Reklama

Znajdź trzy szczegóły różniące oba obrazki

 

Dlaczego nie zagłosuję na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego? Powody podzieliłbym na intuicyjne i racjonalne. Te intuicyjne są powszechnie znane, charakter człowieka to jest coś co determinuje działania i tu niestety Jarosław Kaczyński dał wielokrotnie powody do poważnych obaw co do jego intencji. O ile mogę się zgodzić z jego poglądem na temat tego, że Polska jest krajem o strukturach zainfekowanych koteriami, koneksjami i szantażem agenturalnym z dawnej epoki, bo to po prostu prawda, o tyle jego działania pokazały, że Jarosław Kaczyński rozszerza tę definicję i jednocześnie zawęża. Rozszerza do nieuczciwej walki politycznej i zawęża do poziomu przeciwników swojej partii i swoich działań. Problemem Jarosława Kaczyńskiego nie jest to, że zdefiniował i układ i święcie w układ wierzy, to nie jest kwestia wiary, to widać gołym okiem, problem jest coś innego, z czego on sobie niestety nie zdaje sprawy i dlatego jego działania stają się groteskowe. Nie jest człowiekiem pozbawionym inteligencji i gdyby był konsekwentny i pogodzony z własną diagnozą, to musi wiedzieć, że nie jest w stanie układu rozbroić rzucając się na oślep i na wszystkich frontach. W ogóle nie jest w stanie układu rozbroić, układ musi wymrzeć, musi odchodzić i to się powoli dzieje, dlatego kierowanie energii i retoryki na wojnę z układem przynosi efekt odwrotny od zamierzonego, czyli umacnia układ. Kaczyński układ wzmocnił, poprzez ośmieszenie własnej definicji i tak z argumentów intuicyjnych przechodzę do argumentów racjonalnych.

Nie zagłosuje na prezydenta Kaczyńskiego z bardzo prostego powodu, ponieważ to jest polityk nieskuteczny, polityk, który pokazał, że nie potrafi poprowadzić skutecznie własnego projektu. Ale to jeszcze pół biedy, że nie potrafi. Bardziej niebezpieczne jest to, że im bardziej mu nie wychodzi, tym bardziej pogrąża się w niebezpiecznym frontalnym ataku na wszystko co się rusza i nawet na tych co byli mu życzliwi. Choćby Rafał Ziemkiewicz przekonał się jak łatwo zostać członkiem układu, kiedy się zakwestionuje umiejętności Kaczyńskiego, mimo że zagwarantuje zgodność poglądów. Największą wadą Jarosława Kaczyńskiego jest brak skuteczności politycznej, która przeradza się w działania nieodpowiedzialne, tak nie odpowiedzialne jak igraszki z Andrzejem Lepperem, czy sponiewieranie Ludwika Dorna. Jarosław Kaczyński nie tylko osłabił własną koncepcję polityczną, ale zabetonował pozycje tych, których określiłbym jako nietykalną patologię. Tempo w jakim zrażał do siebie kolejne grupy społeczne i kolejnych swoich niegdysiejszych zwolenników było jednocześnie imponujące i zabójcze. Nie wiem po co było gnoić takich ludzi jak Radosław Sikorski, słuchając takich ludzi jak Antoni Macierewicz? Nie wiem po co było pyskatego, ale pracowitego Dorna wymieniać na takiego koniunkturalistę i cwaniaka jak Kaczmarek? Nie wiem po co było poniewierać Mężydło dla kogoś takiego jak Sobecka i nie mam pojęcia, dlaczego rozsądnego i przyzwoitego Buresewicza, Kaczyński potraktował „kapiszonem” i wymienił na obciachowego Bendera? Meller, który był naprawdę kompetentnym ministrem został wymieniony na tragiczną Fotygę. Ale największą polityczną głupotą była wymiana Marcinkiewicza, który był doskonałą zasłoną dymną dla ostrych działań, które można było przeprowadzić od zaplecza. To był niewybaczalny błąd polityczny.

