Filozofia jako patologia świadomości

Prześlij dalej:

Lepiej sformatowany tekst tutaj http://antyszwe...

Na podstawie fragmentu Bezsensu pod tym samym tytułem. Obok W wielkim skrócie, najlepszy tekst zbierający w całość moje teorie. Docelowo pisane do czasopisma filozoficznego, ale nie odpisują, więc macie.

Peter Zappfe w eseju Ostatni Mesjasz uznaje intelekt za źródło niedostosowania, które musi być nieustannie stępiane, by nie wyginąć z rozpaczy powodowanej zrozumieniem świata. Antoni Kępiński w książce Rytm Życia odnajduje pewną wspólną cechę schizofreników – skłonność do filozofowania. Przedkładanie spraw ogólnych, abstrakcyjnych, ponad doczesne i praktyczne. Filozof boryka się z rozdźwiękiem między wzniosłością podejmowanych zagadnień, a oderwaniem od praktycznego życia. Przedstawiam autorską teorię, tłumaczącą powstawanie skłonności filozoficznych.

Czym jest świadomość? Lustrem wzbudzanym na kilka chwil. Częścią świata, zawierającą symboliczną reprezentację reszty świata. W tym znaczeniu, zdjęcie czy nagranie, to także świadomość, choć bez porównania uboższa. Teleskop pozwala dojrzeć szerzej i dalej, mikroskop węziej i bliżej, niż ludzkie oko. Na ludzką percepcję składa się wiele takich stanów, które współgrając ze sobą, tworzą specyficzne ludzkie doświadczenie rzeczywistości. Po co powstała świadomość? Po to by nadzorować prawidłowość niższych procesów w organizmie.

Czy można podjąć niezależną decyzję o poruszeniu ręką? Nie, bowiem wymagałoby to bycia poza układem, w sposób magiczny, niemożliwy. Wymagałoby decydowania bez oparcia o układ decyzyjny. Można zaobserwować poruszenie własnej ręki. Świadomość to część struktury, kontrolującej rozmaite procesy. Jej rekurencyjna odmiana -samoświadomość, to mechanizm obserwujący i kwestionujący niższe mechanizmy. Im bardziej skomplikowane są to procesy, tym bardziej złożony nadzorca. Element nakierowania myśli na samą siebie służy poprawieniu błędów. Ulepsza funkcjonowanie jednostki, ale do pewnego momentu. Można w końcu poddać refleksji całość struktury dostępnej do obserwacji. Pochodzenie od bezrefleksyjnych mechanizmów sprawia, że samoświadomość domaga się rozkazów. Niższe stopnie odnajdują dyrektywy postępowania na górze. Stąd poszukiwanie wartości w procesie podejmowania decyzji. Poszukiwanie tego, co powinno się zrobić, to autodestrukcyjne pragnienie samoświadomości. Gdy wiemy, co należy robić, to samoświadomość gaśnie, a napięcie ustaje. W naturze samoświadomości leży kwestionowanie i uciekanie od mechanizmów ją uzależniających. Jeśli np. zastanawiamy się nad odbyciem stosunku, możemy ulec pierwotnemu pożądaniu lub zanegować ten mechanizm, przeciwstawiając mu wtórne, kulturowe wzorce postępowania. Samoświadomość doskonała to buddyjska beznamiętna obserwacja zjawisk. Wyobrażam ją sobie jako coś na kształt niezmąconego kryształu. Wszelkie zaprzęgnięcie umysłu do działania, wiąże się ze zburzeniem harmonii i popadnięciem w wiążące samoświadomość mechanizmy. Brak złudzeń sprowadza się do biernego oglądania filmu o czymś, co zwiemy sobą. Takie postawienie sprawy naturalnie wywołuje poczucie obcości, dziwności i paradoksalności. Poczucie paradoksu jest ześlizgnięciem się w mechanizm wywołujący poczucie paradoksalności. Na najwyższym piętrze nie ma żadnych mechanizmów i namiętności – nie ma nic.

Strony

5411 liczba odsłon

Autor artykułu: Antyszwed

2 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Powieść "Ślepowidzenie" została następująco określona przez Charlesa Strossa: "wyobraźcie sobie Grega Egana, ale z obsesją na punkcie neurobiologii, piszącego historię Pierwszego Kontaktu z obcymi z punktu widzenia postludzkiego zombie, znajdującego się na pokładzie statku kosmicznego dowodzonego przez wampira, w sytuacji gdzie przetrwanie jest nagrodą pocieszenia".

  2. Chyba najlepszym sposobem oceny trafności i biologicznej przydatności przyrodzonych cech (w tym umysłowych) jest skala sukcesu reprodukcyjnego. Ludzie filozofujący trudniej się rozmnażają.

  3. Strony