Flauta na scenie politycznej wiecznie trwać nie będzie, rytualne kopanie „Kaczora” musi wystartować

Prześlij dalej:

Osobista tragedia Jarosława Kaczyńskiego na pewno przedłuży flautę na scenie politycznej, którą obserwujemy od kilku dobrych tygodni. O dziwo nie ma dramatycznych pytań gdzie jest Jarosław Kaczyński i wcale ta cisza nie wiąże się ze śmiercią matki prezesa PiS, ale trwa od dłuższego czasu. Wiadomo jednak, że wszystko się kiedyś kończy i można postawić spore pieniądze, że za chwilę będziemy mieli wymianę ciosów. Prawo i Sprawiedliwość wyprowadzi prawy prosty z konstruktywnym wotum nieufności, natomiast PO jak zwykle ustawi koalicyjną gardę i lewym sierpowym zaatakuje Kaczyńskiego Trybunałem Stanu. Taki scenariusz jest niemal pewny i co gorsze zapowiada się na podwójne zwycięstwo PO. Sejmowe komentarze kipią od plotek, że PSL ubije interes z Tuskiem i podniesie łapki za TS, naturalnie cena ta sama co zawsze – bieżące interesy chłopskie. Nie wiem za ile i co zamierzają kupić „proste chłopy, które przyjechały do Warszawy”, wiem natomiast, że Tuska taka transakcja wiele kosztować nie będzie. Gliński nie ma najmniejszych szans w głosowaniu i ta porażka już dziś jest faktem, zanim cokolwiek się zdarzyło. Do porażki prawdopodobnie dojdzie zwycięskie głosowanie nad postawieniem Kaczyńskiego i Ziobry przed TS. Jakby nie patrzeć na tego politycznego tarota, karty się układają fatalnie, bo nie wolno zapominać o jeszcze jednej stracie. Gdyby przed TS stanął sam Kaczyński sprawa nie wyglądały tak źle, Polacy generalnie nie lubią nagonek i prezes po raz pierwszy miałby okazję zagrać rolę ofiary, a nie pełnego nienawiści faszystę. Niestety w parze ze Zbyszkiem Ziobro ciężko będzie zachować status ofiary, z kolei akcje Kurskiego bez dwóch zdań skupią się na licytacji, kto tu bardziej w IVRP wojował i kto większe poniósł rany.

Nie koniec złych wieści, chyba najgorsza wiadomość jest taka, że nic się nie da zrobić. Wycofanie Glińskiego będzie jeszcze większą kompromitacją niż planowana porażka w głosowaniu. Wystawienie Glińskiego na technicznego premiera musi wywołać „przykrywkę” w postaci Trybunału Stanu, co z kolei ustawi Kaczyńskiego w niewygodnym towarzystwie Zbigniewa Ziobry. Powstaje pytanie jak żyć? Najprostsza odpowiedź brzmi: „Zupełnie inaczej”. Takie są historie politycznych wojen, że pewne bitwy się zwyczajnie przegrywa. Reakcją na porażkę może być tylko kontrofensywa. Mają o czym myśleć stratedzy partyjni i oby nie kombinowali ponad miarę, wszak pole do kontrofensywy samo się ubija. Padające na twarz wskaźniki gospodarcze, fotoradary i następnie pomysły, które mają łupić, to miękkie podbrzusze PO, gdzie można sprzedawać kopy w ciemno i patrzeć, czy równo puchnie. Dla tej strategii przeciwwagą będzie oczywiście Smoleńsk i takich prowokacji jak z „Rzepą” zobaczymy jeszcze wiele, mam tylko nadzieję, że prezes i ci nieszczęśni doradcy wyciągnęli wnioski z poprzednich zdarzeń. Główny wniosek musi się odwołać do kolejności planowanych konferencji – najpierw Tusk i panowie „prokuratorzy”, potem Jarosław. Tyle i aż tyle, pozwoli kontrolować prowokacje na takim poziomie, by nie popełniać egzaltowanych wywodów, na które czekają przyczajeni spece od propagandy.

Strony

7912 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. w zasadzie można by pod diagnozą się podpisać, ale...
    nieważne w jakiej konfiguracji, TS jest ryzykownym posunięciem dla PO. porażka tego wniosku jest więcej jak pewna, a to utwierdzi ludzi w przekonaniu, że ta ekipa nic nie potrafi zrobić jak należy.
    z drugiej strony to może być doskonała trampolina dla Kaczora, czyli podwójne ryzyko dla donalda

  2. taki joker. I w pierwszym rzucie przyniesie same korzyści. A potem odwrotnie.

  3. avatar

    TS.
    Wydaje mi się , że to dobre rozwiązanie.
    Jest wreszcie precedens do rozliczenia poprzedniej władzy. Bo skoro Kaczyńskiego można postawić pod TS za NIEWINNOŚĆ to za WINNOŚĆ trzeba zafundować "Magdeburg".
    Jak Kurka wieszczy, Tusk i PO to nie "Lenin wiecznie żywy" i wkrótce się skończy a wówczas przyjdzie nowe.Nie wiem czy "porażka w głosowaniu" nad kandydaturą prof. Glińskiego to kompromitacja, Polacy widzą , że jest to tylko obrona swoich PRZYWILEJÓW przez rządzących a prof. Gliński jest dobrym kandydatem na premiera. (Jest  również inteligentnym i kulturalnym profesorem któremu inni profesorowie mogliby togę nosić ze swoją kulturą.)
    Dlatego tym łatwiej władza kolokwialnie zostanie "spuszczona PO brzytwie" i też ROZLICZONA.
    A jest za co.

  4. Sądzę, że jeszcze przez jakiś czas nic ciekawego się nie zacznie. Przyspieszenie nastąpi gdy już będzie gotowy następca Tuska, a wówczas ani Trybunał dla Kaczyńskiego, ani wotum nieufności nie będą nikogo u władzy interesować.
    Wielu wypróbowanych towarzyszy nie złapie się na żadne koryto, pojawią się niesnaski, donosy, fala samobójstw wzrośnie, a przy okazji wzajemnego podsrywania ciekawe informacje wypłyną.

  5. avatar

    ani, tym bardziej, historyka Komorowskiego, żeby wszystkich naiwniaków obedrzeć z resztek złudzeń: w tym kraju nigdy nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności.Nie tylko za błędy polityczne ale również, a może przede wszystkim - za kryminalne a nawet ludobójstwo. Zaś normą jest, conajmniej od zarania Polski ludowej, że uczciwych Polaków, a najczęściej patriotów, sądzi kurwa ze złodziejem.Która zastąpiła, za sędziowskim stołem, sowieckiego przebierańca.
    I przez pryzmat peerelowskiej tradycji należy patrzeć na sposób ,,sprawowania władzy" przez Tuska i całe jego zaplecze, które wbrew pozorom, wcale się nie kurczy.Również lumpeniteligencja popiera władzę bezwarunkowo, bez cienia refleksji - co jutro. Wielki biznes stoi za partią przewalaczy niewzruszenie, bo alergicznie reaguje na słowa uczciwość i antykorypcja. Mityczne ,,służby" zaliczyły spektakularną klęskę, zatytułowaną - Brunon. Niedobitki WSI szwendają się po Belwederskiej. Może więc spokojnie, Donald Tusk, zamówić kolejnych sto butelek, albo się wybrać w kolejną ,,podróż życia". 
    Znikąd nadziei.

    P.S. Z Barcelony przygnębiające obrazki - bez walki, bez pomysłu, czekając na cud, który się nie zdarzył.Więc może, jednak - Budapeszt?

  6. "Na przełomie lutego i marca do Rosji leci grupa biegłych, którzy będą badać brzozę, w którą uderzył samolot". To oczywiście info od "prokuratora" Rzepy.
    Tymczasem w niedzielę wieczorem i w poniedziałek rano na żółtych i czerwonych paskach informacja, że "biblia" wyjaśniania przyczyn wypadków lotniczych National Geographic potqwierdziłó w całości wersję MAK i Millera. W studio Jacek Sasin nie potrafiący odeprzeć ataku pseudodzennikarzy tylko dołoży cegiełkę do tej wersji. Jedyna osoba z jajami w tym kraju czyli Anita Gargas 25 stycznia, a więc przed emisją w NG, dla zagranicznych zainteresowanych dziennikarzy pokaże swój film w wersji angielskiej.

  7. avatar

    że jadą sadzić drzewa w miejsce tych wyciętych przez Rosjan.
    Jacek Sasin (prezydencki akustyk) nie od wczoraj opowiada bzdury. Wystarczy posłuchać, lub przeczytać, jego zeznania przed parlamentarnym zespołem Macierewicza.
    Za to dzisiaj, dociekliwy inaczej, prokurator Rzepa ogłosił, że :http://www.rp.p...

    Ponieważ - uwaga - prokuratorzy doszli do wniosku, że TAWS I FMS (produkty Universal Avionics) działały poprawnie do końca i są - ich wskazania - bardziej dokładne od innych rejestratorów pokładowych Tu154M. Polecam w związku z tym obejrzeć konstrukcję fabrycznego czujnika przeciążeń pionowych, na podstawie którego, zapisywane są dane na taśmie czarnej skrzynki.A którego dokładności i prawdziwości wskazań nie neguje nikt. Za to dane z pamięci TAWS i FMS - wszyscy.

  8. Strony