Kiedy się definiuje tak precyzyjnie, tak olbrzymią skalę patologii, a następnie robi tak kardynalne błędy polityczne, to buduje się obraz przerażającego braku skuteczności. Jarosław Kaczyński gubi się w projekcie, który go przerasta, gubi się fatalnie, nie potrafi stanąć ponad własnym charakterem, aby zrobić rzecz wielką i to jest wyznacznik jego niedojrzałości. Nie kot i popsute zęby. Jarosław Kaczyński swoją niedojrzałość pokazał w tym, że poświęcił wielki, przełomowy projekt polityczny, który mógł dokonać w Polsce cudów i poszedł na wojnę o rzeczy małe, z małymi ludźmi bił się o nic, poza własną beznadziejnie ulokowaną i niezdrową ambicją.  Niebezpieczeństwo jakie niesie ze sobą człowiek, który nie potrafi zapanować nad emocjami, żeby osiągnąć zamierzony cel jest o tyle, poważne, że zupełnie pozbawione kontroli. Paradoksalnie w walce z układem znacznie więcej osiągnął śmiertelny wróg Kaczyńskiego, Donald Tusk. Skąd to przekonanie? Ano choćby stąd, że gdy Tusk mówi o Solidarności i komunistycznych więzieniach, to nie ma wycia układu, że oto oszołom i styropian się odzywa. Kiedy Tusk zabiera esbekom emerytury, nie wije się układ, że oto następuje prymitywny rewanż i pogwałcenie praw, a jak się wije, to mało to kogo obchodzi i nawet TK się gubi, bo media nie mówią jaki ma być wyrok. Tusk przejął od Kaczyńskiego rozsądnych ludzi z PiS i to oni teraz pracują na wizerunek PO jako dawni opozycjoniści, którzy mają łeb na karku. Tusk rozsądnie używa takich bulterierów jak Niesiołowski, czy Palikot podczas gdy Kaczyński po prostu przesadził z Kurskim, Brudzińskim, Kempą, posłanką Wróbel, Suskim i Gosiewskim, przez to kompletni paranoicy: Niesiołowski z Palikotem zgubili się w tłumie pisowskiej paranoi. Teraz mówi się o zmianie Kaczyńskiego, zmianie charakteru i śmieszność tych dywagacji jest podwójna. Pierwsza śmieszność, to przeświadczenie, że Donald Tusk jest autentyczny nie udawany i jest przeciwieństwem Kaczyńskiego, tymczasem Donald Tusk to ten sam typ mentalny, tyle że z dodatkową umiejętnością, która czyni go znacznie niebezpieczniejszym i skuteczniejszym.

Tusk ukrywa swój wredny charakter od 20 lat, ma taką umiejętność, taką cechę charakteru właśnie, wielu jest takich ludzi, każdy takiego zna, co mówi co innego, a robi co innego. Wystarczy popatrzeć jak Tusk traktuje Komorowskiego nie można nie widzieć, że ma go za półgłówka i takiego człowieka jakim widzą go wyborcy PiS, o kolejny paradoksie. Tusk potrafi udawać kogoś zupełnie innego niż jest i choć robi to dość topornie, jest to wystarczający kamuflaż, aby porwać mało rozgarnięte masy. Tusk ma wrodzony talent do fałszywego przedstawiania własnej osoby, powie to każdy, kto Tuska zna, oczywiście powie po cichu, a mimo to nikt nie pyta czy Tusk udaje i kiedy jest autentyczny. Wtedy gdy mówi o polityce miłości, czy wtedy gdy mówi sam i ustami Wajdy o wojnie? Kaczyński jest wredny i nie potrafi tego ukryć, tym przegrywa z Tuskiem. Druga śmieszność jest taka, że mnie kompletnie nie interesuje, czy Kaczyński zmieni się w dobrotliwego staruszka zastępującego dzieciom Marty Kaczyńskiej zmarłego dziadka. Trzeba być wyjątkowo naiwnym i mało wymagającym, aby takich polityków wybierać na liderów. Gdyby Kaczyński stał się takim zdziecinniałym starcem, wtedy byłby dla mnie skończony. Mnie interesuje, czy Kaczyński się zmienił w jednej dyscyplinie. Czy się zmienił w skuteczności politycznej, czy zrozumiał, że z tą retoryką, z tymi ludźmi jakimi się otaczał, nie może przeprowadzić swojego projektu?

