Dwóch nagich ruskich szpiegów, czyli spadek po Tusku i Sienkiewiczu

Prześlij dalej:

Według legendy przed Bitwą pod Grunwaldem wielki mistrz zakonu krzyżackiego posłał Polakom dwa nagie miecze. Ta mityczna prowokacja sprzed sześciu wieków nie wyprowadziła z równowagi Władysława Jagiełły, a odpowiedź zapisała się w historii klęską prowokatorów. Wczoraj ruskie GRU podesłało nam dwóch nagich szpiegów i żadnej odpowiedzi spodziewać się nie należy, prowokacja w pełni się powiodła i kolejne upokorzenie nadwiślańskiej republiki również. Mimo wszystko nastąpił jakiś postęp, bo dostrzegam, że nawet bezkompromisowi krytycy spiskowych teorii dziejów, śmieją się w głos z sukcesu polskich służb. Dzieje się tak dlatego, że przeciętny widz amerykańskich filmów nie da sobie wcisnąć medialno-politycznej bajki o dzielnym ABW, które w świetle kamer namierzyło wojskowego agenta. Takie pokazówki organizowało się za komuny i to we wczesnej fazie, potem żadnych szpiegów nikt nigdy nie widział. Owszem od czasu do czasu szanujące się służby spektakularnie wrzucają w eter pojmanie 13, 14 ruskich lub w drugą stronę amerykańskich „dyplomatów”, których odsyła się samolotem do domu, ale to ma swój sens i jasny przekaz. CIA i KGB pokazuje w ten sposób, że coś wygrało, coś tak dużego, że mogą sobie oficjalnie zakpić z przeciwnika. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Snowdena. Putin zaśmiał się w twarz Ameryce pokazując swojego człowieka i jeszcze woził go ostentacyjnie po całym świecie, czemu USA mogły się tylko bezradnie przyglądać. Spisałem tych kilka oczywistych uwag, żeby nikomu nie przyszło do głowy analizować pojmania ruskich szpiegów w takim duchu, jak to zrobił Gromosław Cze. pod nieobecność niezastąpionego komandosa Dziewulskiego. Tenże weteran SB żartował sobie z ludzkiej inteligencji perorując na temat profesjonalizmu służb. Coś bardzo podobnego zapewne powiedziałby honorowy konsul Rosji albo korespondent „Prawdy”. Niestety nie ma się z czego śmiać i trzeba bardzo uważać.

W przypadku odgadywania co chcą uzyskać rozmaici mecenasi skupieni po jednej stronie wokół WSI, a po drugiej wzdłuż SB, możliwe jest pozbieranie kilku faktów, kilkunastu przesłanek i poklejenie tego razem przy pomocy intuicji. Nie wiem o co w tym kabarecie chodzi, ale jeden logiczny scenariusz w mojej głowie sam się rysuje. ABW weszła na teren wojskowy, czyli mamy odpowiedź przegranych: Sienkiewicza, Tuska i służb, które do niedawna jakoś tam kontrolowali, na zwycięstwo wygranych – ludzi WSI, zatem patronat Bronisława Komorowskiego. Śledztwo teoretycznie zaczęło się 2 miesiące temu, ale w praktyce z całą pewnością sprawa ma dłuższy staż, co nawet Gromosław Cze. odważył się na antenie TVN24 wyraźnie powiedzieć. Dołożę dwa miesiące i mamy czerwiec, szczytowy miesiąc aferalny, w którym Tusk jeszcze się wahał i Sienkiewicz jeszcze wierzył. Parę tygodni po aferze propagandysta Tusk wystrzelił z grubej rury: „nie wiem, jakim alfabetem jest pisany ten scenariusz”, wtedy też padły deklaracje, że do końca sierpnia wszystko się wyjaśni. Problem Tusk miał podwójny, po pierwsze nie mógł pozostawić takiego przekazu, że ograli go kelnerzy, po drugie wkręcając Ruskich do gry, nie miał rzecz jasna żadnej szansy na upolowanie ludzie z FSB o GRU nie wspominając. Co zatem pozostało? Ano to co zawsze, propaganda, propaganda i jeszcze raz propaganda, przy okazji wycięcie ludzi przeciwnika politycznego.

Strony

14309 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

9 (liczba komentarzy)

  1. "Właśnie rozpoczęła się kampania reklamowa nowego rządu i Platformy Obywatelskiej. Grono specjalistów, w tym moja skromna osoba, zarzucało polskim służbom od lat, że są w stanie kompletnego rozkładu, że brak im profesjonalizmu, że nie radzą sobie z zagrożeniem rosyjskim. Wybrano więc losowo spośród tysięcy rosyjskich szpiegów, którzy jawnie działają w Polsce, dwie osoby i teraz się to nagłaśnia i zamienia w kampanię PRową. To nic innego niż PR nowego rządu.". "W polskich służbach na najwyższych piętrach władzy znajdują się rosyjskie krety. Jeśli rosyjskie krety łapią rosyjskich szpiegów to sądzę, że mamy do czynienia z działaniem za cichym porozumieniem z Moskwą.". "Jedną akcję polskich służb specjalnych mogę uznać za udaną. Chodzi o ujęcie płk. Monicza, który był rosyjskim szpiegiem, choć występował jako agent białoruskiego KGB. To była świetna akcja, znakomicie przeprowadzona przez młodych polskich oficerów, służby czeskie i litewskie. Dziś wszyscy oni zostali powyrzucani z polskich służb. To świadczy o tym, jak polskie służby działają. Dowódca tamtej akcji został zwolniony. Wiedział zbyt dużo. I umiał wskazać kretów rosyjskich w swojej firmie."

