Fantomowa noga stołu Wuja Sama cz. III. Kumpel jest najważniejszy czyli Crony Capitalism

Prześlij dalej:

            Poszukujemy domu do kupna. Kupno na kredyt, budżet ok. 500.000 zł. Miasto średniej wielkości, dom niewielki ok. 120 m kw, okolica z przeciętnymi cenami, więc kwota 500.000 powinna wystarczyć. W tym celu studiujemy ogłoszenia prasowe lub internetowe. Jedno przykuwa szczególnie naszą  uwagę. Zdjęcia z zewnątrz oraz wnęrza wygladają normalnie, ale widzimy napisany wielkimi czcionkami tekst: Okazja stulecia!!! Obok jest cena, ta wynosi 1 mln zł. Prychamy ze złością czy raczej drwiną, że sprzedawca zwariował.

Ale za chwilę dostrzegamy dopisek, że to nie cena domu, ale symulacja finansowania. Całość kwoty, jaką zapłacimy z odsetkami za okres 30 lat. I teraz kiwamy z rezygnacją głową. Wszystko się zgadza. Kupno na kredyt. Banki też muszą z czegoś żyć. Ale zaraz, zaraz. Pojawia się refleksja. Czemu mamy zapłacić ż tyle? Przecież to dwa  razy więcej niż cena domu. Materiały na dom kosztowały załóżmy 300.000, a robocizna 200.000. To tak z grubsza, ale brzmi rozsądnie. Tak w jedno jak i drugie włożono pracę, energię oraz materiały. A co wkłada bank? Czy to jest warte wspomniane kolejne 500 tys, równowartość naszego domu?  I trafia Was szlag. Mówicie sobie głośno: może wreszcie czas, aby dowiedzieć się prawdy. Co banki dają z siebie, że to aż tyle musi kosztować?

Teraz wracamy do pytania zadanego na wstępie. Tak. Te słowa wypowiedział bankier. Miało to miejsce 25 czerwca 1863. Nazywał się Rothschild. A słowa kierował oczywiście do swoich kolegów z branży dotyczyły zaś nas. Mentalnie niezdolnej, naiwnej, ciemnej i nieoświeconej masy, która powinna czyścić buty bankierom. Ale także fundować im jachty, odrzutowce oraz apartamenty, każdy o wartości kilkudziesięciu naszych domów, co zresztą nieprzerwanie ma miejsce.  Zapewniać comiesięczne pensje w sumach, których wielu z nas nie odłozy w ciągu życia. Dotyczy to oczywiście nie tylko  USA. Żeby nie byc gołosłownym, prezes pewnego banku w środku Europy, w kraju z płaczącą wierzbą w tle, za niewykorzystany urlop 70 dni otrzymał ekwiwalent w wysokości 800 tys. zł, to jest przeszło 10 tysięcy za jedne dzień. Ciut mniej niż roczna minimalna płaca w owym kraju. Inny prezes, już były, obecnie premier tego samego kraju , człowiek to bez skazy, sprawiedliwy i z charyzmą, zarobił przez kilka lat prezesury astronomiczną dla 99,9% polulacji kwotę 15 mln zł.  Zapytani, wzruszą ramionami. Dają, to bierzemy. Kazdy by tak zrobił.  

Nie mam nic do nich personalnie. Ale co nas łączy z takimi ludźmi? W owym kraju z wierzbą w tle rzecz symboliczna. Ta właśnie wierzba. Służy im do wieszania na niej gruszek dla nas. 

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Proszę oczywiście o jak najwięcej komentarzy i uwag,  krytycznych również. Książka jest w trakcie tworzenia, Wasze uwagi przyczynią się do poprawy jej jakości. A także do zadawanai pytań, na wszystkie odpowiem. Mój mail to mmeissner@yahoo...

 

Strony

Źródło foto: 
14191 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

2 (liczba komentarzy)

  1. Hm.., dobrze, że ktoś opisuje świat finansów w taki sposób, to że obecnie używany pieniądz papierowy ( i nie tylko, bo wyrazem zaufania w wymianę dóbr jest też np. przelew) to tylko i wyłącznie umowa, która powinna niezmiernym szczęściem napełniać każdego któremu uda się tę celuzlozę na jakikolwiek towar wymienić.

    Dla zwykłego zjadacza chleba istotne są bardziej przyziemne sprawy, zadam więc pytanie: Co ma (może) sensownego zrobić by się uchronić się przed tym systemem. Praca i płaca nie pozwala na tworzenie oszczędności jako kapitału bo system jest tak i pod to skonstruowany, by kapitał był tam gdzie nieczego się nie wytwarza!

  2. avatar

    Szanowny Panie, niestety, niewiele możemy zrobić. Cżęść odpowiedzi na Pańskie pytania zawarłem w nowej cz. VI. Zapraszam i pozdrawiam :-)

  3. Strony