Tylko to obserwuję w Kaczyńskim i testuję, na razie widzę olbrzymi postęp, ale to za mało czasu, aby się przekonać i dlatego nie zagłosuję na prezydenta Kaczyńskiego. Potrzebuję jeszcze roku, aby zobaczyć Kaczyńskiego w akcji i jeśli się przekonam, że on dorósł do własnego projektu, zagłosuję na premiera Kaczyńskiego. Interesuje mnie tylko i wyłącznie dojrzałość polityczna, interesuje mnie to, czy Kaczyński zdefiniował w końcu własne błędy, potrafi je skorygować i zacząć realizować polityczny plan, po którym ja się w 80% podpisuję, a to już strasznie dużo w realiach polskiej polityki. I nie straszna mi żadna CBA, nie straszne mi ludowe podania o rozlewie krwi i nieludzkich represjach, uważam, że wymiana elit, pogonienie stetryczałego towarzystwa wzajemnej peerelowskiej adoracji i wybicie Polakowi ze łba, że kombinować i kraść to cnota, byłoby społeczną rewolucją dającą natychmiastowe rezultaty. Do tego realna polityka zagraniczna, twarde stąpanie po ziemi wobec wszystkich głupot jakie płyną z Brukseli, wobec sypiącej się Unii Europejskiej, która w socjalizmie i ideologicznej śmieszności już dawno przekroczyła próg wytrzymałości inteligentnego Europejczyka. Pytanie czy Kaczyński jest już gotowy, aby pokonać własne emocje i nieudolność? Czy jest gotowy, by zacząć korzystać z cywilizowanych, nowoczesnych narzędzi politycznych. Tylko to pytanie mnie interesuje, ponieważ ja nie mam żadnych wątpliwości, że takich jak Lepper, Sawicka, Garlicki, Kaczmarek, Dochnal, Drzewiecki i Chlebowski należy widowiskowo i dla przykładu odstrzelić, ale tego nie można robić armatą, tylko sztucerem. Przy waleniu armatą dostają Mężydło i Sikorski, Meller i Borusewicz, a tego nikt o zdrowych zmysłach nie zaakceptuje, ponieważ robi się bezmyślna rzeź, zamiast racjonalnego porządku.

PS Jedna kontraktowa podpowiedź. Dokładnie tak, wyeksponować w PO Palikotów, Pitery, dać gadać głupoty dziadkowi Bartoszewskiemu, jemu już demencja dokonała nieodwracalnego spustoszenia. Własnych oszołomów pochować i mówić ludzkim językiem. Niech jeszcze ze sto razy Polak usłyszy, że jak się było w Oświęcimiu to można sobie pozwolić na więcej, czyli na zwykłe chamstwo. Polacy uwielbiają słuchać takich rzeczy, tak jak uwielbiali słuchać, że są wykształciuchami. Tylko do tego trzeba roku, nie paru tygodni. Niech się Komorowski dochrapie urzędu, jestem pewien, że on Tuskowi odpłaci za upokorzenia, a upokorzonych jest więcej i wszyscy czekają na jakąś alternatywę dla Tuska.

Reklama
Poprzedni artykułKaczor
Następny artykułOdpowiedzi na pytania od Janusza Korwin-Mikke
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

42 KOMENTARZE

  1. Jeśli potrafisz,znajdź różnice dzielące te wypowiedzi:
    Matka Kurka 24.05.2010 – 20:30.

    “Na Twoim miejscu pomodliłbym się, żeby wygrał. W przeciwnym razie weźmie premiera, a tego to nawet ja się boję”.

    25.05.2010 – 2:42 | dodał:MatkaKurka”.

    “…ale to za mało czasu, aby się przekonać i dlatego nie zagłosuję na prezydenta Kaczyńskiego. Potrzebuję jeszcze roku, aby zobaczyć Kaczyńskiego w akcji i jeśli się przekonam, że on dorósł do własnego projektu, zagłosuję na premiera Kaczyńskiego. Interesuje mnie tylko i wyłącznie dojrzałość polityczna, interesuje mnie to, czy Kaczyński zdefiniował w końcu własne błędy, potrafi je skorygować i zacząć realizować polityczny plan, po którym ja się w 80% podpisuję, a to już strasznie dużo w realiach polskiej polityki”.

  2. Jeśli potrafisz,znajdź różnice dzielące te wypowiedzi:
    Matka Kurka 24.05.2010 – 20:30.

    “Na Twoim miejscu pomodliłbym się, żeby wygrał. W przeciwnym razie weźmie premiera, a tego to nawet ja się boję”.

    25.05.2010 – 2:42 | dodał:MatkaKurka”.

    “…ale to za mało czasu, aby się przekonać i dlatego nie zagłosuję na prezydenta Kaczyńskiego. Potrzebuję jeszcze roku, aby zobaczyć Kaczyńskiego w akcji i jeśli się przekonam, że on dorósł do własnego projektu, zagłosuję na premiera Kaczyńskiego. Interesuje mnie tylko i wyłącznie dojrzałość polityczna, interesuje mnie to, czy Kaczyński zdefiniował w końcu własne błędy, potrafi je skorygować i zacząć realizować polityczny plan, po którym ja się w 80% podpisuję, a to już strasznie dużo w realiach polskiej polityki”.

  3. Trzeba być skutecznym.
    Zabrać się w pierwszym rzędzie za sędziów. Nie poprzez konferencje prasowe a zesłania. Tych z Krakowa wysyłać do Olsztyna a tych z Rzeszowa do Szczecina. Wytłumaczyć, że służą Polsce i ich mobilność jest jak najbardziej na miejscu. Zmiana otoczenia pozrywa wszelkie układy i przyjaźnie ze studiów. Amerykanin zmienia swoje miejsce zamieszkania 4 razy w życiu.

