Fantomowa noga stołu wuja Sama a sprawa Polska, Cz. VI. Widziały gały co brały, czyli jest super

Prześlij dalej:

Niekoniecznie. Po pewnym czasie okazuje się że coś „poszło nie tak”. Ariel czy też Internet Group nie jest niechlubnym wyjątkiem. Nie pomogli eksperci, piszący prospekt emisyjny ani instytucje, które  „prześwietliły” go. Gwarancje uczciwości i  dobrych intencji emitenta zawiodły. W okresie 2009 – 2015 ilość spółek, które złożyły wniosek o upadłość, wyniosła 73.[1]  Ich nazw nie podaję, każdy może wejść na stronę i nacieszyć się widokiem „elity polskiej gospodarki”, która doprowadziła drobnych inwestorów do straty całych zainwestowanych środków. Niektóre spółki „przy okazji”, ponoć aby ratować się przed bankructwem, sięgnęły po kolejne środki inwestorów, przez emisje nowych akcji lub kusząc wysokim oprocentowaniem obligacji. Jak można się spodziewać, pieniądze tak z jednych jak i drugich „poszły się paść”. Lat następnych już nie analizowałem, wybierając tylko dwa „rodzynki” ze wspomnianego okresu.

Jednym z nich był był Hyperion S.A. „czołowy w Polsce, niezależny dostawca szerokopasmowego Internetu”, jak napisano w prospekcie emisyjnym. Nazwa ze wszech miar słuszna, słowo przedrostek „hyper” z góry niesie przesłanie czegoś wielkiego, nadzwyczajnego i wyjątkowego. I tak się tez stało. Uzyskane ze sprzedaży inwestorom 5 mln akcji 35 mln złotych, zgodnie zresztą z treścią owego prospektu zostało przeznaczone na „konsolidację” tudzież „poszerzenie infrastruktury oraz rozwój nowych usług i technologii”. Niekoniecznie jedno i drugie dotyczyło spółki jako takiej, ale właścicieli, czyli założycieli, i owszem. Ci „skonsolidowali” swoje majątki, a ich prywatna infrastruktura dzięki pieniądzom tzw. „akcjonariuszy” wzbogaciła się o nowe hiper – elementy, to jest hiper-bryki, hiper-wille oraz hiper-technologie w owych hiper-willach. Aby uniknąć zarzutów o brak obiektywizmu wobec osób zarządzających spółką (wszak rynek kapitałowy jest okrutny, a jego prawa bezwzględne), napiszę tyle, że wystarczy prosta analiza wydatków spółki, to jest wynagrodzeń zarządu i podobnych składników tzw. „kosztów”, a przy okazji  procesu tzw. „zwiększania płynności obrotu akcji”, co jest oczywistym ekwiwalentem słownym „wywalania swych akcji leszczom”, aby nie mieć co do tego ani cienia wątpliwości. Spółka Hyperion zakończyła byt giełdowy na cenie 28 groszy, a Sąd Gospodarczy zakończył męki akcjonariuszy, którzy stracili 95 procent, ogłoszeniem upadłości spółki. Męki były podwójne, bo związane ze stratą pieniędzy, ale i inne, wynikłe z płonnych nadziei, że strata być może kiedyś zmniejszy się choć trochę.  

Strony

Źródło foto: 
19047 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

1 (liczba komentarzy)

  1. Dla mnie to jest w ogóle dziwne że takie firmy windykacyjne mają rację bytu to znaczy że potrafią na siebie zarobić. Dłużnicy obecnie znają swoje prawa dzięki zwłaszcza internetowi w którym roi się od serwisów z poradami dla dłużników. Prawie każdy już wie na przykład o przedawnieniu. Ponadto, znacznie wzrosła skuteczność egzekucji komorniczych a to głównie dzięki wprowadzeniu nowelizacji dotyczącej egzekucji z rachunków bankowych, odbywa się obecnie bez wcześniejszgo powiadomienia dłużnika: http://windykacje.info.pl/2017/10/zajecie-rachunku-bankowego-bez-wczesniejszego-powiadomienia/  Ponadto, mnóstwo wierzycieli samodzielnie kieruje proste pozwy wygodnie poprzez e-sąd. Biorąc wszystko do kupy dziwi to, że takie i inne firmy windykacyjne dalej działają i tak naprawdę nie wiadomo, o co w tym chodzi. Tym bardziej że zwykle są to niskie długi kupowane w pakietach w tysiącach sztuk (każda to inny dłużnik) gdzie nie ma mowy o windykacji terenowej, bo się nie opłaca. 

  2. Strony