Fantomowa noga stołu Wuja Sama cz. III. Kumpel jest najważniejszy czyli Crony Capitalism

Prześlij dalej:

Teraz suma bilansowa centralnego banku amerykańskiego, czyli FED, zwana też jako „baza monetarna”, w praktyce pieniądze, wprowadzane przez FED do obrotu. Wynosi 4,5 bln USD, przy czym jeszcze w rou 2008 było to 1 bln USD. Pomiędzy latami 2008 a 2014 FED „dodał” więc 3,5 bln USD, co nazywało się eufemistycznie „quantitative easing”, dla nas „poluzowanie ilościowe”. W istocie nic innego jak wypuszczenie na rynek kolejnej, olbrzymiej masy waluty amerykańskiej bez najmniejszego pokrycia. Cały świat (oczywiście nie finansjera oraz rząd USA) uznał to za wielce kontrowersyjne. Niebawem wrócimy tak do tego jak i do FED, bo są to tematy kluczowe w naszych rozważaniach.

 

Pozostaje coś, co nie wszystkim jest znane, ale zarówno niezmiernie ważne, jak i niedoceniane. Instrumenty pochodne, czyli derywaty (niektórzy używają słowa derywatywy, od oryginału angielskiego derivative – instrument pochodny) W istocie rzeczy nie mają same w sobie jakiejkolwiek wartości, są czystym zakładem o jakieś zdarzenie w świecie finansów. Jest ich mnóstwo, a co do zasady są identyczne jak np. zakłady piłkarskie. Mogą dotyczyć kursów walut,  stóp procentowych czy bankructwa jakiegoś kraju. Wystepują w formie opcji lub kontraktów terminowych. Teoretycznie są przydatne, poza spekulacyjną pełnią rolę ubezpieczenia przed niekorzystnym zdarzeniem, np. spadkiem cen danej waluty, lub cen surowca. Niosą w sobie jednak olbrzymie ryzyko, niektórzy określają je wręcz „bombą z opóźnionym zapłonem”, która zagraża światu finansowemu. Jest to związane z ich wartością, czy raczej z proporcjami, wyrażającymi stosunek wpłaty własnej inwestora do wartości całego instrumentu. Dźwignie finansowe, jak się ten stosunek określa, wynoszą czasem nawet 1;200. A to oznacza że zainwestowane np. 1 tys. zł jest warte 200 tys. zł, innymi słowy, jeżeli prognozy posiadacza danego instrumentu okażą się prawidłowe, zarabia on  tak, jakby zainwestował 200 tys. zł. Wielkość rynku derywatów, z racji braku ich regulacji, jest bardzo trudna do dokładnego wyliczenia, przybliżona wartość to 244 bln USD. Kwota astronomiczna. Niektórzy podają jednak kwoty dwukrotnie, a nawet trzykrotnie większe.  Derywaty już raz napędziły  globalnemu rynkowi olbrzymiego strachu. Było to w 1998 roku, gdy upadł Long Term Capital Management, zagrażając krachem finansowym świata.

PKB świata za rok 2017 wyniosło 84,7 bln USD. [2] Pięć krajów o najwyższej wartości PKB to [3]:

  1. USA    18 569 100
  2. Chiny  11 218 281
  3. Japonia 4 938 644
  4. Niemcy 3 466 639
  5. Wielka Brytania 2 629 188

 

Strony

Źródło foto: 
12259 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

2 (liczba komentarzy)

  1. Hm.., dobrze, że ktoś opisuje świat finansów w taki sposób, to że obecnie używany pieniądz papierowy ( i nie tylko, bo wyrazem zaufania w wymianę dóbr jest też np. przelew) to tylko i wyłącznie umowa, która powinna niezmiernym szczęściem napełniać każdego któremu uda się tę celuzlozę na jakikolwiek towar wymienić.

    Dla zwykłego zjadacza chleba istotne są bardziej przyziemne sprawy, zadam więc pytanie: Co ma (może) sensownego zrobić by się uchronić się przed tym systemem. Praca i płaca nie pozwala na tworzenie oszczędności jako kapitału bo system jest tak i pod to skonstruowany, by kapitał był tam gdzie nieczego się nie wytwarza!

  2. avatar

    Szanowny Panie, niestety, niewiele możemy zrobić. Cżęść odpowiedzi na Pańskie pytania zawarłem w nowej cz. VI. Zapraszam i pozdrawiam :-)

  3. Strony