    Dziennik Polski z dnia 18.12.2009 roku – obrońca Edwarda K. głównego oskarżonego w procesie tzw. gangu Wielopole, mecenas Andrzej G. oskarżył w śledztwie kolegów z palestry o nieformalne załatwianie wyroków w sądzie.

    • @e_k
      W latach 2005-2007 weszła taka zmiana (ustawa? Zresztą dość szybko odwołana…) w prawie, która pozwalała wysyłać sędziów z miejsca do miejsca na takiej zasadzie, jak piszesz. Za ministrowania Ziobry, zdaje się.

      Tak się złożyło, że rozmawiałem wtedy z zaprzyjaźnionym małżeństwem: on – radca prawny, ona – sędzia. Oboje zgodnie twierdzili, że to próba umożliwienia pośredniego wpływu na działalność sądów (“wydaj wyrok po naszej myśli, albo jutro pakuj się i wypad na drugi koniec kraju”).

      Prawnicy to ludzie zazwyczaj majętni, zakorzenieni w konkretnym miejscu (dom, ziemia), a ponieważ oni sami mają wpływ na tworzenie dotyczącego ich prawa, czarno widzę mobilność i rozrywanie tych powiązań, o których piszesz.

      • Tak prawnicy w Polsce to
        Tak prawnicy w Polsce to bardzo majętni ludzie, może dlatego, że mniej majętni studenci prawa aby zdobyć aplikację muszą mieć “tradycje w rodzinie”. Dzięki temu mamy najmniej prawników i najdroższe “usługi” w całej UE. A każda próba zmiany dzikich reguł w tym kartelu, to zamach na wolność i “polityczne naciski”. To samo dotyczy klinik, zakładów energetycznych i ZUS, tam też pracują małżeństwa i bratanice i też się boją CBA o 6.00 rano.

        • Jest w Krakowie taki adwokat o nazwisku zaczynającym
          się na literę W. Prawomocnym wyrokiem skazany w sprawie o sprzedaż dziecka na karę w zawieszeniu. Dalej praktykuje. Zadzwoniłem ze dwa lata temu do niego i usłyszałem, że na dzień dobry należy wpłacić na jego konto 10 000 zł. (dziesięć tysięcy złotych za podjęcie sprawy bez żadnych gwarancji wygranej). Miałem już z nim wcześniej do czynienia w sprawie skomplikowanej sytuacji prawnej w posesji. Mówił mi wprost, że należy sfałszować metrykę i sprawa będzie wygrana.

  4. Trzeba być skutecznym.
    Zabrać się w pierwszym rzędzie za sędziów. Nie poprzez konferencje prasowe a zesłania. Tych z Krakowa wysyłać do Olsztyna a tych z Rzeszowa do Szczecina. Wytłumaczyć, że służą Polsce i ich mobilność jest jak najbardziej na miejscu. Zmiana otoczenia pozrywa wszelkie układy i przyjaźnie ze studiów. Amerykanin zmienia swoje miejsce zamieszkania 4 razy w życiu.

    Dziennik Polski z dnia 18.12.2009 roku – obrońca Edwarda K. głównego oskarżonego w procesie tzw. gangu Wielopole, mecenas Andrzej G. oskarżył w śledztwie kolegów z palestry o nieformalne załatwianie wyroków w sądzie.

    • @e_k
      W latach 2005-2007 weszła taka zmiana (ustawa? Zresztą dość szybko odwołana…) w prawie, która pozwalała wysyłać sędziów z miejsca do miejsca na takiej zasadzie, jak piszesz. Za ministrowania Ziobry, zdaje się.

      Tak się złożyło, że rozmawiałem wtedy z zaprzyjaźnionym małżeństwem: on – radca prawny, ona – sędzia. Oboje zgodnie twierdzili, że to próba umożliwienia pośredniego wpływu na działalność sądów (“wydaj wyrok po naszej myśli, albo jutro pakuj się i wypad na drugi koniec kraju”).

      Prawnicy to ludzie zazwyczaj majętni, zakorzenieni w konkretnym miejscu (dom, ziemia), a ponieważ oni sami mają wpływ na tworzenie dotyczącego ich prawa, czarno widzę mobilność i rozrywanie tych powiązań, o których piszesz.

