Detronizacja

Prześlij dalej:

Jana 6:15: „Jezus zaś, wiedząc, iż chcą przyjść i go porwać, żeby go uczynić królem, oddalił się znowu na górę sam jeden”. Później powiedział do rzymskiego namiestnika: „Moje królestwo nie jest częścią tego świata. Gdyby moje królestwo było częścią tego świata, moi słudzy walczyliby, żebym nie został wydany Żydom. Ale przecież moje królestwo nie jest stąd” (Jana 18:36).

Jak. 4:4: „Cudzołożnice, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Kto więc chce być przyjacielem świata, czyni siebie nieprzyjacielem Boga”. (1 Jana 5:19) Wiemy, że pochodzimy od Boga, lecz cały świat podlega mocy niegodziwca.

Intronizacja czy Uznanie Jezusa Chrystusa?

Episkopat w marcu 2008 roku twierdził, że ogłaszanie Chrystusa Królem Polski jest "niewłaściwe i niepotrzebne", a w 2012 r. uważał, że "nie trzeba Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać Go na tron". Znaleziono później jednak zadowalającą formułę, aby jak to się mówi wilk był syty i owca cała. Nazwę "intronizacja" zastąpiono słowem "uznanie". W styczniu 2016 roku bp Andrzej Czaja oświadczył: „Stwierdziliśmy, że uznanie przez wspólnotę ojczysta panowania Jezusa Chrystusa nad nią jest teologicznie dopuszczalne”.

Dlatego nie było żadnej Intronizacji. Powiedziano tylko to, co ludzie wiedzą od zawsze, że słońce wschodzi na wschodzie. Póki co w mediach trwa w najlepsze kabaret. Zwolennicy Intronizacji zaklinają rzeczywistość i przekonują, że Intronizacja była; ci którzy w Intronizacji widzieli herezję i bałwochwalstwo podkreślają, że zamiast Intronizacji było "uznanie". Obrazu groteski dopełniają dociekania, czy premier Szydło była na uroczystości. Większość doniesień podaje, że Beata Szydło była w Łagiewnikach, komentatorzy twierdzą, że nikt jej nie widział. Nie wiem jak było, bo też tam nie byłem, chociaż akcję "uznania" popieram całym sercem.

Uznanie Jezusa Chrystusa za Króla i Pana w wymiarze osobistym

- to nie to samo co Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Ten sprytny manewr pozwolił władzom duchownym wyprzedzić ruch wiernych i umożliwił przejęcie inicjatywy. Tylko czy zwolenników Intronizacji to zadowoli?

Wielu z nich nie podoba się to, że nie padło słowo Intronizacja albo, że nie padło określenie Król Polski.

Przeciwnicy Intronizacji tłumaczą, że słowo "Intronizacja" obrażało by Jezusa Chrystusa który przecież jest Królem wszystkich Królów, wszystkich narodów i całego wszechświata.

O żadnej Intronizacji więc mowy być nie może.

W ocenie zwolenników Intronizacji a nie uznania podnoszone są głosy że ten ważny akt zredukowano do aktu zawierzenia jakich w kościele wiele. Zarzucają iż efekt końcowy skutkował bardzo powierzchownym charakterem owego aktu strzelistego, tak typowego dla współczesnego polskiego katolicyzmu. Żadnej duchowej głębi, żadnego mistycyzmu. Tylko słowa, słowa, słowa. I deklaracje bez większego praktycznego znaczenia...

Czy aby na pewno?

Przesłanie Rozalii Celakówny jest jasne i nie budzi wątpliwości:

"(...) jeśli Polska chce ocalić siebie, musi uznać Jezusa swym Królem w całym tego słowa znaczeniu poprzez Akt Intronizacji. Ma być on dokonany przez cały Naród, a w szczególności przez władze państwowe i kościelne, które w imieniu Narodu mają wspólnie dokonać w sposób uroczysty tego Aktu..."

Strony

3053 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Mind Service

Autor artykułu: Mind Service