Prześlij dalej:

Druga charakterystyczna rzecz to oczywiście jesienne wybory, termin idealny i dostosowany do najważniejszej bitwy o wszystko. Odpalenie strajku we wrześniu nie tylko ominęłoby wszystkie negatywne emocje związane z krzywdzeniem dzieci przez nauczycieli, ale ustawiłoby kampanię wyborczą w wybitnie korzystny dla Broniarza i Schetyny sposób. Pewnie w całym tym ciągu logicznym da się wyłapać jakieś słabości, ale jednego podważyć się nie da. Przewaga terminu wrześniowego na terminem kwietniowym jest ewidentna w najważniejszych punktach i żadne niuanse tego nie zmienią. Co w takim razie spowodowało, że strajk zaczął się w kwietniu, przed wyborami europejskimi?

Widzę tylko jedną przyczynę, którą mogła zdecydować o przyśpieszeniu zaplanowanej akcji. Dla Schetyny i całego towarzystwa zebranego pod szyldem Koalicji Europejskiej, wybory do PE to gra vabank. Wszyscy, od lewa do prawa, mówią, że przegrana z PiS w najtrudniejszych dla PiS wyborach, to definitywny koniec zjednoczonej opozycji. W mojej ocenie nawet remis doprowadzi do rozpadu koalicji. Obojętnie, jaką wersje przyjmiemy, wybory europejskie to walka o wszystko, nie tylko o parę mandatów w Brukseli, co sprawia, że wrzesień przybliża się do maja. Twardych dowodów nie mam, ale gołym okiem widać, że albo Broniarz ze Schetyną byli tak podnieceni, że nie wytrzymali do września i poszli na żywioł albo celowo przyśpieszyli, bo porażka w pierwszych wyborach oznacza klęskę w drugich.

Tak, czy inaczej strajk spalił się podwójnie i póki co udowodnił tylko jedno, że system edukacji może działać bez nauczycieli. Byłem pewien, że egzaminy się odbędą, jednak takiego sukcesu jak 100% skuteczności nie brałem pod uwagę. Szantażowanie brakiem promocji to już bandytyzm, którego nie akceptuje 90% Polaków i na tym przegrają jeszcze więcej. Po drugie powtórzenie strajku we wrześniu byłoby farsą i tak oto jedna z największych zadym spaliła na panewce, ale czemu się dziwić? Jest to kolejny „plan” przygotowany przez tych samych dowódców mnożących się ciamajdanów. Żadnych wniosków i nieustanne walenie na oślep w PiS, co przynosi odwrotne od zamierzonych skutki.

Strony

Źródło foto: 
34728 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

21 (liczba komentarzy)

  1. Termin się wyjaśnia. Poprawka rodzice już teraz są wściekli. Właśnie dowiedzieli się, że dzieci generalnie mają iść do szkoły w rejonie zamieszkania. To że szkoła denna, że ta pod nosem a rejonowa daleko lub starsze dziecko jest w tej bliskiej szkole nie ma obecnie znaczenia. To że cała reszta przedszkola poszła do tej szokły też już nie ma znaczenia. Rodzice dowożący dziatwę do szkoły przy okazji dojazdu do pracy też się mogą cmoknąć! Kończy się wybieranie lepszej szkoły. Były już były kłopoty z odzyskaniem subwencji oświatowej dla dzieci spoza rejonu. Oj będzie ciekawie, co mają poradzić rodzice dzieci u których panie w rejonie powodują paniczny atak niechęci do szkoły z moczeniem nocnym na dodatek? Zastrzelić nauczyciela? No nie zazdroszczę! A Sępy na to czekają. W Łodzi na razie zaginęło 2000 dzieci . . . . niektórzy dopiero we wrześniu się obudzą w kwestii obowiązku edukacyjnego.

  2. Strony