Fantomowa noga stołu Wuja Sama i pozostałe gliniane, czyli największy przekręt w dziejach ludzkości

Prześlij dalej:

              W stanie głębokiego szoku przyglądamy się teraz najbliższym sąsiadom. Także brak reakcji. Jak to, nikt nic nie widział? Bo przecież niemożliwe, jak także to, by wszyscy byli w zmowie, to znaczy by widzieli przekręt i nie zareagowali? Ktoś tu zwariował – Ty czy świat?

              Albo inna sytuacja. Mecz o wejście do mistrzostw Europy. Na zegarze jest 91 minuta, nasi wygrywają z Niemcami 1:0, a to oznacza awans!  Spoceni z emocji, czekamy na końcowy gwizdek. Oby coś złego się nie stało, licho nie śpi. Ale jest dobrze. Nasi przejęli piłkę od Niemców i podają ją sprytnie między sobą w okolicach środkowej linii boiska. Chyba nie ma więc siły, która mogłaby to zmienić. Jeeest!!! Gwizdek sędziego!!! Koniec meczu!!!

             Ale nie. To nie koniec meczu. Co się dzieje? To nie sędzia zagwizdał, tylko jakiś mężczyzna w garniturze, który pojawił się nagle przy linii bocznej. W dłoniach ma jakąś kartkę papieru i nią macha. Patrzymy ze zdziwieniem, jak sędzia, przyzwany władczym gestem ręki, podchodzi do niego, posłusznie kiwa głową i powraca na boisko. Daje sygnał naszym, by rzutem z autu wznowili grę. Cholera. Zaciskamy dłonie z taką siłą, że aż bieleją nam kostki. O co chodzi? Żeby tylko coś się nie stało złego i nasi nie oddali piłki Niemcom. Ale i tak zostały już chyba sekundy.

           Nagle słyszymy głos spikera stadionowego. Mówi: „Informujemy Panstwa, że decyzją UEFA od dziś mecze piłki nożnej  będą trwać nie 90, lecz 120 minut. Odnosi się to także do bieżącego, które zostaje przedłużone o kolejne 30 minut”. Cooooo???? PRZECIEŻ TO NIEMOŻLIWE! Stadion ryczy z oburzenia, to znaczy ryczy jego część, nasi kibice. Niemcy za to zaśmiewają się do rozpuku. Wy łapiecie się za głowę. Od kiedy to wolno zmieniać reguły gry podczas jej trwania, i to zmieniać tak, że korzyść dla jednej strony jest krycząco wręcz ewidentna???

            Bzdura – powiecie. Takie rzeczy nie mają prawa się zdarzyć w cywilizowanym świecie. Odpowiem – w sporcie nie, ale w świecie finansów, jak najbardziej. I tak dzieje się od lat. Rządzący pieniędzmi, oczywiście także naszymi, tworzą uregulowania, reguły oraz normy, które pasują nie nam, lecz im. I to właśnie im mają przynieść korzyść. Nieodmiennie. My możemy się temu tylko bezradnie przyglądać. Oczywiście, jeśli chcemy, bo może wolimy nie wiedzieć pewnych rzeczy, milcząco je akceptując. No i jeśli będziemy chętni, by te przepisy, reguły oraz normy poznać dużo bliżej, w sposób ponadprzeciętny. Temu właśnie celowi ma posłużyć niniejsza książka. Traktuje o największym przekręcie w historii ludzkości. O tym, co de facto dzieje się w świecie finansów.

  ******

               Czytając uprzednie fragmenty o nieuczciwości oraz zmianach reguł, poza niedowierzaniem, niejeden z was być może zaśmiał się z rozbawieniem. I chciałbym, aby tak zostało do końca, w takim klimacie więc pozostaniemy do końca. O rzeczach poważnych postaram się pisać „na wesoło”, czyli z humorem. To po to, by Was nie zanudzić. Choć obawiam się, że kiedy dojdziecie do ostatniej strony niniejszej książki, Wasz śmiech zmieni się w gorzki,  pełen sarkazmu oraz głębokiej irytacji. Ale dobrze. Bo wtedy już będziecie świadomi, że świat finansów oraz ludzie zawiadujący nim to bezduszna i okrutna machina, a Wy, to znaczy Wasze pieniądze, to ich cel. I nie ma  w tym słowa przesady. Jeśli ktoś powie, że jego doświadczenia są inne, odpowiem że to możliwe. Wyjątki mają miejsce zawsze, słyszałem o przypadku, że lwica zaopiekowała się małym koźlątkiem, które straciło matkę.

Strony

Źródło foto: 
13028 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner