Fantomowa noga stołu wuja Sama a sprawa Polska, Cz. VI. Widziały gały co brały, czyli jest super

Prześlij dalej:

Taki stan rzeczy sprawia, że inwestowanie na giełdzie nie jest rzeczą łatwą. Mamy przy tym jeszcze jeden bardzo istotny element, modę na „coś”.  W latach 1990- 2000 była np. moda na Internet oraz biotechnologię. Jak bywa najczęściej, przerodziła się w znaną nam manię. Ceny akcji już w okresie istnienia „mody” są najczęściej drogie, a w trakcie jej rozwoju bardzo drogie. W takim okresie „tradycyjne” zasady ekonomii nie istnieją. Bywa, że akcje pomimo wielkiego przewartościowania rosną nieprzerwanie, jak choćby w latach od 2008 do dziś (S&P 500 wzrósł o 200%, Polsce WIG 20 około 60%) i wtedy nie wiadomo, co robić. Kwestia, czy inwestować w takim okresie w akcje, jest sprawą wyboru każdego z nas. Ale warto przynajmniej wiedzieć, jakie są reguły gry.

Dodam, że najlepszą metodą zarobku na akcjach  jest kupowanie ich, gdy „nikt ich nie chce”. Oczywiście, nie rozumiemy tego dosłownie, mamy na myśli sytuację, gdy prasa, radio i telewizja wieszczą smętne prognozy gospodarcze, załamanie rynku oraz katastrofę. Jest jasne, że taki klimat wpływa bardzo zdecydowanie na chęć sprzedaży akcji przez inwestorów, więc są one tanie. Problem w tym, że właśnie wtedy najbardziej obawiamy się ich kupna. W którymś artykule napisałem, że dobrą zasadą na giełdzie (w interesach także) jest stosowanie reguły „idź tam, skąd przychodzi tłum”. Innymi słowy, patrz na rzeczy inaczej niż większość, gdyż „większość się myli”. Fenomen ten w przypadku giełdy ma bardzo proste wyjaśnienie – a wzrostach cen akcji mówią ci, którzy już je kupili. Czyli jeżeli większość twierdzi, że ceny będą rosły oznacza to, że większość potencjalnych pieniędzy do zainwestowania już jest zajęta. A mniejszość, która może kupić akcje, nie spowoduje dalszych zwyżek cen. Mówiąc najprościej, podaż przewyższa popyt, a jest jasne, że to spowoduje spadek cen.

Myślę, że przestawione przeze mnie informacje pomogą nam odpowiedzieć sobie na wiele pytań. Między innymi na to, czy możemy na kogokolwiek lub cokolwiek liczyć, inwestując na giełdzie oraz jakimi kryteriami powinniśmy się kierować. Najważniejszym  jest ostrożność i nieuleganie „modom”, jak też pustym obietnicom (vide finanse behawioralne). Ktoś powie, że giełda nie interesuje go w ogóle, więc powyższe jest nieistotne z jego punku widzenia. Często tak nie jest, nad czym często zupełnie się nie zastanawiamy, bo ktoś kupuje akcje nam. Innymi słowy, jesteśmy bez swej woli graczami w niebezpiecznym kasynie. Mam na myśli OFE,  które inwestują część otrzymywanych środków na giełdzie (w tym oczywiście w  spółki, które zbankrutowały). Z jakimi efektami inwestują, o tym dowiadujemy się okresowo z ich sprawozdań, a jest to uzależnione od aktualnej koniunktury. Mówiąc zaś o niej, nietrudno zauważyć, że posiadacze kont w OFE stają się zakładnikami przyszłości, która wcale nie musi być różowa. Finalnie więc może okazć się, że emerytura Kowalskiego z OFE podzieliła los Hyperiona, coś-tam-Matrixa, Petroliinvestu, Universalu (starsi pamiętają tę spółkę - to były jazdy!)

Jeśli zaś ktoś użyje znanego argumentu, że  nie ma sie czego obawiać, bo "w długim terminie gospodarka rośnie, więc tak samo jest z giełdą", powiem, że to nieprawda, a ktoś kiedyś powiedział, że "w dlugim terminie to wszyscy będziemy martwi". Odbicie tego, że po latach ceny akcji  niekoniecznie są skazane na wyższe poziomy, można znaleźć na wykresach indeksów światowych, choćby japońskiego Nikkei, który jest dużo niżej niż 40 lat temu.

Strony

Źródło foto: 
21996 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Marek Meissner

Autor artykułu: Marek Meissner

1 (liczba komentarzy)

  1. Dla mnie to jest w ogóle dziwne że takie firmy windykacyjne mają rację bytu to znaczy że potrafią na siebie zarobić. Dłużnicy obecnie znają swoje prawa dzięki zwłaszcza internetowi w którym roi się od serwisów z poradami dla dłużników. Prawie każdy już wie na przykład o przedawnieniu. Ponadto, znacznie wzrosła skuteczność egzekucji komorniczych a to głównie dzięki wprowadzeniu nowelizacji dotyczącej egzekucji z rachunków bankowych, odbywa się obecnie bez wcześniejszgo powiadomienia dłużnika: http://windykacje.info.pl/2017/10/zajecie-rachunku-bankowego-bez-wczesniejszego-powiadomienia/  Ponadto, mnóstwo wierzycieli samodzielnie kieruje proste pozwy wygodnie poprzez e-sąd. Biorąc wszystko do kupy dziwi to, że takie i inne firmy windykacyjne dalej działają i tak naprawdę nie wiadomo, o co w tym chodzi. Tym bardziej że zwykle są to niskie długi kupowane w pakietach w tysiącach sztuk (każda to inny dłużnik) gdzie nie ma mowy o windykacji terenowej, bo się nie opłaca. 

  2. Strony