Czy na Nowogrodzkiej święta będą erupcją zmartwień?

Prześlij dalej:

Już widzę jak na słowo "różnorodność" kot Prezesa traci wiarę w najbliższą przyszłość, zaś sam Prezes odruchowo łapie się za ucho jakby właśnie ktoś go za nie bezlitośnie pociągnął. Tak o to właśnie kończą stratedzy od politycznego "bezlaternatywizmu".

Oczywiście cóż znaczy "różnorodność" w rozumieniu pani Żorżety dowiemy się dokładnie za jakiś czas. Można nawet interpretować tę zagrywkę jako li tylko badanie opozycji przy jednoczesnym wprowadzaniu jej w złudzenie powrotu do poważnej gry. Wiemy na pewno jednak, że wszystko to w duchu zbliżającego się roku wyborczego. Lecz obojętnie od tego, co ci wszyscy dranie znowu kombinują, to mamy jak rzadko kiedy na dłoni obraz tego, do czego prowadzi szaleństwo i polityczna naiwność wyrażana wiarą w jednowymiarowe sojusze. Niech każdy sobie sam zaprojektuje czego obiektem może w przyszłości stać się Polska w sprawach rangi daleko poważniejszej, gdy jej polityczni przywódcy trzymają się tak absurdalnej strategii na prowadzenie polityki. Teraz tylko patrzeć jak Niemcy włączą się ambitnie do gry, gdy okaże się, że zaimportowana nam do naszego najmłodszego stanu USA caryca, jest śmiertelnie poważna.

Strony

Źródło foto: 

Twitter / Grzegorz Schetyna

3019 liczba odsłon

Autor artykułu: CeZet

2 (liczba komentarzy)

  1. Dobra analiza nieudolnie prowadzonej polityki zagranicznej. Ze względu na położenie geostrategiczne, na dobrych stosunkach z Polską powinno zależeć wszystkim aspirującym do roli mocarstwa. To Amerykanom powinno na sojuszu z nami bardziej zależeć, niż nam z nimi.

    Wyczyn p. Mosbacher zasługuje na wystąpienie do Departamentu Stanu o jej odwołanie za pogardę wobec sojusznika. Niestety MSZ tego nie zrobi. Z Czaputowiczem nie ma szans na żadną poprawę polskiej polityki zagranicznej, może być tylko gorzej.

  2. PiS uzyskał władzę i nadal, mimo Majdanów, ją utrzymuje w olbrzymiej wierze dzięki CIA. Oni nie mają wyboru jesli chodzi o sojuszników. Bo to nie jest nasz sojusznik. Piszę to z bólem serca bo mieszkam w Stanach i kocham ten kraj. Ale Ameryka, niestety, nie jest naszym przyjacielem.

  3. Strony