      • Tak prawnicy w Polsce to
        Tak prawnicy w Polsce to bardzo majętni ludzie, może dlatego, że mniej majętni studenci prawa aby zdobyć aplikację muszą mieć “tradycje w rodzinie”. Dzięki temu mamy najmniej prawników i najdroższe “usługi” w całej UE. A każda próba zmiany dzikich reguł w tym kartelu, to zamach na wolność i “polityczne naciski”. To samo dotyczy klinik, zakładów energetycznych i ZUS, tam też pracują małżeństwa i bratanice i też się boją CBA o 6.00 rano.

        • Jest w Krakowie taki adwokat o nazwisku zaczynającym
          się na literę W. Prawomocnym wyrokiem skazany w sprawie o sprzedaż dziecka na karę w zawieszeniu. Dalej praktykuje. Zadzwoniłem ze dwa lata temu do niego i usłyszałem, że na dzień dobry należy wpłacić na jego konto 10 000 zł. (dziesięć tysięcy złotych za podjęcie sprawy bez żadnych gwarancji wygranej). Miałem już z nim wcześniej do czynienia w sprawie skomplikowanej sytuacji prawnej w posesji. Mówił mi wprost, że należy sfałszować metrykę i sprawa będzie wygrana.

  5. Canned Head – to taktyka: krok w tył, by dwa do przodu
    Canned Head, to nie wycofywanie się, lecz chyba
    zmiana taktyki MK wynikająca z ustaleń ze swoim
    pracodawcą.
    Kaczyński przygotowuje się do przyszłej roli premiera,
    a kampania w swej dotychczasowej fazie napędziła
    mu zwolenników i w ten sposób spełniła już swoją rolę.
    Krok dalej w kierunku starań o prezydenturę to krok
    o tyle ryzykowny, że wymagający debaty, gdzie
    Kaczyńskiemu mogłyby puścić nerwy.
    Wtedy Kaczyński mógłby stracić to, co dotychczasowym
    przebiegiem kampanii zyskał.
    Kto wie, czy w sztabie JK nie postanowiono, że J.K.
    udziału w debacie nie weźmie.
    Może rzeczywiście, tak jak sugerował MK, JK tłumacząc
    się zmęczeniem nieszczęściami życiowymi, a w tym
    chorobą swojej matki przejdzie do roli kandydata
    mało aktywnego.
    Wtedy naturalnym i nie wzbudzającym szerszej krytyki
    będzie nie wzięcie udziału w debacie kandydatów
    na prezydenta.
    Myślę, że układający strategię postępowania J.K.
    w kampanii prezydenckiej biorą również pod uwagę
    możliwość jego wycofania się tuż przed wyborami.
    Jeśli analiza tej możliwości wykaże, że w wyniku
    wycofania się z kampanii powstanie spore
    prawdopodobieństwo spadku popularności J.K.,
    to do wycofania się J.K. nie dojdzie, i to nawet
    w wypadku śmierci matki J.K.

  6. Canned Head – to taktyka: krok w tył, by dwa do przodu
    Canned Head, to nie wycofywanie się, lecz chyba
    zmiana taktyki MK wynikająca z ustaleń ze swoim
    pracodawcą.
    Kaczyński przygotowuje się do przyszłej roli premiera,
    a kampania w swej dotychczasowej fazie napędziła
    mu zwolenników i w ten sposób spełniła już swoją rolę.
    Krok dalej w kierunku starań o prezydenturę to krok
    o tyle ryzykowny, że wymagający debaty, gdzie
    Kaczyńskiemu mogłyby puścić nerwy.
    Wtedy Kaczyński mógłby stracić to, co dotychczasowym
    przebiegiem kampanii zyskał.
    Kto wie, czy w sztabie JK nie postanowiono, że J.K.
    udziału w debacie nie weźmie.
    Może rzeczywiście, tak jak sugerował MK, JK tłumacząc
    się zmęczeniem nieszczęściami życiowymi, a w tym
    chorobą swojej matki przejdzie do roli kandydata
    mało aktywnego.
    Wtedy naturalnym i nie wzbudzającym szerszej krytyki
    będzie nie wzięcie udziału w debacie kandydatów
    na prezydenta.
    Myślę, że układający strategię postępowania J.K.
    w kampanii prezydenckiej biorą również pod uwagę
    możliwość jego wycofania się tuż przed wyborami.
    Jeśli analiza tej możliwości wykaże, że w wyniku
    wycofania się z kampanii powstanie spore
    prawdopodobieństwo spadku popularności J.K.,
    to do wycofania się J.K. nie dojdzie, i to nawet
    w wypadku śmierci matki J.K.

