Prześlij dalej:

W stwierdzeniu, że w tej chwili na czele opozycji stoją ludzie o bardzo przeciętnym potencjale intelektualnym i całkowicie wyzuci z idei, nie ma inwektywy. Taki jest stan rzeczy, który zresztą w przypływach szczerości potwierdzają najwięksi przeciwnicy PiS. Nie raz i nie dwa słyszeliśmy lament, jaki się niósł po warszawskich salonach, że Schetyna, przy Tusku to najwyżej ubogi krewny. Z drugiej strony nie warto przesadzać, aż taki nieudolny i beznadziejny to Schetyna nie jest. Słynna charyzma ma w polityce znaczenie, ale samą charyzmą niczego się nie ugra.

Największy problem opozycji, i oby trwał wiecznie, to kompletny brak planu na przejęcie władzy, bo nieustanne walenie w PiS i Kaczyńskiego nie daje nic poza utrzymaniem grupy fanatyków, na poziomie góra 15%. Taka baza jest bardzo ważna i swego czasu doskonale to rozumiał Jarosław Kaczyński, który przetrwał kryzysy na granicy bankructwa politycznego, właśnie dzięki najwierniejszym generałom i żołnierzom. Tyle tylko, że tych dwóch formacji i liderów nijak porównać się nie da i w tym kryje się cała tajemnica nieustannych porażek opozycji. Zabrzmi to paradoksalnie, wręcz obrazoburczo, niemniej to PiS miał i nadal ma znacznie szersze pole manewru, a Schetyna i POKO, czy jak to się tam będzie nazywać, są zapędzeni w kozi róg.

PiS miał odwagę pójść szeroką ławą i dotrzeć do wykluczonych przez lata Polaków. Szerszego obszaru do zagospodarowania w Polsce nie ma. Prawdą też jest, że akurat ten kierunek dla PiS jest jedyny, przecież nie wygra z POKO w adorowaniu elit i mocodawców europejskich. Trochę się ta konkluzja kłóci ze wspomnianą szeroką gamą możliwości, ale wyłącznie wówczas, gdy się nie widzi wielu dróg tego samego kierunku. Kolejne propozycje programowe od 500+, przez sprzeciw wobec ACTA2, LGBT+, euro w Polsce i wreszcie oddanie Polakom pieniędzy z OFE, pokazują jak wielką przewagę ma Kaczyński nad Schetyną. Zaplecze polityczne POKO, w Polsce i poza granicami Polski, nie pozwoliłby na realizację żadnego z tych projektów. W takiej sytuacji Schetyna mógłby się dogadać, że na jakiś czas zostanie socjalistycznym populistą i przebije konkurencję.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Po pierwsze wyborcy POKO wymachują „liberalnymi” sztandarami, po drugi i zabójcze – wiarygodność. Schetyna obiecujący 1000 zł dla nauczycieli, 500 na każde dziecko i jeszcze 13 emeryturę, jest tak przekonujący, jak przekonujący, jak boczek po żydowsku w koszernej „Biedronce”. Tusk w 2007 roku miał 100 razy lepiej, bo Polacy nie widzieli 8 lat rządów PO. Tusk mógł łgać do woli i ludzie się na to nabierali. Schetyna łże jeszcze więcej, ale w jego słowa nie wierzy nikt, ani własny elektorat, ani tym bardziej elektorat do przejęcia. I tak pętla się zaciska i frustracja rośnie, jak powiadają „psycholodzy społeczni”. PiS nie wygra na polu POKO, ale PiS ma ten komfort, że wcale na tym polu nie gra i to pierwsza zła wiadomość dla przeciwnika. Druga i ważniejsza jest taka, że POKO nie ma szans na boisku PiS, które jest o wiele większe i ma znacznie więcej kibiców.

Strony

Źródło foto: 
28085 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. Nie ulega nasjmniejszej wątpliwości, że wchodzi w grę wariant 2.

