ŚDM, Jarocin, Przystanek Woodstock – dwie prawdy i jeden fałsz

Prześlij dalej:

Maciej Wąsik zadał na Twitterze krótkie pytanie. Na jaką imprezę rodzice pozwoliliby jechać swojemu dziecku, ŚDM czy „Przystanek Woodstock”? Odpowiem jak moja Mama pod koniec lat 80-tych, gdy walczyłem o bilet do Jarocina. Możesz jechać, bo ty nie pijesz i nie bierzesz narkotyków. Rzeczywiście tak było, gdy skończyłem 18 lat nie wypiłem nawet lampki szampana z tej okazji i tym bardziej nie ćpałem, potem to się wiele zmieniło, zwłaszcza w obszarze picia. Pozwoliłbym swojemu dziecku pojechać na „Przystanek Woodstock”, bo jestem pewien, że moje dziecko nie jest zainteresowane atrakcjami, jakich ten spęd dostarcza większości uczestników. Jeśli chodzi o ŚDM to w ogóle nie ma żadnego dylematu – chcesz to jedź. Umieściłem te trzy imprezy pod wspólnym mianownikiem, żeby pokazać dwie prawdy i jeden fałsz. „Za moich czasów” Jarocin był synonimem zła wszelakiego. Wszystkie mamy dostawały gęsiej skórki, gdy tylko padało złowieszcze słowo „Jarocin”. Warto sobie zdać też sprawę, że w tamtym czasie nawet wakacyjne punki z irokezami na cukier robiły niesamowite wrażenie, określenia typu „dzicz” należały do najłagodniejszych. Nikt z nas nie próbował wmawiać rodzicom, że w Jarocinie nie pije się „jaboli”, że nie ma „polskiej heroiny” (maku), broniliśmy się zupełnie innymi argumentami. No, dobrze, ale z kim tam pojedziesz? Z Andrzejem, Krzyśkiem, Robertem i Pawłem – podaję zmienione imiona, żeby kolegów nie narażać na stres po latach. I mamy im pozwoliły jechać? Pozwoliły, bo jedziemy z Andrzejem, Krzyśkiem, Robertem i Pawłem. Metoda działała, każdy z nas informował swoich rodziców, że powszechnie szanowanym kolegom, takim piątkowym, mamy pozwalały jechać do Jarocina i dzięki temu powstało ogólne ponadpokoleniowe zaufanie.

Jak to się ma do prawdy i fałszu? Z całej tytułowej trójki tylko jedna impreza oparta jest na całkowitym fałszu. Gdy spytać organizatora czy na „Przystanku Woodstock” leje się alkohol i czy narkotyki można dostać przy co czwartym namiocie, to organizator odpowiada, że takie plotki rozsiewają źli ludzie. Od organizatora, ale też uczestników tej fałszywej imprezy nie dowiemy się prawdy, jedni i drudzy okłamują rodziców, wciskają nieprawdopodobne bujdy o powszechnej higienie, miłości i abstynencji. Po co tak kłamać? Inaczej się nie da, ponieważ prócz fałszu i prawdy występuje jeszcze jedna kategoria – komercja. Jarocin i ŚDM nigdy nie były imprezami komercyjnymi, żadnych „stref Lecha”, żadnego doładowania w ”strefie Play”. Ludzie przyjeżdżali do Jarocina, żeby zobaczyć legendarne kapele, na ŚDM zjeżdżają wierni, którzy chcą zobaczyć i wysłuchać papieża. Do Kostrzyna nad Odrą zmierza młodzież zerwana z łańcucha – starych nie ma, chata wolna. Przy tej „oczywistej oczywistości”, starszy drużynowy, co to uratował tysiące niemowląt, a ostatnio staruszków, kłamie w telewizji, że nic gorszącego na prywatce się nie zdarzyło i tak od 22 lat. Porównywanie nieporównywalnych rzeczy i ludzi, wywołuje we mnie naturalny odruch. Nie oszukiwałem swojej Mamy i mam pełne zaufanie do dziecka, ale na zaufanie trzeba sobie zapracować.

Strony

30041 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    A czy  już  jest   aktualizacja w sprawie  CAŁKOWITEGO WYSPRZĄTANIA MIN   na Woodstoku  czy  juz  wszystkie    miny wysprzątane   ? Czy sa  jakieś  raporty potwierdzajace  to ?
      nie mam zaufania  do  dziada w czerwonych gatkach  który na lutstokowym poligonie  BEZ SKRUPULÓW i dla kasy  wsadza  dzieciaki na miny i bomby...

  2. avatar

    aby „polnische Wirtschaft” zaczęło nabierać innego znaczenia. To taka refleksja po ŚDM

  3. Strony