    • Gdybyści mieli pretensę o
      Gdybyści mieli pretensę o rzekę, to wyjaśniam. Rzeka to żywioł. Wiry, zakręty i przełomy. Nie da się w nią wejść, bo powali człowieka. Wy macie jakieś długie jeziora a nie rzeki. U was można się położyć na tym smętnie płynącym rozlewisku i drzemać sobie do woli. My górale (i półgórale) zasze walczymy z żywiołem. Stawiamy mu czoła, stajemy do walki i to nas kształtuje, to nas wzmacnia i daje siły, by powiedzieć jasno – koniec z prezydentami nizinnymi, czas na prezydentów górskich.

    • Gdybyści mieli pretensę o
      Gdybyści mieli pretensę o rzekę, to wyjaśniam. Rzeka to żywioł. Wiry, zakręty i przełomy. Nie da się w nią wejść, bo powali człowieka. Wy macie jakieś długie jeziora a nie rzeki. U was można się położyć na tym smętnie płynącym rozlewisku i drzemać sobie do woli. My górale (i półgórale) zasze walczymy z żywiołem. Stawiamy mu czoła, stajemy do walki i to nas kształtuje, to nas wzmacnia i daje siły, by powiedzieć jasno – koniec z prezydentami nizinnymi, czas na prezydentów górskich.

  7. Mały bilans sobie zrobiłem, bo zacząłem szukać zasady.
    I tak:
    L. Wałęsa – bohaterski przywódca Solidarności, jako prezydent postawił pod znakiem zapytania cały swój dorobek
    A. Kwaśniewski – z tego co wiem, nawet lewica już go nie trawi
    L. Miller – jak zaczął tak skończył
    J.Korwin-Mikke – nieprzeciętny intelekt, a jednocześnie z uporem maniaka obrzydza ludziom idee prawicy
    D. Tusk – dokonania: …(k…wa, jakie dokonania?); na słowo ‘liberał’ lecą przekleństwa
    J. Kaczyński – prawie jak wyżej; przekleństwa lecą znacznie częściej
    Na pociechę: zestawienie jest tendencyjne a ponadto mamy 40 mln luda. Musi się w końcu znaleźć taki, który nie roztrowni kapitału początkowego. Tylko ten czas, który coraz szybciej goni.

  8. Mały bilans sobie zrobiłem, bo zacząłem szukać zasady.
    I tak:
    L. Wałęsa – bohaterski przywódca Solidarności, jako prezydent postawił pod znakiem zapytania cały swój dorobek
    A. Kwaśniewski – z tego co wiem, nawet lewica już go nie trawi
    L. Miller – jak zaczął tak skończył
    J.Korwin-Mikke – nieprzeciętny intelekt, a jednocześnie z uporem maniaka obrzydza ludziom idee prawicy
    D. Tusk – dokonania: …(k…wa, jakie dokonania?); na słowo ‘liberał’ lecą przekleństwa
    J. Kaczyński – prawie jak wyżej; przekleństwa lecą znacznie częściej
    Na pociechę: zestawienie jest tendencyjne a ponadto mamy 40 mln luda. Musi się w końcu znaleźć taki, który nie roztrowni kapitału początkowego. Tylko ten czas, który coraz szybciej goni.

  9. Od dłuższego czasu stwierdzam
    że Tusk jest mistrzem Polski w polityce (PR to sól polityki, szczególnie w dzisiejszych zdominowanych przez przekaz medialny czasach), ostatnio jednak stwierdzam również, że w jego “wilczych oczach” można wyczytać dojrzałość. Chcę w to wierzyć, gdyż wg mnie obecnie nie ma innej alternatywy dla PO. Martwi mnie to, że za rok wybory parlamentarne i z tego powodu moja empatia będzie znowu próbowała jakoś usprawiedliwić brak zdecydowanych działań reformatorskich tandemu Tusk-Komorowski, ale … ja alternatywy, póki co, nie widzę, przynajmniej w polityce ekonomicznej Polski.