  2. Skoro przez lata swojej dzialalności ABW złapała tylko paru szpiegów to jest chyba najmniej wydajną instytucją w Polsce, i warto ją rozwiązać by zaoszczędzić parę groszy.
    Tym bardziej że ta firma jest w dość głupiej sytuacji - szpiegów z krajów NATO nie wypada łapać, a ruskich nie wolno, chyba że padnie wyraźne polecenie.
    Mają szukać agentów z Afryki czy z Bangladeszu?

  3. Na co komu ta robota?
    Czy my mamy jakieś tajemnice? Nie. U nas serce na dłoni. I w klapie, jak kto rzuci Jurasowi do puchy na pokarm dla mrówki.

  4. Nawet w niemafijnym państwie (nie wiem czy są takie), kontrola i patronat na pewno przepływa w odwrotnym kierunku i nie dotyczy to tylko tematu służb, ale także finansów, bankowości, przemysłu obronnego, armii, policji itd. Na chłopski rozum, jak niefachowy polityk, powiatowy aparatczyk, często z przypadku, koleś kolesia bo to największa zaleta, który o służbach specjalnych wie tylko tyle, że są, może nagle je "kontrolować"? Właśnie intuicyjnie, to nieprawdopodobne. Polityk skazany jest na jedno - może "kontrolować" tylko przez fachowych doradców. A skąd mogą pochodzić fachowi doradcy znający się na służbach czy innych dziedzinach? No skąd? A więc kto tu kogo kontroluje?

    Apropos wyrzynania, to walczą ze sobą "komórki" czy "węzły" tego samego polityczno-biznesowo-mediowo-wojskowo-policyjnego układu, a oni nigdy nie wyrzynają się na poważnie...

  5. parafrazując greps z amerykańskiego filmu, nie pamiętam tytułu. A więc, leciało to tak: nieważne czy to ma logo USA, czy USSR, jak i tak wszystko wyprodukowane w ChRL.
    Nieważne czy to ABW, czy WSI, jak i tak wszystkie nici prowadzą do Izraela.

  6. avatar

    Hejka dwa miecze krzyżackie to nie legenda tylko fakt - były przechowywane przez Czartoryskich i zaginęły dopiero w połowie XIX wieku skonfiskowane przez żandarmerię carską.

  7. że nasze służby kontrwywiadowcze to po prostu mistrzostwo świata.
    Chłpaki robią od lat doskonałą robotę a ten obecny przypadek ujawnienia szpiegów to tylko drobny wypadek przy pracy.Nie wiem kto przy tym grzebał ale trudno, to przyschnie. Kontynuować należy wciąż dotychczasową linię.To nasz koń trojański. Im więcej podrzucimy obcym wywiadom naszych tajnych, cudownie skutecznych recept dotyczących gospodarki,słuzby zdrowia, obronności, finansów itp ,tym lepiej.
    Im więcej państw skorzysta z naszej tajnej wiedzy na temat umacniania dobrobytu tym szybciej wokół naszych granic zobaczymy totalny ch..., dupę i kamieni kupę.A pootem znów wróci do nas nasz król europy na uchodźstwie i znów zaświeci dla nas słońce Peru. Będziemy znów szczęśliwi i bezpieczni.To szpiegowski majstersztyk.

  8. MK, sprawa ruskiej agentury w Polsce to kwestia skali. Według zasady, że zabicie jednej osoby to morderstwo, a kilku milionów to polityka. Dziś właściwie trzeba postawić tezę, że struktury państwa są całkowicie opanowane przez agenturę i próba jej pozbycia się wymagałaby praktycznie usunięcia jej większości, to stajemy przed ogromnym problemem: kto ma to zrobić, skoro i nadzór i służby wykonawacze tego nie chcą, bo działałyby wbrew włanym interesom?

    A skla jest nieprawdopodobna:
    Jeżeli na podstawie posiadanych (publicznie) informacji przyjmniemy, że każde liczące się dziś medium jest opanowne od struktur właścicielskich po sam dół przez agenturę to skala zaczyna porażać. To oni odpowiadają za strukturalną lobotomię i wprowadzanie do przestrzeni społecznej odpowiednich, bardzo precyzyjnych przekazów dzięki którym dzisiaj własciwie całe młode pokolenie uważa PRL za sanatorium, UB-ek za nierealnych a wszelkie antypolskie działania w każdym wydaniu z "teorie spiskowe". Ośmieszanie, dezawuowanie i nie dopuszczanie faktów do głosu to potęzna broń, umożliwiła min. wybranie Komoruskiego na prezydenta, chociaż jako żywo to dejavu z czasów kiedy Rosja wyznaczała nam namiestników.
    Do tego mamy przeciez wiedzę, że 95% naszych "byznesmenów" z listy 100 najbogatszych w najlepszym razie nie potrafi się wytłumczyć z okresu przed 1989r. to mamy komplet.

    Polecam ci innego Don Kichota w polskiej rzeczywistości. Ten nie miał tyle szczęścia co ty i zabrał się za barona UB-eckiego, co zaoowocowało praktycznie zabiciem mu matki i postawieniem ponad 56 zarzutów w związku z upartym dochodzeniem do sprawiedliwości. Cięzar jest taki ( ponad miliard wyprowadzonych pieniędzy i całkowite krycie przez urzędników państwowych), że nawet prawicowe media boją się tego ruszać. Jączek ma właściwie szczęscie, że jest internet i YT, bo blokadę medialną ma założoną na serio.
    Polecam:
    https://www.you...

  9. Strony