stosować podwójnej wagi do jednego i tego samego przedmiotu. Kurs stosowany przez bank powinien być jednolity (średni), bo i tak zarabiał osobno na prowizjach, a kredyty były wyłącznie denominowane w tej walucie, a nie dochodziło nigdy do faktycznej wymiany. Skoro bank mając dwie wartości, zawsze wybierał niekorzystną dla klienta, to teraz sąd w ramach rekompensaty powinien zażądać by przeliczył wszystkie transakcje po kursach dla niego niekorzystnych (kara i nawiązka) i o te różnice zmniejszył jego zadłużenie proporcjonalnie w okresach zadłużenia i spłat. U wszystkich klientów, których dotyczył ten proceder, i oczywiście zakaz stosowania podwójnej wartości dla przedmiotów transakcji. Przypominam że tutaj przedmiotem transakcji był KREDYT, a nie WYMIANA WALUTY, a zakaz spłaty w walucie tego kredytu tylko uprawdopodabnia założenie, że ten proceder (zarobek na różnicach w wartości) był stosowany z premedytacją.

No i ostatnia odsłona, tym razem stają naprzeciw siebie bank i fiskus. O co chodzi? NIE WIEM, jest to tylko moje przypuszczenie, ale ciekawe jest jak banki księgowały swój przychód i czy różnica w kursie była liczona jako dochód, czy też figurowała jako koszt? Jeśli np bank pożyczył komuś 1000 franków po cenie 2,5 zł (2,5 tys) a po dwóch lat ktoś to spłacił po kursie 3,5 zł (3,5 tys +500 narzut) to czy bank wykazał jako swój dochód tylko 500 (powinien 1,5 tys, jeżeli nie dochodziło do faktycznych transakcji walutowych), pomijam WIBOR,i inne które obniżają dochód, zwracam uwagę na mechanizm. To może być gwóźdź do trumny niektórych banków i pozwoli zrozumieć dlaczego niektóre banki pozbywały się tak szybko swoich polskich spółek, „umoczonych” we franki. Nie siedzę w temacie, ale gdybym miał możliwość sprawdziłbym banki pod tym kątem.

Strony

3139 liczba odsłon

Autor artykułu: sebastian jarczak