      • Zastanawiałeś się kiedyś, tak
        Zastanawiałeś się kiedyś, tak już zupełnie na spokojnie, jak to się dzieje, że GW wyławia takie nieistotne, marginalne informacje z precyzją neurochirurga. Te wszystkie telefony do RM o słuchalności 2,5%, ten napis “Żydzi do gazu”, w sraczu gdzieś w Kobylej Górze. Po co? Jak myślisz po co się eksponuje w oglądalności milionowej, zjawiska, które mają ze 2 tysiące odbiorców? Tergo “newsa” nie było dziś nawet w TVN24, nawet na Onet go nie widziałęm. I Ty mi naprawdę chcesz powiedzieć na podstawie tak chamsko skrojonej propagandy ideologicznej, podejmujesz decyzje w kwestii wyboru politycznego? Przecież to jest news skrojony na poziomie bulwaru i z pełną premedytacją lep przygotowany na tych co się lubią podniecać tanią sensacją. Moja babcia ogląda takie programy na Polsacie, gdzie jakiś mąż rzucił żonę i okradł dziecko. To są takie inscenizacje przygotowane pod to, żeby gadać do TV: “co za bydlak”. Tu masz to samo, ten sam poziomo dziennikarstwa obliczonego na ten sam efekt, na to żeby znó jedni się rzucili z widłami na drugich. A może tam był jakiś więzień Auschwitz z pięknym życiorysem i dlatego “wolno mu więcej” i jest “profesorem”. Ja się już tym nie podniecam, to nie jest polityka i ja wiem, że Kaczyński ma Urbana, a Tusk Rydzyka, albo odwrotnie, bo mam to już w dupie. Nie można poważnie rozmawiać o polityce i gospoderace cytując bulwarówki. Podejmuje decyzje zamykając oczy na gówniany przekaz medialny, kompletnie się tym już nie podniecam i nuży mnie to.

        • Najsampierw napisałem post I,
          a dopiero później dopisąłem post II i nie ważne co “wyłowiła” GW, gdyż wkleiłem ten link, bo nie chciało mi się pisać o tym jak na reformę finansów (zwiąków chyba nie ma tylko we wojsku)może wpłynąć poparcie Soloidarności Janusza Śniadka.
          PS
          Uzgodniliśmy, co prawda, że nie będziemy patrzeć na drugi szereg popierający kandydata, ale w przypadku Śniadka jakoś nie wierzę, że tego poparcia nie trzeba będzie jakoś spłacić. W przypadku Brtoszewskiego czy Wajdy koszty dla budżetu raczej będą promilowe.

          • Żartujesz chyba. Koszty
            Żartujesz chyba. Koszty utrzymania Wajdy i Bartoszewskiego są nieporównywalne z kosztami Śniadka. Tu się chyba zgodzimy, że elity jakie one by nie były kiełbasą i wódką się nie zadowolą. Kaczyńskiemu Solidarność wygrała wybory w 2005 roku, nie widziałem żadnej spłaty długów, a co więcej jak zwykle jechali po OPZZ i innych związkach z PRL, o których jakoś zapomniałeś, a które mogły wypieprzyć w powietrze budżet Gilowskiej i to przy oklaskach mediów i Hanki Walzowej co rozdawała kanapki. Ale to wszystko nieistotne, istotne jest to, że na 5 przykładów pod Tuska, oddam Ci 10 po Kaczyńskiego i to druga podpowiedź jaką dzisiaj przemycam. Powiem jeszcze bardziej wprost, że mogę z Tobą przegadać w ten sposób trzy inkarnacje i nie będzie końca licytacji, tylko, że ja w tej aukcji jestem już tylko po to, aby przywrócić proporcje i przypomnieć o realnej cenie, którą windują rozmaici lichwiarze w gatunku redaktorów gazet i dyrektorów rozgłośni.

          • elity jakie one by nie były kiełbasą i wódką się nie zadowolą
            Zadowolą się, dzieciństwo se przypomną. A my pyry, w mundurkach.

          • Spłatą długów wyborczych dla Solidarności
            było zachowanie status quo, gdyż za Minister Gilowskiej (już to kiedyś przerabialiśmy) nie wprowadzono żadnych, powtarzam ŻADNYCH, rozwiązań, które ograniczałyby wydatki budżetowe, nie mówiąc o prywatyacji, bo to Jasińskiego, a nie Pani Profesor domena. Kiedyś już o tym pisałem, że poznałem propozycje reformy finansów, które powstały w zespole Pani Pofesor, ale propozycje te (naprawdę sensowne) nigdy nie dotarły do ław sejmowych.
            PS
            OPZZ to chyba nie od PO? Oczywiście nie mam myśli PO w opozycji.

  10. Od dłuższego czasu stwierdzam
    że Tusk jest mistrzem Polski w polityce (PR to sól polityki, szczególnie w dzisiejszych zdominowanych przez przekaz medialny czasach), ostatnio jednak stwierdzam również, że w jego “wilczych oczach” można wyczytać dojrzałość. Chcę w to wierzyć, gdyż wg mnie obecnie nie ma innej alternatywy dla PO. Martwi mnie to, że za rok wybory parlamentarne i z tego powodu moja empatia będzie znowu próbowała jakoś usprawiedliwić brak zdecydowanych działań reformatorskich tandemu Tusk-Komorowski, ale … ja alternatywy, póki co, nie widzę, przynajmniej w polityce ekonomicznej Polski.

