Fantomowa noga stołu Wuja Sama cz. III. Kumpel jest najważniejszy czyli Crony Capitalism

Prześlij dalej:

Powracamy do rozważań o pieniądzu. Czym jest?  Dla niektórych stanowi źródło wszelkiego zła. Nie wdając się w rozważania filozoficzne i moralne, możemy krótko skomentować, że różnie z tym bywało i bywa po dziś dzień. Był powodem wojen, zabójstw, tragedii i nieszczęść, ale używany właściwie, stanowił źródło rozwoju i pomagał lepiej żyć. Co do strony tzw. „technicznej”, przez wieki przechodził wiele ewolucji, występując w różnych formach. Te także były gorsze lub lepsze, bywało, że całkiem złe. Złoto czy srebro, ale z drugiej strony obligacje krajów, które zbankrutowały. Mówiliśmy o tym uprzednio. Tak czy tak, nie mamy alternatywy i musimy uznać, że pieniądz to nieodzowny składnik naszej rzeczywistości. Akceptujemy go bez słowa sprzeciwu. Ale jest jeden przypadek ewidentnie „złego pieniądza”. Jest to tzw. „pieniądz fiducjarny”, stosowany dziś, która to nazwa dla większości nie znaczy nic. Spójrzmy więc do encyklopedii, może ta rozjaśni nieco mroki naszych nieoświeconych umysłów. Mamy tu zagadkowe słowa:  "W prawie rzymskim fiducja była kontraktem realnym, dwustronnie zobowiązującym, niezupełnym, który polegał na przeniesieniu własności określonej rzeczy na powiernika (fiducjariusza), przy czym powiernik zobowiązywał się postępować z rzeczą w określony sposób oraz przenieść z powrotem – w oznaczonych okolicznościach – własność tej rzeczy na powierzającego". Czyli rozumując logicznie, słowa jakkolwiek zagadkowe, to jednak obiecujące. Można dojśc do przekonania, że jest z owym pieniądzem identycznie jak ze złotym.  My oddajemy go do banku, gdzie w zamian dają nam sztabkę złota, większą lub całkiem malutką, zależną od nominału banknotu. Niechby okruszek. Czy tak jest naprawdę? Nic podobnego. Senne marzenie. Definicja powinna brzmieć: Pieniądz fiducjarny to puste obietnice, gruszki na wierzbie. ZERO. Nie można wymienić go w jakimkolwiek banku na nic, za wyjątkiem mniej zniszczonego na inny, lub zmiany nominału, za co często bywa nam zapłacić. Jeśli  zażądalibyśmy na przykład złota czy srebra, popatrzono by na nas wymownie, popukano w głowę i czym prędzej wezwano pogotowie psychiatryczne. 

Fakt owego owego zerowego ekwiwalentu niesie w sobie niewyobrażalne konsekwencje i zagrożenia, o czym się milczy, a co stanie się dla nas oczywiste już niebawem. Jeśli już, ze strony finansjery padają słowa typu, że należy wspólnie dbać o obecny system, bo wszyscy jedziemy na jednym wózku. Jesteśmy całością jednego systemu. Finansjera, banki oraz konsumenci. Zastanówmy się, na jakich zasadach bazuje ów „pieniądz fiducjarny” i czemu finansjerze tak zależy na tym, byśmy wierzyli w ten wspólny wózek? To niby oczywiste, ale czy aby nie kryje się za tym nic głębszego?

Konstrukcja obecnego systemu finansowego  to patologia w czystej postaci. Nasz wózek może wykoleić się w każdej chwili.  Bywały już przypadki, że taka groźba stawała się bardzo realna, w ciągu ostatnich lat miało to miejsce dwa razy.

Strony

Źródło foto: 
15673 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

2 (liczba komentarzy)

  1. Hm.., dobrze, że ktoś opisuje świat finansów w taki sposób, to że obecnie używany pieniądz papierowy ( i nie tylko, bo wyrazem zaufania w wymianę dóbr jest też np. przelew) to tylko i wyłącznie umowa, która powinna niezmiernym szczęściem napełniać każdego któremu uda się tę celuzlozę na jakikolwiek towar wymienić.

    Dla zwykłego zjadacza chleba istotne są bardziej przyziemne sprawy, zadam więc pytanie: Co ma (może) sensownego zrobić by się uchronić się przed tym systemem. Praca i płaca nie pozwala na tworzenie oszczędności jako kapitału bo system jest tak i pod to skonstruowany, by kapitał był tam gdzie nieczego się nie wytwarza!

  2. avatar

    Szanowny Panie, niestety, niewiele możemy zrobić. Cżęść odpowiedzi na Pańskie pytania zawarłem w nowej cz. VI. Zapraszam i pozdrawiam :-)

  3. Strony