    Przed końcem polityki resetu USA-Rosja(koniec resetu to 2013 rok,kiedy to rozeszły się interesy rosyjsko-niemieckie z amerykańsko-izraelskimi i do IIIRP został przysłany niejaki J.Daniels( przyjaciel D.Trumpa i współpracD.Trumpa w jego bliskowschodnich interesach) z misją przygotowania nowego rozdania na scenie polityczxnej Polski, pod nową politykę amerykańską, ktorą miał realizować przyszły kandydat na prezydenta USA(D.Trump już w 2012 roku był brany pod uwagę jako kandydat Republikanów w wyborach z 2012 roku, ale widocznie w USA uznano, że jeszcze nie jest to ten czas, gdyż B.H.Obama obiecywał II-gi etap polityki resetu w czasie swojej II-giej kadencji od stycznia 2013 roku).

    Kiedy W.Putin na poczatku 2013 roku odrzucił ofertę Obamy na II-gi etap resetu(emisariuszem Obamy był Danilon), to otwarta została droga dla kandydastury D.Trumpa i rozpoczęcia nowej geopolitycznej rozgrywki, ktorej realizację właśnie obserwujemy w ramach tzw. "Planu Stulecia D.Trumpa".

    Niemcy/niemiecka UE i Rosja grają przeciw temu planowi, w którym Polska jest elementem kluczowym w Europie(Projekt TRÓJMORZA) i stąd taki atak Niemiec/niemieckiej UE i stronnictwa prusko-ruskiego na włsadze PIS-u(ZP).

    Niekorzystne jest to, że  trudną sytuację rządu ZP wykorzystują śrowiska żydowskie i państwo Izrael, przy pomocy USA(447 just) chcąc przy tej okazji sciągnąć z Polski haracz w postaci zwrotu tzw. mienia bezspadkowego.

    Świadczy to o nieczystej grze względem Polski,  tych niby "strategicznych sojuszników " rządu PIS-u.

  2. Pytanie do szefa ZNP: "Czy przyczyną strajku, który zainicjował, jest bieda ciała pedagogicznego zrzeszonego w ZNP i przyległościach (Solidarność tej biedy już nie odczuwa), które zazdrości krowom lepszej paszy i wygodniejszych obór, na które bez dodatkowego tysiąca tej zabiedzonej części ciała nie będzie stać?".
    Owszem jest to kpina, którą sami zainteresowani z uporem maniaka i zapałem godnym lepszej sprawy karmią swoimi "artystycznymi" popisami.

    Do znudzenia słyszy się z obydwu stron hasło "nauczyciele zarabiają za mało", co miało być rzekomo przyczyną wszczęcia strajku. Lecz ten pusty slogan nie jest i nie może być żadnym uzasadnieniem protestu, gdyż określenie "za mało" jest określeniem względnym, a nie absolutnym. Do niego trzeba zawsze dodać względem czego lub kogo jest "za mało". Prawie każda grupa zawodowa może to samo powiedzieć, no bo kto dzisiaj twierdzi, że zarabia za dużo (z wyjątkiem posłów, którzy głosowali za zmniejszeniem swoich uposażeń).

    Ale tu właśnie zaczyna się problem dla Broniarza S., który twierdzi, że strajk ma podłoże czysto ekonomiczne, a w żadnym wypadku nie polityczne, Jeśli tak, to powinien powiedzieć w odniesieniu do której grupy zawodowej te żądane tysiąc złotych ma nadrobić "upokarzający" dystans. Czy do rolników, czy górników, czy lekarzy, czy policjantów, sędziów lub strażaków, etc.? Jeśli ten tysiąc ma uratować godność części ciała z ZNP w odniesieniu do stwierdzenia E. Bieńkowskiej, że za 6 tys, zł. to może pracować tylko złodziej lub idiota, to strajk byłby jak najbardziej uzasadniony tylko, że spóźniony o cztery lata. Broniarzowskie ciało mogło zaboleć 500+ na każde dziecko, gdyż podniosło to status rodzin uczniowskich w stosunku do tych pośród tego ciała, którym bocian niczego nie przyniósł i wtedy ten tysiączek przebiłby podwójnie przynajmniej jedno 500+.
    Wiadomo jednak, że takiego uzasadnienia nie mogą podawać, tym samym więc wolą swe dochody odnosić do rogacizny oraz nierogacizny

  3. Co do charyzmy, faktycznie Schetyna jej nie ma, ale ludzie lubią misie.

  4. Strony