      • Zastanawiałeś się kiedyś, tak
        Zastanawiałeś się kiedyś, tak już zupełnie na spokojnie, jak to się dzieje, że GW wyławia takie nieistotne, marginalne informacje z precyzją neurochirurga. Te wszystkie telefony do RM o słuchalności 2,5%, ten napis “Żydzi do gazu”, w sraczu gdzieś w Kobylej Górze. Po co? Jak myślisz po co się eksponuje w oglądalności milionowej, zjawiska, które mają ze 2 tysiące odbiorców? Tergo “newsa” nie było dziś nawet w TVN24, nawet na Onet go nie widziałęm. I Ty mi naprawdę chcesz powiedzieć na podstawie tak chamsko skrojonej propagandy ideologicznej, podejmujesz decyzje w kwestii wyboru politycznego? Przecież to jest news skrojony na poziomie bulwaru i z pełną premedytacją lep przygotowany na tych co się lubią podniecać tanią sensacją. Moja babcia ogląda takie programy na Polsacie, gdzie jakiś mąż rzucił żonę i okradł dziecko. To są takie inscenizacje przygotowane pod to, żeby gadać do TV: “co za bydlak”. Tu masz to samo, ten sam poziomo dziennikarstwa obliczonego na ten sam efekt, na to żeby znó jedni się rzucili z widłami na drugich. A może tam był jakiś więzień Auschwitz z pięknym życiorysem i dlatego “wolno mu więcej” i jest “profesorem”. Ja się już tym nie podniecam, to nie jest polityka i ja wiem, że Kaczyński ma Urbana, a Tusk Rydzyka, albo odwrotnie, bo mam to już w dupie. Nie można poważnie rozmawiać o polityce i gospoderace cytując bulwarówki. Podejmuje decyzje zamykając oczy na gówniany przekaz medialny, kompletnie się tym już nie podniecam i nuży mnie to.

        • Najsampierw napisałem post I,
          a dopiero później dopisąłem post II i nie ważne co “wyłowiła” GW, gdyż wkleiłem ten link, bo nie chciało mi się pisać o tym jak na reformę finansów (zwiąków chyba nie ma tylko we wojsku)może wpłynąć poparcie Soloidarności Janusza Śniadka.
          PS
          Uzgodniliśmy, co prawda, że nie będziemy patrzeć na drugi szereg popierający kandydata, ale w przypadku Śniadka jakoś nie wierzę, że tego poparcia nie trzeba będzie jakoś spłacić. W przypadku Brtoszewskiego czy Wajdy koszty dla budżetu raczej będą promilowe.

          • Żartujesz chyba. Koszty
            Żartujesz chyba. Koszty utrzymania Wajdy i Bartoszewskiego są nieporównywalne z kosztami Śniadka. Tu się chyba zgodzimy, że elity jakie one by nie były kiełbasą i wódką się nie zadowolą. Kaczyńskiemu Solidarność wygrała wybory w 2005 roku, nie widziałem żadnej spłaty długów, a co więcej jak zwykle jechali po OPZZ i innych związkach z PRL, o których jakoś zapomniałeś, a które mogły wypieprzyć w powietrze budżet Gilowskiej i to przy oklaskach mediów i Hanki Walzowej co rozdawała kanapki. Ale to wszystko nieistotne, istotne jest to, że na 5 przykładów pod Tuska, oddam Ci 10 po Kaczyńskiego i to druga podpowiedź jaką dzisiaj przemycam. Powiem jeszcze bardziej wprost, że mogę z Tobą przegadać w ten sposób trzy inkarnacje i nie będzie końca licytacji, tylko, że ja w tej aukcji jestem już tylko po to, aby przywrócić proporcje i przypomnieć o realnej cenie, którą windują rozmaici lichwiarze w gatunku redaktorów gazet i dyrektorów rozgłośni.

          • elity jakie one by nie były kiełbasą i wódką się nie zadowolą
            Zadowolą się, dzieciństwo se przypomną. A my pyry, w mundurkach.

          • Spłatą długów wyborczych dla Solidarności
            było zachowanie status quo, gdyż za Minister Gilowskiej (już to kiedyś przerabialiśmy) nie wprowadzono żadnych, powtarzam ŻADNYCH, rozwiązań, które ograniczałyby wydatki budżetowe, nie mówiąc o prywatyacji, bo to Jasińskiego, a nie Pani Profesor domena. Kiedyś już o tym pisałem, że poznałem propozycje reformy finansów, które powstały w zespole Pani Pofesor, ale propozycje te (naprawdę sensowne) nigdy nie dotarły do ław sejmowych.
            PS
            OPZZ to chyba nie od PO? Oczywiście nie mam myśli PO w opozycji.